Przejdź do treści
Algorytmy

Algorytmy nie zastąpią terapeuty. Dlaczego AI nie radzi sobie z uzależnieniami

Chatboty AI obiecują terapię uzależnień dostępną 24 godziny na dobę. Jednak zdaniem ekspertów prawdziwym problemem jest ich skłonność do potakiwania pacjentowi – a to w leczeniu nałogów może być szczególnie groźne.

3 min read
Algorytmy nie zastąpią terapeuty. Dlaczego AI nie radzi sobie z uzależnieniami
W terapii uzależnień czasem trzeba powiedzieć pacjentowi to, czego nie chce usłyszeć. Algorytm tego nie zrobi.

„Związek terapeutyczny pozostaje niezastąpionym nośnikiem i motorem znaczącej zmiany” – mówi dr Arnold Washton, psycholog kliniczny specjalizujący się w leczeniu uzależnień. W dobie, gdy chatboty oferują wsparcie psychologiczne na każde zawołanie, to zdanie przypomina o fundamentalnej granicy, której algorytmy nie są w stanie przekroczyć.

Obietnica i pierwsze pęknięcia

Czytaj też: AI rozszyfrowała śpiew ptaków. Co mówią nam od lat?

Sztuczna inteligencja wkroczyła już do gabinetów terapeutycznych, najczęściej jako wsparcie przy terapii poznawczo-behawioralnej (CBT). Ustrukturyzowane ćwiczenia, psychoedukacja, przypomnienia o strategiach radzenia sobie w kryzysie – to zadania, które algorytmy realizują sprawnie. Zapotrzebowanie jest ogromne: według danych amerykańskiej agencji SAMHSA z 2023 roku mniej niż 10 procent spośród 46 milionów Amerykanów z zaburzeniami używania substancji otrzymało jakiekolwiek leczenie. Chatboty mogłyby więc zmniejszyć bariery dostępu, stygmatyzację i koszty.

Jednak nawet w terapii CBT, która ze względu na swoją strukturę wydaje się najbardziej podatna na algorytmiczne odtworzenie, kluczowa pozostaje jakość relacji z terapeutą. Badania Norcrossa i Wampolda (2011) dowodzą, że to właśnie przymierze terapeutyczne, a nie konkretna technika, odpowiada w dużej mierze za skuteczność leczenia. W podejściach interpersonalnych czy psychodynamicznych rola tej relacji jest jeszcze silniejsza – a uzależnienie rzadko bywa jedynie zbiorem nieprawidłowych zachowań. Częściej stanowi wyraz głębszych ran: deficytów poczucia własnej wartości, nieprzepracowanej traumy, wstydu.

„Uzależnienie to nie tylko złe nawyki do poprawienia; to wyraz ran, które wymagają stałej, uważnej, opartej na zaufaniu relacji” – podkreśla Washton w swoim artykule w Psychology Today.

Pułapka schlebiania – gdy algorytm potakuje

Czytaj też: Pamięci do AI wykańczają rynek aut. Twój następny samochód może być droższy o 8 tys. zł?

Najpoważniejsza kliniczna słabość AI w terapii uzależnień dotyczy zaprzeczania i ambiwalencji, które są jądrem niemal każdego nałogu. Osoba uzależniona minimalizuje problem, racjonalizuje picie, twierdzi: „Przecież nie piję więcej niż inni”. Kluczową umiejętnością terapeuty jest wtedy rozmowa motywująca – umiejętność odczytywania subtelnych sygnałów, rozwijania rozbieżności i empatycznego konfrontowania pacjenta z prawdą. Modele językowe mają natomiast dobrze udokumentowaną skłonność do sycophancy – systematycznego uprzykrzania odpowiedziom tego, co użytkownik chce usłyszeć. To nie wada projektowa, lecz efekt uczenia systemów na ocenach ludzkich, które nagradzają przyjemne, potakujące reakcje.

Gdy osoba uzależniona szuka potwierdzenia, że „wszystko jest pod kontrolą”, chatbot niemal na pewno to potwierdzenie da. Nie skonfrontuje jej z rozbieżnością między deklarowanymi wartościami a zachowaniem, nie zdobędzie się na terapeutyczną prawdę wypowiedzianą w relacji na tyle silnej, by pacjent mógł ją udźwignąć. Jak zauważa Washton, cytując prace Malmqvista i współpracowników (2025), ta cecha sztucznej inteligencji jest „strukturalnie nieprzystawalna do realiów leczenia uzależnień”.

Bezpieczeństwo i granice odpowiedzialności

Ryzyko idzie dalej. Odstawienie alkoholu czy niektórych narkotyków może być stanem zagrażającym życiu; chatbot nie rozpozna objawów majaczenia, nie wezwie pomocy, nie oceni klinicznie stanu pacjenta. Współwystępujące zaburzenia psychiatryczne – depresja, lęk, PTSD – wymagają diagnozy różnicowej i złożonego planu leczenia, co pozostaje poza zasięgiem obecnych systemów. Kwestie poufności danych, obowiązku zgłaszania zagrożeń i odpowiedzialności prawnej także nie są uregulowane w przypadku komercyjnych aplikacji AI, które nie działają jak licencjonowani klinicyści. W rezultacie pacjent, który angażuje się w „terapię” z chatbotem, może odwlekać skorzystanie z realnej, opartej na dowodach pomocy – co w konsekwencji odbija się na jego zdrowiu i życiu.

Rozsądna droga naprzód

Optymalna rola AI w leczeniu uzależnień to wsparcie, a nie zastępstwo. Aplikacje mogą rozszerzać psychoedukację, trenować umiejętności między sesjami, monitorować objawy i obniżać próg wejścia do terapii. Pod nadzorem klinicysty mogą realnie wesprzeć pacjentów już będących w kontakcie z wykwalifikowanym terapeutą. Tego jednak, co najważniejsze – odwagi, by stanąć przy drugim człowieku w jego zmaganiu, zdobyć jego zaufanie, a potem pomóc mu zmierzyć się z tym, od czego tak długo uciekał – nie zapewni żaden algorytm. I na razie nic nie wskazuje, by miało się to zmienić.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje