🔥 Gemini Pro 18 miesięcy (voucher) 170 zł -43% do piątku Kup teraz →
Przejdź do treści
Klimat

Arktyka przekroczyła punkt krytyczny. Topnienie lodu niszczy podstawę morskiego łańcucha pokarmowego

Nowe badanie ujawnia, że utrata lodu morskiego w Arktyce doprowadziła do nieodwracalnego spadku poziomu azotanów – kluczowego składnika odżywczego dla fitoplanktonu. To z kolei zagraża całemu morskiemu ekosystemowi i rybołówstwu.

3 min read
A vast expanse of cracked, melting sea ice under a pale Arctic sky, with dark blue water visible in the cracks. In the distance, a faint, translucent silhouette of a polar bear fades into the mist, symbolizing the collapse of the food chain.

Arktyka właśnie przekroczyła cienką linię, z której nie ma już odwrotu. Nowe badanie opublikowane w czasopiśmie Communications Earth & Environment ujawnia, że topnienie lodu morskiego doprowadziło do gwałtownego spadku poziomu azotanów – podstawowego składnika odżywczego dla fitoplanktonu. Bez niego morski łańcuch pokarmowy zaczyna się rozpadać. Czy to koniec arktycznej produktywności?

Jak topnienie lodu niszczy azotany?

Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu

Kluczowym mechanizmem jest zjawisko denitryfikacji. Gdy lód morski znika, do wody dociera więcej światła słonecznego. To pobudza fitoplankton do wzmożonego wzrostu. Gdy te mikroskopijne organizmy obumierają, opadają na dno, gdzie bakterie rozkładają je, zużywając przy tym tlen i azotany. Problem w tym, że bakterie konsumują azotany szybciej, niż arktyczny ekosystem jest w stanie je uzupełnić.

Nawet jeśli pokrywa lodowa tymczasowo się zwiększy, system azotanowy Arktyki reaguje w znacznie dłuższej skali czasowej – mówi w rozmowie z Live Science Marta Santos-García, doktorantka biogeochemii morskiej Arktyki na Uniwersytecie w Edynburgu i główna autorka badania. – Krótkoterminowe zwiększenie pokrywy lodowej raczej nie odwróci szybko spadku zapasów azotanów – dodaje.

Punkt krytyczny, który zmienia wszystko

Czytaj też: Zaginione Miasto pod Atlantykiem. Naukowcy przewiercili się do systemu, który je zasila

Naukowcy przeanalizowali dwie dekady danych z Cieśniny Frama – głównego korytarza, którym wody Arktyki wypływają do Atlantyku. Odkryli, że po 2009 roku poziom azotanów w tym regionie gwałtownie spadł. Zbiegło się to z dramatycznym zmniejszeniem pokrywy lodowej i stopniową zmianą społeczności fitoplanktonu w kierunku mniejszych gatunków, które radzą sobie w warunkach niskiej dostępności składników odżywczych.

Przesunięcie w kierunku mniejszego fitoplanktonu zaobserwowano już w niektórych częściach Arktyki, ale wcześniej nie łączono tych zmian z utratą azotanów – wyjaśnia Santos-García. – To ważne, ponieważ mniejszy fitoplankton jest mniej efektywny w przekazywaniu energii w górę łańcucha pokarmowego. Więcej energii jest odzyskiwane w obrębie społeczności drobnoustrojów, zamiast trafiać do większego zooplanktonu, ryb, ptaków morskich i ssaków – podkreśla.

Przez lata naukowcy sądzili, że długoterminowym skutkiem utraty lodu będzie wzrost liczby fitoplanktonu – bo więcej światła oznacza więcej fotosyntezy. Okazało się jednak, że od 2009 roku wzrost fitoplanktonu tak wyczerpał zapasy azotanów, że teraz to właśnie one, a nie światło, stały się czynnikiem ograniczającym dalszy rozwój.

Co to oznacza dla rybołówstwa i klimatu?

Spadek poziomu azotanów to nie tylko problem dla mikroskopijnych glonów. Fitoplankton stanowi podstawę morskiego łańcucha pokarmowego – bez niego cały ekosystem Arktyki, od zooplanktonu po ryby, ptaki i ssaki, zaczyna głodować. Skutki mogą odczuć także rybołówstwa w regionach zależnych od eksportu składników odżywczych z Arktyki, takich jak Północny Atlantyk.

Co więcej, azotany odgrywają kluczową rolę w biologicznej pompie węglowej oceanu. Fitoplankton pochłania dwutlenek węgla z atmosfery podczas fotosyntezy, a gdy obumiera, opada na dno, zamykając węgiel w głębinach. – Przy ograniczonych składnikach odżywczych, takich jak azotany, ten mechanizm nie może działać efektywnie – ostrzega Santos-García. To oznacza, że Arktyka może stracić zdolność do pochłaniania dwutlenku węgla, co przyspieszy zmiany klimatu.

Co dalej? Czy jest szansa na odwrócenie trendu?

Badanie pokazuje, że Arktyka przekroczyła punkt krytyczny, z którego nie ma łatwego odwrotu. Nawet jeśli emisje gazów cieplarnianych zostaną ograniczone, a pokrywa lodowa częściowo się odbuduje, system azotanowy będzie potrzebował dziesięcioleci, by wrócić do równowagi. – Azotany muszą być traktowane jako kluczowy czynnik napędzający przyszłe zmiany w Arktyce – podsumowuje Santos-García. Zrozumienie tych procesów jest niezbędne nie tylko dla społeczności arktycznych i ekosystemów, ale także dla poprawy prognoz przyszłych zmian klimatu.

To nie jest historia o odległym problemie. To opowieść o tym, jak cienka jest granica między równowagą a katastrofą – i jak szybko możemy ją przekroczyć, nawet nie zdając sobie z tego sprawy.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje