Przejdź do treści
Kosmos

Artemis III: czwórka śmiałków i najpotężniejsze rakiety świata zadecydują o powrocie na Księżyc

NASA ogłasza załogę misji Artemis III – to czterech astronautów, którzy w 2027 roku przeprowadzą na orbicie Ziemi próbę dokowania z lądownikami Blue Origin i SpaceX. Powodzenie testu zdecyduje, czy ludzkość w 2028 roku wróci na Księżyc.

4 min read
A dramatic scene of four astronauts in orange flight suits standing in the foreground, with a blurred background showing two powerful rockets launching simultaneously into a dark, starry sky, one rocket with blue glowing engines and the other with silver metallic fins, symbolizing the two commercial landers.

Najpotężniejsze rakiety świata wystartują w odstępie kilku dni, a na ich pokładzie znajdzie się czwórka astronautów, którzy w 2027 roku przeprowadzą w kosmosie manewry, jakich nie widziano od czasów Apollo. Czy to najważniejsza misja kosmiczna od pół wieku?

NASA oficjalnie ogłosiła załogę i szczegóły misji Artemis III, która ma być „jedną z najbardziej złożonych misji załogowych w najnowszej historii”. Nie będzie to lądowanie na Księżycu – to próba w przeciwieństwie do niej kluczowa. Wszystko rozegra się na orbicie okołoziemskiej, ale stawką jest przyszłość całego programu Artemis i powrót człowieka na Srebrny Glob po raz pierwszy od 1972 roku.

Kto poleci? Doświadczeni weterani i debiutant w jednym

Czytaj też: Czy NASA znalazła już życie na Marsie? Naukowcy: byliśmy zbyt ostrożni

W składzie załogi znaleźli się: Randy Bresnik (dowódca, NASA), Luca Parmitano (pilot, ESA), Andre Douglas (specjalista misji, NASA) oraz Frank Rubio (specjalista misji, NASA). Wszyscy – poza Douglasem – mają za sobą pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, a Parmitano był pierwszym Włochem, który dowodził ISS. Rubio pobił z kolei amerykański rekord najdłuższego lotu kosmicznego, spędzając na orbicie 371 dni.

Zaskoczeniem może być nominacja astronauty ESA do roli pilota – to pierwszy przypadek, gdy Europejczyk otrzymuje taką funkcję w misji Artemis. „Artemis III przesunie granice operacji statków kosmicznych na orbicie. Nominacja Luki na pilota odzwierciedla głębię europejskiego doświadczenia w załogowych lotach kosmicznych” – skomentował Josef Aschbacher, dyrektor generalny ESA.

Nowatorski taniec rakiet. Trzy starty, dwa lądowniki, jedno spotkanie

Czytaj też: Sonda Juno zmierzyła podpowierzchniową temperaturę Io. Dlaczego to zaskakuje naukowców?

Misja, zaplanowana na około dwa tygodnie, polega na precyzyjnym spotkaniu kapsuły Orion z dwoma różnymi lądownikami – Blue Moon od Blue Origin i Starship od SpaceX. Najpierw na orbitę trafi prototyp lądownika Blue Origin, który może pozostać w przestrzeni nawet kilka tygodni. Następnie rakieta SLS wyniesie Oriona z załogą. Po systemowych kontrolach Orion połączy się z lądownikiem Blue Origin na około dwa dni, by przeprowadzić testy i symulacje wejścia do modułu. Później nastąpi rozłączenie, a załoga poczeka na Starshipa. Po kolejnym doku i serii prób Orion odłączy się i wróci na Ziemię, wodując u wybrzeży Kalifornii.

„Ta misja będzie wymagała najbardziej inspirującej koordynacji startów ciężkich rakiet w historii, wykorzystując talent i możliwości zespołów z całego rządu i społeczności lotów kosmicznych” – mówił Jared Isaacman, administrator NASA.

Niepewność na horyzoncie. Katastrofy rakiet komercyjnych

Wielki znak zapytania wisi nad gotowością rakiet komercyjnych. New Glenn (Blue Origin) uległ potężnej eksplozji podczas testu ogniowego 28 maja 2026 roku – zdarzenie określono mianem jednej z największych „niejądrowych detonacji” w historii USA. Również Starship SpaceX ma za sobą nieudane loty. Obie firmy mają czas do 2027 roku, by doprowadzić swoje pojazdy do lotności.

Administracja NASA deklaruje, że ściśle współpracuje z wykonawcami. „Uznaliśmy, że ostatnia anomalia Blue Origin to okazja do nauki. Jesteśmy przekonani, że New Glenn będzie gotowy na Artemis III” – zapewniał Jeremy Parsons, p.o. zastępcy administratora programu Moon to Mars. Dodatkowo NASA bezpośrednio doradza obu firmom przy projektowaniu i testach lądowników.

Dlaczego to wszystko ma znaczenie? Kamień milowy na drodze na Marsa

Artemis III to ostateczny sprawdzian technologii, które w 2028 roku – podczas misji Artemis IV – mają wysadzić astronautów na południowym biegunie Księżyca. Jeśli test zakończy się sukcesem, Amerykanie po 54 latach przerwy postawią stopę na Srebrnym Globie, a NASA zyska bezcenne doświadczenie potrzebne do wyprawy na Marsa.

Dla astronautów i całego programu stawka jest jednak wyższa niż kilkadziesiąt lat temu. Jak powiedział Isaacman: „Astronauci Artemis III, wraz z ESA i naszymi partnerami międzynarodowymi oraz dziesiątkami tysięcy najlepszych i najzdolniejszych ludzi z agencji i przemysłu, otwierają nową złotą erę eksploracji, niosąc nadzieje i marzenia następnego pokolenia, tak jak astronauci Apollo zrobili to dla tak wielu z nas”.

Liczba startów, stopień złożoności manewrów na orbicie z udziałem dwóch różnych lądowników oraz fakt, że powodzenie misji wisi na włosku z powodu awarii rakiet nośnych – wszystko to czyni Artemis III najbardziej ryzykowną i fascynującą misją kosmiczną od czasów, gdy Neil Armstrong stawiał pierwsze kroki w morzu ciszy.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w 2027 roku zobaczymy prawdziwy taniec tytanów nad naszymi głowami. Jeśli nie – opóźnienia mogą odsunąć powrót na Księżyc o kolejne lata.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje