Astronomowie rozwiązali zagadkę sygnału z kosmosu. Winny jest taniec dwóch gwiazd
Przez lata powtarzalne sygnały radiowe z kosmosu intrygowały naukowców. Teraz astronomowie ustalili, że źródło ASKAP J1745 to nie obca cywilizacja, a gwałtowny taniec dwóch gwiazd.

Przez lata powtarzalne sygnały radiowe z głębi kosmosu stanowiły jedną z największych zagadek współczesnej astronomii. Teraz naukowcy wreszcie mają odpowiedź – i nie ma ona nic wspólnego z obcymi cywilizacjami. Kluczem okazał się gwałtowny taniec dwóch gwiazd zamkniętych w ciasnej orbicie.
Namierzyli źródło po latach nasłuchu
→ Czytaj też: Odkryto 17 cząsteczek życia wokół młodej gwiazdy. To zmienia wiedzę o początkach Ziemi
Obiekt o tajemniczej nazwie ASKAP J1745 od dawna intrygował astronomów regularnymi impulsami radiowymi. Emisje te powtarzały się z precyzją zegara, co od razu nasunęło pytanie: co może generować tak uporządkowany rytm w skali kosmicznej? Dzięki danym zebranym przez sieć radioteleskopów ASKAP (Australian Square Kilometre Array Pathfinder) udało się w końcu ustalić naturę tego źródła.
Okazało się, że za sygnały odpowiada układ podwójny gwiazd – biały karzeł i jego towarzysz, czerwony karzeł. Obie gwiazdy okrążają się wzajemnie po niezwykle ciasnej orbicie, a ich pola magnetyczne gwałtownie oddziałują ze sobą podczas każdego zbliżenia. To właśnie ten cykliczny proces generuje fale radiowe, które docierają do Ziemi jako regularne, powtarzalne impulsy.
Magnetyczne zderzenie zamiast obcych
→ Czytaj też: Odkryto imię majańskiego matematyka-astronoma. Żył 1300 lat temu
Mechanizm jest fascynujący w swojej brutalności. Biały karzeł – niezwykle gęsta pozostałość po wypalonej gwieździe – posiada potężne pole magnetyczne. Gdy na jego orbicie pojawia się czerwony karzeł, ich magnetosfery dosłownie się zderzają. To kosmiczne tarcie uwalnia ogromne ilości energii w postaci fal radiowych, które następnie rozchodzą się w przestrzeni.
Co kluczowe, rytm tych emisji jest ściśle powiązany z okresem orbitalnym obu gwiazd. Każde okrążenie to kolejny impuls – stąd właśnie brała się owa tajemnicza regularność, która przez lata kazała części badaczy spekulować o sztucznym pochodzeniu sygnałów. Dziś wiemy już, że to czysta fizyka, ale fizyka w skali, jaką trudno sobie wyobrazić.
Co to oznacza dla przyszłych badań?
Odkrycie ma znaczenie wykraczające poza rozwiązanie jednej zagadki. Astronomowie zyskali teraz nowy model wyjaśniający całą klasę podobnych zjawisk. Powtarzalne sygnały radiowe nie są wcale rzadkością – w ostatnich latach zarejestrowano ich kilkanaście. Dzięki ustaleniom dotyczącym ASKAP J1745 naukowcy będą mogli szybciej klasyfikować kolejne źródła i lepiej rozumieć, co dzieje się w odległych zakątkach Drogi Mlecznej.
Badanie takich układów podwójnych to także okno na ostatnie etapy ewolucji gwiazd. Białe karły są końcowym stadium życia większości gwiazd we wszechświecie – również nasze Słońce czeka ten los za miliardy lat. Obserwując, jak zachowują się w układach podwójnych, uczymy się czegoś o fundamentalnych procesach rządzących kosmosem.
Jak podkreślają autorzy publikacji na łamach Nature Astronomy, to dopiero początek. Sieć radioteleskopów ASKAP nadal przeczesuje niebo, a każdy kolejny miesiąc przynosi nowe dane. Niewykluczone, że podobnych układów jest w naszej galaktyce znacznie więcej – po prostu dopiero teraz mamy narzędzia, by je dostrzec i zrozumieć.


