Przejdź do treści
Klimat

Ciche trzęsienia pod lodem Antarktydy. AI odkryła coś, czego nie powinno tam być

Naukowcy przez dekady sądzili, że Antarktyda Wschodnia jest sejsmicznie martwa. Teraz sztuczna inteligencja przeanalizowała stare dane i znalazła setki trzęsień ziemi w miejscu, które przeczy podręcznikowej geologii - w środku płyty tektonicznej, z dala od jej krawędzi.

3 min read
Ciche trzęsienia pod lodem Antarktydy. AI odkryła coś, czego nie powinno tam być
Czy Antarktyda, przez dekady uznawana za sejsmicznie martwą, w rzeczywistości skrywa setki trzęsień, których po prostu nie umieliśmy usłyszeć?
Spis treści

Czy Antarktyda, przez dekady uznawana za sejsmicznie martwą, w rzeczywistości skrywa setki trzęsień, których po prostu nie umieliśmy usłyszeć?

Przez lata podręczniki geologii przedstawiały Antarktydę jako kontynent niemal sejsmicznie martwy. Brak wyraźnych granic płyt i gruba pokrywa lodowa sugerowały spokój. Tymczasem sztuczna inteligencja, przekopując archiwalne dane sejsmiczne, ujawniła ponad 500 ukrytych trzęsień ziemi - i to w miejscu, które zdaniem naukowców nie miało prawa drżeć.

Gdzie nie powinno być wstrząsów

→ Czytaj też: 40 tysięcy artykułów miesięcznie. Czy sztuczna inteligencja właśnie zabiła arXiv?

Międzynarodowy zespół pod kierownictwem Longa Ho, geologa z University of Alabama, wykorzystał uczenie maszynowe do ponownej analizy zapisów z 49 stacji sejsmicznych rozmieszczonych na Antarktydzie. Dane pochodziły z dwóch przedziałów czasowych: 2001-2004 oraz 2012-2015. Algorytm wyłowił z szumu ponad 500 trzęsień o magnitudzie od 1,6 do 3,5, zlokalizowanych 100-150 kilometrów pod lodowcem Davida - gigantycznym jęzorem lodowym rozciągającym się na blisko 1100 kilometrów i odprowadzającym około 4% wschodnioantarktycznej pokrywy lodowej do oceanu. Badanie opublikowane w Science pod koniec maja 2026 roku wywołało konsternację: wstrząsy te zaliczają się do kategorii trzęsień pośredniej głębokości, typowych wyłącznie dla stref subdukcji, gdzie jedna płyta tektoniczna wsuwa się pod drugą. Epicentra znajdowały się jednak w środku płyty, setki kilometrów od jakiejkolwiek aktywnej granicy.

„Trzęsienia występują tam, gdzie zimna, sztywna skorupa i górny płaszcz pod Antarktydą Wschodnią stykają się z cieplejszą, bardziej plastyczną skałą pod Antarktydą Zachodnią” - tłumaczył Ho w korespondencji z Live Science. Ten kontrast termiczny i mechaniczny generuje naprężenia zdolne wyginać krawędzie skorupy, co prowadzi do okresowych wstrząsów.

Kontynent, który udawał ciszę

→ Czytaj też: Dziura ozonowa nad Antarktydą znów ogromna. Dlaczego, skoro warstwa ozonowa się goi?

Richard Alley, glacjolog z Penn State niezaangażowany w badanie, skomentował odkrycie z charakterystyczną bezpośredniością: „Antarktyda była długo uważana za pozbawioną trzęsień ziemi. Teraz wiemy, że ten pozorny brak wynikał po prostu z niedostatku narzędzi do ich słuchania”. Przez dekady sejsmolodzy dysponowali ograniczoną siecią czujników, a surowe warunki polarne nie sprzyjały ich zagęszczaniu. Dopiero algorytmy uczenia maszynowego, przetwarzające stare taśmy danych z czułością nieosiągalną dla ludzkiego oka, wydobyły sygnały dotąd uznawane za szum tła.

Odkrycie ma szersze implikacje. Ho przyznaje, że podobne trzęsienia śródpłytowe mogą występować w innych regionach świata i pozostawać niezauważone właśnie ze względu na niską magnitudę. „W miarę doskonalenia narzędzi uczenia maszynowego mogą one ujawnić, że głębokie trzęsienia we wnętrzu kontynentów są powszechniejsze, niż obecnie sądzimy” - zauważył. Jeśli tak, rola takich zdarzeń w ramach tektoniki płyt będzie wymagała ponownej oceny.

Czy lód odpowiada za wstrząsy?

Zespół Ho nie obawia się bezpośredniego zagrożenia dla pokrywy lodowej - magnitudy są zbyt niskie, by naruszyć stabilność lodowca. Prawdziwa zagadka dotyczy przyczyn koncentracji wstrząsów właśnie pod lodowcem Davida, a nie wzdłuż całego łańcucha górskiego regionu. Richard Alley sugeruje, że odpowiedź może kryć się w niedawnej historii narastania i kurczenia się lądolodu - lub w znacznie dłuższym procesie erozji podłoża skalnego. „Martwię się o lądolód” - przyznał Alley - „i mam nadzieję, że tego typu prace będą kontynuowane i rozszerzane, aby pomóc nam zrozumieć historię i udoskonalić prognozy na przyszłość”.

Ho zamierza teraz zbadać, w jaki sposób kolosalny ciężar antarktycznej pokrywy lodowej może wpływać na lokalizację trzęsień oraz jak zmiany w masie lodu - na przykład jego postępujące topnienie - mogłyby modyfikować aktywność sejsmiczną pod spodem. To pytanie nabiera wagi w przypadku przyspieszającego ocieplenia: im więcej lodu traci kontynent, tym bardziej zmienia się rozkład naprężeń w skorupie.

Odkrycie setek ukrytych wstrząsów pod lodem Antarktydy nie zmienia od razu podręczników geologii, ale zmusza do pokory. Kontynent, który wydawał się sejsmicznie uśpiony, okazuje się dynamiczny w sposób ledwie dostrzegalny dla ludzkich instrumentów sprzed dwóch dekad. Jak podsumował Alley: „Antarktyda nie była cicha. My po prostu nie umieliśmy słuchać”.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR

Zbiorczy podpis pod tekstami z archiwum serwisu. Od września 2026 nowe teksty podpisuje z nazwiska Piotr Olszewski.

Redaguje