Czy model AI można odinstalować jak aplikację pogodową? UE bada Google
Free Software Foundation Europe twierdzi, że komponenty AI w Androidzie wracają po usunięciu. Skarga trafiła do Komisji Europejskiej — i dotyka samego sedna unijnego DMA.

Usuwasz funkcję AI ze smartfona, a ona po pewnym czasie wraca. Czy producent ma prawo tak robić? Komisja Europejska dostała właśnie skargę, która sprowadza ten techniczny szczegół do pytania o granice władzy cyfrowych gigantów.
Kto i o co oskarża Google?
→ Czytaj też: Największy otwarty model AI ma 2,8 biliona parametrów. Chiny rzucają wyzwanie USA
Autorem skargi jest Free Software Foundation Europe (FSFE), organizacja walcząca o otwartość oprogramowania i prawa użytkowników. Według niej część komponentów sztucznej inteligencji instalowanych przez Google w Androidzie da się usunąć jedynie pozornie.
Mechanizm wygląda następująco: użytkownik kasuje funkcję z telefonu, a po jakimś czasie ta sama funkcja potrafi ponownie pojawić się na urządzeniu. Z perspektywy przeciętnej osoby to drobiazg. Dla regulatorów — znacznie poważniejsza sprawa.
Jak opisuje relacja portalu CHIP.pl, stawką jest zgodność praktyk Google z unijnym prawem.
Dlaczego to narusza unijne przepisy?
→ Czytaj też: AI rozszyfrowała śpiew ptaków. Co mówią nam od lat?
Sednem sporu jest Akt o Rynkach Cyfrowych (DMA). Nakłada on na największe firmy technologiczne obowiązek umożliwienia usuwania preinstalowanego oprogramowania. Reguła jest prosta: jeśli użytkownik odinstalowuje konkretną funkcję, producent nie powinien jej później samodzielnie przywracać.
FSFE uważa, że w przypadku Androida dochodzi właśnie do takiej sytuacji. Organizacja zaapelowała do Komisji Europejskiej o wprowadzenie precyzyjniejszych zasad, które zablokują podobne praktyki w przyszłości.
Jeszcze kilka lat temu mało kto zastanawiał się, czy model AI można odinstalować tak samo jak aplikację pogodową. Dziś staje się to przedmiotem dyskusji na poziomie unijnego regulatora.
Drugi front: certyfikacja deweloperów
Skarga dotyka też szerszego problemu — kontroli nad ekosystemem aplikacji. Od września 2026 roku Google planuje uruchomić program Android Developer Certification. Twórcy aplikacji będą musieli przejść rejestrację i weryfikację w Google, zanim ich programy trafią na certyfikowane urządzenia z Androidem.
Google argumentuje, że ma to poprawić bezpieczeństwo i ograniczyć rozprzestrzenianie się złośliwego oprogramowania. FSFE patrzy na to mniej entuzjastycznie. Zdaniem organizacji wymóg rejestracji uderzy w niezależnych twórców, zwłaszcza tych publikujących w alternatywnych sklepach jak F-Droid.
Problemem mają być nie tylko opłaty i formalności, ale też konieczność ujawniania prywatnej tożsamości komercyjnej firmie. To bariera, której część deweloperów może nie chcieć przekroczyć.
Czego domaga się FSFE i co dalej?
Organizacja wskazuje dwie konkretne zmiany. Po pierwsze — możliwość całkowitego usunięcia preinstalowanych komponentów AI bez ryzyka ich automatycznego przywrócenia. Po drugie — uniezależnienie dostępu do funkcji interoperacyjności Androida od umów z gigantem, konta w firmie czy obecności w sklepie Play.
Interoperacyjność musi zostać oddzielona od procedur weryfikacji deweloperów. Potrzebujemy jasnych, precyzyjnych i otwartych zasad, które uniemożliwią obchodzenie przepisów przez cyfrowych strażników rynku — zaznacza Lucas Lasota, kierownik programu prawnego FSFE.
Teraz piłka jest po stronie Komisji Europejskiej. Regulator musi rozstrzygnąć, czy mamy do czynienia z naruszeniem ducha nowych przepisów, czy raczej z szukaniem dziury w całym. Odpowiedź na pozornie błahe pytanie — czy usunięte naprawdę znaczy usunięte — może wyznaczyć granicę kontroli, jaką giganci sprawują nad naszymi urządzeniami.


