Czy pleń to przepowiednia? Rzadkie zjawisko w Beskidzie Niskim intryguje naukowców
W Beskidzie Niskim zaobserwowano plenie - rzadkie skupiska larw muchówki, które od wieków budzą ludzkie lęki i nadzieje. Choć nauka nie zna celu tego zachowania, jedno jest pewne: to nie magia, a biologia.
Spis treści
W Beskidzie Niskim na szlaku turystycznym ktoś zobaczył coś, co wyglądało jak żywy, wijący się dywan. Kilkanaście pleni - rzadkich skupisk larw ziemiórki pleniówki - zaskoczyło nawet przyrodników. Dlaczego owady łączą się w pozornie jeden organizm i co o tym mówi nauka?
Pleń w Beskidzie Niskim - obserwacja, która budzi ciekawość
→ Czytaj też: Ile żyje mucha? Dorosłe muchówki żyją krótko - oto co wiemy
Jakub Urlich, internauta, który natknął się na zjawisko, opisał je na Facebooku. Widział kilkanaście pleni, a jeden z nich miał formę koła. To niezwykle rzadka obserwacja - nawet pojedynczy pleń to osobliwość, a kilkanaście to wręcz ewenement. Miesiąc wcześniej podobne zjawisko odnotowano w Tatrach.
Pleń tworzą larwy ziemiórki pleniówki (Sciara militaris). Ten niewielki owad - dorosła muchówka mierzy niespełna centymetr - w postaci larwalnej jest niemal przezroczysty i pojedynczo niezauważalny. Jednak gdy tysiące larw łączą się w ruchomą masę, robią wrażenie. Naukowcy wciąż nie są pewni, po co im ta strategia.
Po co owadom pleń? Główne hipotezy
→ Czytaj też: Podziemny raj na Borneo odkryty przypadkiem. Co kryją jaskinie?
Spekulacji jest kilka. Być może chodzi o poszukiwanie pożywienia - larwy w grupie łatwiej trafiają na dogodne miejsca z wilgotną ściółką. Inna możliwość to ochrona przed drapieżnikami. Relatywnie duży „obiekt” może odstraszyć ptaki owadożerne czy drapieżne owady, które poradziłyby sobie z pojedynczą larwą, ale z tysiącami już niekoniecznie.
Nie bez znaczenia jest też wilgotność. Zarówno dorosłe ziemiórki, jak i ich larwy potrzebują środowiska o wysokiej wilgotności. Dlatego plenie obserwuje się rzadko - nie wszędzie ściółka leśna jest wystarczająco wilgotna. To też tłumaczy, dlaczego w dobie internetu co roku słyszymy zaledwie o kilku takich przypadkach w Polsce.
Pleń w wierzeniach ludowych: od przepowiedni wojny po symbol urodzaju
Zjawisko plenia znane jest od wieków. Już w 1603 roku pojawiły się pierwsze wzmianki, a w 1868 roku polski przyrodnik Maksymilian Nowicki opublikował artykuł „O pleniu Kopalińskim i lęgnącej się z niego pleniówce”. Opisał w nim obserwacje z wioski Kopalin pod Bochnią oraz ludowe wierzenia.
W Niemczech, Szwecji i Norwegii pleń nazywano „robakiem wojskowym” - wierzono, że jego pojawienie się zapowiada wojnę. W 1774 roku mieszkańcy okolic Eisenachu drżeli przed konfliktem, sądząc, że pleń przepowiedział wojnę siedmioletnią. Z kolei górale tatrzańscy i mieszkańcy okolic Babiej Góry widzieli w pleniu symbol plenności i bogatych zbiorów. Kierunek wędrówki miał kluczowe znaczenie: ku północy - urodzaj w Polsce, ku południowi - pomyślność na Węgrzech.
Ewolucyjna zagadka i podobne strategie u innych owadów
Ziemiórka pleniówka to nie jedyny owad, którego larwy tworzą skupiska. Podobne roje formuje korowódka dębówka - motyl z zupełnie innego rzędu. Jej gąsienice często wędrują gęsiego, tworząc długie „korowody”. To ciekawy przypadek ewolucyjnej zbieżności: niespokrewnione ze sobą owady wykształciły podobną strategię przetrwania.
Ziemiórkowate (Sciaridae) to ogromna rodzina - około 1700 opisanych gatunków, a szacunki mówią nawet o 20 tysiącach. Większość żyje w wilgotnej ściółce leśnej, ale zdarzają się i takie, które zamieszkują pustynie, wysokie góry czy jaskinie. Niektóre stały się szkodnikami roślin doniczkowych - łatwo je przewieźć wraz z ziemią czy roślinami.
Co dalej z badaniami nad pleniem?
Pleń pozostaje biologiczną zagadką. Choć wiemy, które owady go tworzą i w jakich warunkach, cel tego zachowania wciąż umyka naukowcom. Każda nowa obserwacja - jak ta z Beskidu Niskiego - dostarcza cennych danych. Dzięki mediom społecznościowym przyrodnicy mogą szybciej dowiadywać się o takich przypadkach i badać je na bieżąco.
Być może wkrótce uda się rozstrzygnąć, czy plenie to przede wszystkim strategia antydrapieżnicza, sposób na znalezienie pożywienia, czy może zupełnie coś innego. Jedno jest pewne: zjawisko, które przez wieki budziło lęk i nadzieję, dziś fascynuje naukowców równie mocno, jak zwykłych obserwatorów przyrody.


