Fałszywe organizacje ChatGPT polują na pracowników. Atak korzysta z serwerów OpenAI
Hakerzy zakładają fałszywe firmowe konta w ChatGPT i zapraszają do nich pracowników. Zaproszenia wysyła sama infrastruktura OpenAI, więc przechodzą przez filtry bez problemu.

Dostajesz mail z serwerów OpenAI z zaproszeniem do firmowej organizacji ChatGPT o nazwie twojego pracodawcy. Wygląda perfekcyjnie — bo przeszedł wszystkie filtry uwierzytelniające. Problem w tym, że tę organizację założył haker.
Atak, który wykorzystuje samego dostawcę
→ Czytaj też: 25 proc. małych firm w Polsce padło ofiarą cyberataku. Twoja jest bezpieczna?
Kampanię opisała firma Push Security w analizie cytowanej przez Numerama. Pracownicy tej amerykańskiej firmy zaczęli w ostatnich tygodniach otrzymywać zaproszenia do organizacji ChatGPT nazwanej „Push Security Inc.”.
Konto firmowe powstało bez wiedzy przedsiębiorstwa. Założył je nieznany napastnik. Zespół szybko wykrył nieprawidłowość, ale postanowił przyjąć jedno z zaproszeń, by sprawdzić, co kryje się w środku.
Wnętrze okazało się puste: pusta przestrzeń robocza, konto właściciela zarejestrowane na nazwisko prezesa Push i prawdopodobnie skradziona karta kredytowa już podpięta do rozliczeń.
Dlaczego to takie trudne do wykrycia
→ Czytaj też: GPT-5.6 Sol usunął pliki programiście. Czy agentom AI można ufać?
Sednem ataku jest standardowa funkcja ChatGPT — tworzenie organizacji. Każdy użytkownik może założyć przestrzeń roboczą, nadać jej dowolną nazwę i zaprosić innych. Tak właśnie robią tysiące firm, legalnie.
Kiedy zaproszenie wychodzi, to OpenAI generuje i wysyła wiadomość ze swoich serwerów, z własną identyfikacją wizualną. Mail przechodzi wszystkie filtry uwierzytelniające i wizualnie nie różni się od prawdziwego zaproszenia firmowego.
Jedyny sygnał ostrzegawczy? Drobna wzmianka, że domena nadawcy to Gmail, a nie domena firmy. Mieści się w jednej linijce, łatwo ją przeoczyć. Adresy ofiar napastnicy zbierają wcześniej — najpewniej z LinkedIna lub innych publicznych źródeł.
Celem jest to, co wpisujesz
W momencie wykrycia fałszywa przestrzeń robocza była pusta. Według Push Security napastnikom nie chodzi o kradzież hasła ani przekierowanie na złośliwą stronę. Chodzi o to, by pracownicy używali tej przestrzeni jak oficjalnego narzędzia firmy i wklejali do niej wrażliwe dane: kod źródłowy, dokumenty wewnętrzne, dane klientów, notatki strategiczne.
„Napastnik miałby dostęp do strumienia tej aktywności na żywo jako administrator organizacji, z dostępem do dzienników użycia i interakcji API” — przestrzega firma.
Technika nosi nazwę tenant poisoning, czyli atak zatrutego najemcy. Push Security opisała ją teoretycznie już w 2023 roku. Teraz została udokumentowana w realnym użyciu.
To nie jednostkowy przypadek
Push nie jest odosobnione — podobne zaproszenia trafiły do innych firm z sektora technologicznego i cyberbezpieczeństwa. W styczniu 2026 roku Kaspersky zgłosił analogiczne nadużycia zaproszeń OpenAI.
W kwietniu Cisco Talos udokumentował ten sam mechanizm na GitHubie i w Jirze. W szczycie aktywności blisko 3% dziennych maili wysyłanych z GitHuba było powiązanych z tego typu kampanią.
Zasada jest wszędzie identyczna. Każda platforma SaaS, która pozwala swobodnie tworzyć organizacje i wysyłać zaproszenia przez własną infrastrukturę, staje się wektorem ataku. Im bardziej zaufana marka nadawcy, tym groźniejszy phishing. To paradoks bezpieczeństwa, którego łatka techniczna nie rozwiąże — bo wykorzystuje funkcję działającą dokładnie tak, jak zaprojektowano.


