🔥 Gemini Pro 18 miesięcy (voucher) 170 zł -43% do niedzieli Kup teraz →
Przejdź do treści
Klimat

Gigantyczna tama na Cieśninie Beringa ma uratować Europę przed mrozem. Czy to ma sens?

Załamanie prądu atlantyckiego AMOC grozi Europą epoką lodowcową. Naukowcy rozważają budowę tamy o długości 130 kilometrów między USA a Rosją, która miałaby powstrzymać katastrofę.

3 min read
A massive concrete wall stretching across a narrow, misty sea strait between two rocky coastlines under a dark, clouded sky. In the foreground, a small research vessel with blinking lights contrasts with the immense scale of the structure.

Gdyby prąd, który ogrzewa północną Europę, nagle się zatrzymał, temperatury na Starym Kontynencie mogłyby spaść nawet o kilka stopni w ciągu dekady. Brzmi jak scenariusz filmu katastroficznego? Coraz poważniej traktują go badacze klimatu, którzy – jak donosi New Scientist – zaczęli analizować rozwiązanie o skali, która jeszcze niedawno wydawała się czystą fantazją: budowę gigantycznej tamy na Cieśninie Beringa.

Dlaczego AMOC może się załamać?

Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu

Atlantycka Południkowa Cyrkulacja Wymienna (AMOC) to system głębokich prądów morskich, który transportuje ciepłe wody z tropików na północ. Działa jak gigantyczna pompa ciepła dla Europy. Jednak napływ słodkiej wody z topniejących lodowców Grenlandii zakłóca ten mechanizm. Woda słodka jest lżejsza od słonej, unosi się na powierzchni i blokuje opadanie gęstych, zimnych wód, które napędzają cyrkulację. Coraz więcej danych wskazuje, że system zbliża się do punktu krytycznego, po którym może nastąpić nagłe i gwałtowne załamanie.

Największa tama w historii ludzkości

Czytaj też: Zaginione Miasto pod Atlantykiem. Naukowcy przewiercili się do systemu, który je zasila

Jak powstrzymać nieuchronną katastrofę? Zespół badaczy zaproponował interwencję o dotąd niespotykanej skali. Mowa o budowie tamy o długości 130 kilometrów, ciągnącej się przez Cieśninę Beringa – od Alaski po Rosję. Konstrukcja miałaby ograniczyć dopływ słodkiej wody z Oceanu Spokojnego i topniejącej Arktyki do Atlantyku. To pozwoliłoby utrzymać odpowiednie zasolenie i gęstość wód, a tym samym stabilność AMOC. Pomysł budzi ogromne kontrowersje, ale też skłania do poważnej debaty: czy ludzkość jest gotowa na tak radykalne projekty inżynieryjne?

Demontaż systemu monitorowania – odwrotny kierunek

Gdy niektórzy naukowcy projektują tamy, amerykańska administracja… wyłącza czujniki. Jak podaje Yale E360, administracja prezydenta Trumpa rozpoczęła demontaż Ocean Observatories Initiative – systemu ponad 900 instrumentów badawczych na Pacyfiku i Atlantyku. Urządzenia te dostarczały kluczowych danych o stanie AMOC. W ciągu 15 miesięcy wszystkie mają zostać wycofane. „Bez ciągłych obserwacji oceanów skutecznie wybieramy żeglugę po coraz bardziej zmiennym oceanie przy malejącej widoczności” – komentuje Helen Findlay z Plymouth Marine Laboratory. Decyzja zapadła zaledwie 10 lat po uruchomieniu systemu, który projektowano na co najmniej 25 lat pracy.

„Bez ciągłych obserwacji oceanów skutecznie wybieramy żeglugę po coraz bardziej zmiennym oceanie przy malejącej widoczności” – komentuje Helen Findlay z Plymouth Marine Laboratory.

Konsekwencje dla Europy i świata

Zatrzymanie AMOC miałoby katastrofalne skutki. Europa Północna mogłaby doświadczyć ochłodzenia o 5–10°C w ciągu kilkudziesięciu lat. Rolnictwo runęłoby, porty zamarzłyby, a wzorce opadów uległyby całkowitej zmianie. Co gorsza, zakłócenie prądów atlantyckich wpłynęłoby na globalną cyrkulację atmosferyczną, zmieniając monsuny w Azji i Afryce oraz podnosząc poziom mórz u wybrzeży Ameryki Północnej. Paradoksalnie, ocieplenie klimatu może więc wywołać lokalne ochłodzenie o sile epoki lodowcowej.

Co dalej?

Pomysł budowy tamy na Cieśninie Beringa to na razie tylko koncepcja teoretyczna. Jej realizacja wiązałaby się z kosztami idącymi w setki miliardów dolarów, gigantycznymi wyzwaniami technicznymi i politycznymi. Jednak to, że naukowcy w ogóle zaczęli brać pod uwagę tak ekstremalne rozwiązania, pokazuje, jak poważnie traktują zagrożenie. Decyzja o demontażu infrastruktury monitorującej działa w przeciwnym kierunku: pozbawia nas narzędzi do prognozowania katastrofy, zanim ta stanie się faktem. Bez danych nawet najgenialniejsze plany inżynieryjne pozostaną tylko spekulacją.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje