Przejdź do treści
Kosmos

Google wysyła chipy AI na orbitę. Piętnaście minut pracy i przymusowe chłodzenie

Google wysyła w kosmos cztery chipy AI, by sprawdzić, czy mogą pracować poza Ziemią. To pierwszy krok do budowy orbitalnych centrów danych zasilanych nieprzerwaną energią słoneczną.

3 min read
Google wysyła chipy AI na orbitę. Piętnaście minut pracy i przymusowe chłodzenie
Spis treści

„W przestrzeni kosmicznej nie ma powietrza, więc wentylator jest bezużyteczny” - przypomina Travis Beals, dyrektor w zespole badawczym Google Paradigms of Intelligence. To zdanie odsłania skalę wyzwania, przed którym stoi gigant z Mountain View. Już 1 października 2026 roku firma wyśle na orbitę cztery autorskie chipy AI, by sprawdzić, czy wytrzymają one warunki, w jakich przyjdzie im kiedyś pracować na stałe.

Data center na orbicie, czyli Project Suncatcher

→ Czytaj też: 40 tysięcy artykułów miesięcznie. Czy sztuczna inteligencja właśnie zabiła arXiv?

Cel jest tyleż śmiały, co logiczny. Google chce budować kosmiczne centra danych, które wykorzystają niemal nieprzerwany dostęp do światła słonecznego na tak zwanych orbitach heliosynchronicznych „świt-zmierzch”. Satelita na takiej orbicie podąża za granicą dnia i nocy, prawie nigdy nie wchodząc w cień Ziemi. Google szacuje, że panele słoneczne mogą tam produkować nawet ośmiokrotnie więcej energii elektrycznej niż na powierzchni planety.

Projekt o nazwie Project Suncatcher zaprezentowano w listopadzie 2025 roku. Teraz nadchodzi moment pierwszego praktycznego sprawdzianu. Na pokładzie rakiety Falcon 9, w ramach misji Transporter-18 firmy SpaceX, poleci prototyp wielkości lodówki, oznaczony jako MVP. Satelitę dostarczyła amerykańska firma Planet, specjalizująca się w małych satelitach obserwacyjnych.

Piętnaście minut pracy i przymusowa przerwa

→ Czytaj też: VW postawił na Wayve zamiast Nvidii. Jeden manewr w Londynie przesądził o wyborze

Piętnaście minut pracy i przymusowa przerwa.
Piętnaście minut pracy i przymusowa przerwa. Fot. Unknown - production, Wikimedia Commons, Public domain

Eksperyment daleko odbiega od rozmachu naziemnych farm obliczeniowych. Prototyp zawiera zaledwie cztery jednostki TPU (Tensor Processing Units) - autorskie chipy Google do trenowania i uruchamiania modeli AI, takich jak Gemini. Ich łączna moc obliczeniowa odpowiada w przybliżeniu pojedynczemu serwerowi w tradycyjnym data center. Panele słoneczne satelity dostarczają około jednego kilowata mocy - tyle, ile zużywa suszarka do włosów. Dla porównania, naziemne centra danych zużywają dziesiątki, a nawet setki megawatów.

„Chipy będą mogły prowadzić obliczenia jedynie w sesjach trwających około piętnastu minut, zanim zostaną wyłączone w celu schłodzenia” - wyjawił Travis Beals w rozmowie z New York Times.

Kluczowym wrogiem jest ciepło. W próżni nie działa konwekcja - ciepło można oddać wyłącznie przez promieniowanie. Inżynierowie Google połączyli rurki cieplne (heat pipes), odprowadzające energię z dala od chipów, z panelami radiatorów. Cały system testowano na Ziemi w komorze termiczno-próżniowej, ale prawdziwy egzamin rozpocznie się dopiero na orbicie.

Bombardowanie protonami i wibracje startowe

Zanim satelita trafił na szczyt rakiety, przeszedł naziemną serię tortur. Inżynierowie poddali go wibracjom we wszystkich trzech osiach, symulując przeciążenia rzędu 50 do 100 g, typowe dla startu. To nie wszystko. W Crocker Nuclear Laboratory na Uniwersytecie Kalifornijskim w Davis chipy TPU Trillium poddano bombardowaniu wiązką protonów - dokładnie w trakcie wykonywania obliczeń AI. Chodziło o sprawdzenie, jak poradzą sobie z promieniowaniem kosmicznym, które potrafi zakłócać pracę układów scalonych.

Wyniki okazały się obiecujące. Jak informuje Google, chipy wytrzymały dawkę promieniowania wyższą niż ta, którą otrzymałyby podczas pięcioletniej misji na orbicie. To dane, które pozwalają z umiarkowanym optymizmem patrzeć na dalsze plany koncernu.

Kosmiczny wyścig po energię dla AI

Google nie jest odosobnione w swoich kosmicznych ambicjach. Nvidia rozwija linię produktów „Space Computing”, a SpaceX wraz z xAI Elona Muska pracuje nad satelitą AI1. Podobne koncepcje rozważa się w Chinach i Europie. Równolegle start-up Overview Energy bada możliwość przesyłania energii słonecznej z orbity na Ziemię, by zasilać nią naziemne centra danych.

Kolejny krok Google zaplanowano na 2027 rok. Dwa satelity przetestują wówczas ultraszybkie łącza laserowe. Firma porównuje wymaganą precyzję do trafienia w cel wielkości monety z odległości kilku kilometrów, gdy zarówno strzelec, jak i cel znajdują się w ruchu. Zanim to jednak nastąpi, świat będzie obserwował pierwsze, piętnastominutowe sesje obliczeniowe sztucznej inteligencji w kosmosie. Jeśli chipy przetrwają, wizja orbitalnych fabryk AI stanie się o krok bliższa rzeczywistości.

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

AUTHOR

Wydawca i redaktor noktus.pl. Piszę o nauce od strony tego, co z badania realnie wynika, i tego, czego z niego jeszcze nie wiadomo. Prowadzę też serwis promptowy.com. Znalazłeś błąd w tekście? Napisz na admin@noktus.pl - sprostowania mają u mnie pierwszeństwo przed wszystkim innym.

Redaguje