Jak z jednokomórkowca powstało zwierzę? Nowe odkrycie zmienia scenariusz ewolucji
Naukowcy odkryli, że jednokomórkowy organizm Ministeria vibrans potrafi tworzyć skupiska, które przypominają wczesne stadia rozwoju zwierząt. To sugeruje, że kluczowe geny wielokomórkowości pojawiły się znacznie wcześniej, niż sądzono.
Jak z pojedynczej komórki powstało złożone ciało zwierzęcia? To jedno z największych pytań biologii ewolucyjnej. Dotychczas naukowcy zakładali, że kluczowym krokiem było przejście od organizmów żyjących samotnie do takich, które dzielą się klonalnie, tworząc kolonie. Nowe badanie opublikowane w Nature pokazuje jednak, że scenariusz mógł być zupełnie inny – a jego głównym bohaterem jest mikroskopijny, morski organizm o nazwie Ministeria vibrans.
– Odkryliśmy, że ten jednokomórkowy krewny zwierząt tworzy agregaty, które są stabilne, powtarzalne i służą konkretnym celom – mówi w rozmowie z Nature Joseph P. Gerdt z Indiana University Bloomington, współautor badania. – Co więcej, w procesie agregacji wykorzystywane są geny, które u zwierząt odpowiadają za adhezję komórek, sygnalizację i regulację transkrypcji. To oznacza, że genetyczny „zestaw narzędzi” wielokomórkowości istniał już u jednokomórkowych przodków.
Agregacja – zapomniana droga do wielokomórkowości
→ Czytaj też: Badanie DNA 142 średniowiecznych grobów. Co odkryto w parze dorosły-dziecko?
Dotychczas wśród jednokomórkowych krewnych zwierząt (choanoflagellatów i filastereów) opisywano trzy typy prostej wielokomórkowości: podział klonalny (komórki potomne pozostają ze sobą połączone), tworzenie wielojądrowych cenocytów oraz agregację, czyli dobrowolne łączenie się osobników. To ostatnie zjawisko przez dekady było uznawane za ślepą uliczkę ewolucji – uważano, że nie może prowadzić do złożonych organizmów.
Badania nad Ministeria vibrans każą zweryfikować to przekonanie. Zespół Gerdta i Ruibao Li (pierwszego autora publikacji) odkrył, że ten morski filasterean tworzy agregaty o zadziwiająco regularnej dynamice. Proces jest powtarzalny, a skupiska utrzymują się przez długi czas – w eksperymentach nawet do 60 dni. Co więcej, agregacja nie jest przypadkowa: naukowcy zidentyfikowali dwa ewolucyjne czynniki, które ją napędzają – poprawę efektywności żerowania oraz możliwość łączenia się komórek w procesie przypominającym rozmnażanie płciowe.
Geny zwierząt w jednokomórkowym ciele
→ Czytaj też: Trzy geny decydują, kiedy dostaniesz Alzheimera. Kto powinien to sprawdzić?
Najbardziej zaskakujące okazały się jednak analizy genetyczne. Gdy komórki Ministeria vibrans agregowały, naukowcy zaobserwowali aktywację genów, które u zwierząt są kluczowe dla rozwoju wielokomórkowego. Chodzi m.in. o białka adhezyjne (pozwalające komórkom „sklejać się” ze sobą), czynniki sygnalizacyjne (umożliwiające komunikację między komórkami) oraz regulatory transkrypcji (kontrolujące włączanie i wyłączanie innych genów).
– Homologi wielu genów wielokomórkowości zwierząt były wykorzystywane podczas agregacji u Ministeria vibrans – piszą autorzy w artykule. – To wskazuje, że mogły one służyć do agregacji u jednokomórkowych przodków zwierząt, zanim zostały wtórnie wykorzystane w rozwoju wielokomórkowym.
„Nasze wyniki sugerują, że agregacyjna wielokomórkowość była kluczowa dla rozwoju zwierzęcego zestawu narzędzi genetycznych.”
– Ruibao Li, Jennah E. Dharamshi, Kyle Kwok, Iñaki Ruiz-Trillo, Joseph P. Gerdt, Nature 2026
Innymi słowy: ewolucja nie wymyśliła genów wielokomórkowości od zera. Prawdopodobnie „pożyczyła” je od procesów, które u jednokomórkowych przodków służyły do tymczasowego łączenia się w grupy. To jakby odkryć, że silnik samochodu powstał z mechanizmu napędzającego starożytny młyn – zasada ta sama, ale zastosowanie zupełnie nowe.
Co to oznacza dla naszego rozumienia ewolucji?
Odkrycie ma daleko idące konsekwencje. Po pierwsze, pokazuje, że agregacja nie jest ewolucyjnym ślepym zaułkiem, ale mogła być jednym z głównych motorów przejścia od życia jednokomórkowego do wielokomórkowego. Po drugie, sugeruje, że ostatni wspólny przodek wszystkich zwierząt (tzw. Urmetazoon) mógł być organizmem zdolnym zarówno do życia samotnego, jak i do tworzenia agregatów – w zależności od warunków środowiskowych.
– To badanie zmienia nasze myślenie o pochodzeniu zwierząt – komentuje w artykule Iñaki Ruiz-Trillo z Institut de Biologia Evolutiva w Barcelonie, współautor pracy. – Pokazuje, że kluczowe innowacje ewolucyjne nie muszą pojawiać się nagle. Często są stopniowym udoskonalaniem istniejących już mechanizmów.
Naukowcy planują teraz zbadać, czy podobne procesy agregacji zachodzą u innych jednokomórkowych krewnych zwierząt, oraz jakie dokładnie sygnały chemiczne uruchamiają łączenie się komórek. Jedno jest już pewne: historia ewolucji wielokomórkowości okazuje się znacznie bardziej złożona i ciekawsza, niż podejrzewaliśmy. A jej kluczowym rozdziałem może być mikroskopijny organizm, który przez miliony lat pozostawał niezauważony.


