🎬 Higgsfield Plus na rok 549 zł 1 990 zł -72% zostało 8 szt. albo Gemini Pro na 18 miesięcy 170 zł Kup teraz →
Przejdź do treści
Klimat

Jeden orzech może uratować Amazonię. Ale zależy od pszczół i gryzoni

Orzechy brazylijskie rosną wyłącznie w dzikim lesie i nie znoszą plantacji. Ich sekret to zależność od pszczół storczykowych i gryzoni agouti — i dlatego mogą chronić Amazonię przed wycinką.

3 min read
Jeden orzech może uratować Amazonię. Ale zależy od pszczół i gryzoni
Bez pszczoły zdolnej podnieść ciężkie wieczko kwiatu i bez gryzonia rozgryzającego łupinę ten orzech w ogóle by nie istniał.

Orzecha brazylijskiego nie da się uprawiać na plantacji. To drzewo produkuje owoce tylko wtedy, gdy otacza je nienaruszony las deszczowy — i właśnie dlatego może stać się sprzymierzeńcem w walce z wylesianiem Amazonii.

Dlaczego tego orzecha nie da się hodować w monokulturze?

Czytaj też: Myśleli, że wylesienie napędza malarię. Okazało się, że to granica lasu.

Drzewa orzecha brazylijskiego to giganci. Osiągają 40 metrów wysokości i dwa metry średnicy, a niektóre okazy przekroczyły tysiąc lat życia. Rosną w Boliwii, Peru i Brazylii, choć wbrew nazwie największym eksporterem jest Boliwia — niemal 28 tys. ton nasion rocznie.

Kluczowa cecha: nasiona muszą być zbierane w dziczy. Bez w pełni funkcjonującego ekosystemu leśnego wokół drzewa przestają owocować i w końcu wymierają. Dlatego, jak wyjaśnia dr Rens Brouwer, badacz gospodarki leśnej z Van Hall Larenstein University, produktywność zależy nie tylko od samych drzew, ale i od warunków ekologicznych podtrzymujących populacje zapylaczy.

Pszczoły storczykowe i gryzonie, bez których nie ma orzecha

Czytaj też: Boja, która paraliżuje meduzy polem elektromagnetycznym. Ale ma jeden haczyk

Kwiat orzecha brazylijskiego kryje się pod ciężkim „wieczkiem”, które odcina dostęp większości owadów. Jedynie samice endemicznych pszczół storczykowych (euglossine) są dość duże i silne, by je unieść i dotrzeć do nektaru.

Samce grają jeszcze dziwniejszą rolę. Zanim zdobędą samicę, muszą pokryć się zapachem storczyków, odwiedzając różne gatunki tych roślin. Przy okazji zapylają niezliczone inne kwiaty w lesie. Cała sieć zależności napędza więc bioróżnorodność.

To nie koniec. Nawet po zawiązaniu owocu orzech potrzebuje pomocy. Gryzoń agouti, krewny kapibary, jest jedynym zwierzęciem zdolnym rozgryźć twardą jak kokos łupinę. Zjada część nasion, resztę zakopuje na zapas — a te zapomniane wyrastają w nowe drzewa. To jedyny naturalny sposób rozmnażania gatunku.

Ekonomia, która opłaca się lasowi

Popyt na orzechy brazylijskie uczynił je najbardziej dochodowym plonem zbieranym w Amazonii. Branża wyceniana jest na ponad 70 mln dolarów, a większość nasion kupują Europa i Ameryka Północna. Wysoka cena daje lokalnym społecznościom bodziec, by chronić nie tylko drzewo, ale cały otaczający je las.

Same drzewa poprawiają też glebę. Badacze z Brazylii ustalili, że potrafią odtworzyć zdrowie gleby lasów zdegradowanych nawet w 50 proc., wiążąc azot i potas. A zdrowy las odwdzięcza się plonami: badania Brouwera wykazały, że produkcja owoców w lasach wtórnych była o 262 proc. wyższa niż na pastwiskach, gdzie zapylaczy brakuje.

Znaczenie: nie cudowny lek, lecz realna zachęta

Skalowanie tej branży ma jednak granice. Drzewa długo dojrzewają — najmłodszy okaz w badaniach Brouwera zaczął owocować dopiero w wieku dziewięciu lat. Do tego dochodzi problem praw do ziemi: wielu zbieraczy w głębi Amazonii nie ma formalnych tytułów własności.

„Zrównoważone rolnictwo i zrównoważona gospodarka leśna mogą odgrywać ważną rolę we wspieraniu lokalnych źródeł utrzymania, zmniejszając presję na pozostałe lasy” — zaznacza Brouwer.

Orzech brazylijski nie jest szybkim rozwiązaniem problemu wylesiania. Ale jako element zróżnicowanej strategii utrzymania może dać społecznościom powód, by las pozostał nietknięty. Bo tu wyjątkowo interesy człowieka i przyrody idą w tę samą stronę.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje