🎬 Higgsfield Plus na rok 549 zł 1 990 zł -72% zostało 10 szt. albo Gemini Pro na 18 miesięcy 170 zł Kup teraz →
Przejdź do treści
Biologia

Koniec mitu o „ośrodku strachu”. Rzadka choroba zmusza naukowców do przepisania podręczników

Czy można stracić zdolność odczuwania strachu, zachowując pełną sprawność umysłu? Rzadka choroba genetyczna z Afryki Południowej zmusza naukowców do przepisania podręczników neuronauki.

4 min read
Koniec mitu o „ośrodku strachu”. Rzadka choroba zmusza naukowców do przepisania podręczników
Czy ciało migdałowate naprawdę jest centrum strachu, czy raczej naszym wewnętrznym kompasem moralnym?

Czy można stracić zdolność odczuwania strachu, a jednocześnie zachować pełną sprawność umysłu? Przypadki pacjentów z rzadką chorobą genetyczną z Afryki Południowej zmuszają neuronaukowców do porzucenia jednego z najsilniej zakorzenionych dogmatów na temat ludzkiego mózgu. To, co przez dekady nazywano „ośrodkiem strachu”, okazuje się czymś znacznie bardziej subtelnym – biologicznym kompasem społecznym.

Choroba, która odsłania architekturę umysłu

Czytaj też: Badanie DNA 142 średniowiecznych grobów. Co odkryto w parze dorosły-dziecko?

Choroba Urbacha-Wiethego, znana również jako lipoidoproteinoza, to schorzenie genetyczne tak rzadkie, że na całym świecie zdiagnozowano zaledwie około stu przypadków. Największe ich skupisko znajduje się w Namakwalandzie, suchym regionie na północy Przylądka Zachodniego w RPA. Mutacja w genie odpowiedzialnym za białko ECM1 prowadzi tu do postępującego zwapnienia ciała migdałowatego – struktury wielkości migdała, od dawna uznawanej za centrum strachu w mózgu.

Właśnie tam, wśród czerwonych skał i piaszczystych dróg, Jack van Honk z Uniwersytetu Kapsztadzkiego od dwóch dekad bada osoby dotknięte tą przypadłością. Jego pacjenci – w tym Maria, 47-letnia kobieta, która z trudem przypomina sobie choćby chwilę smutku – prowadzą normalne życie. Pracują, wychowują dzieci, funkcjonują w społeczeństwie. A jednak w testach psychologicznych zawodzą w sposób, który podważa fundamenty neuronauki.

Słynna pacjentka i wąż w sklepie zoologicznym

Czytaj też: Trzy geny decydują, kiedy dostaniesz Alzheimera. Kto powinien to sprawdzić?

W latach 90. XX wieku świat obiegła historia S.M. – kobiety z niemal całkowicie zniszczonym ciałem migdałowatym. Badacze pod kierunkiem Antonia Damasio donosili, że S.M. nie potrafi rozpoznać strachu na twarzach innych ludzi. Gdy zabrano ją do sklepu zoologicznego, z entuzjazmem głaskała węże, a od większych, niebezpiecznych okazów trzeba było ją siłą odciągać. W nawiedzonym domu pozostawała niewzruszona. Wniosek wydawał się oczywisty: amygdala to biologiczny przełącznik strachu.

Van Honk początkowo podzielał tę opinię. Jednak wieloletnie obserwacje południowoafrykańskich pacjentów skłoniły go do rewizji tego poglądu. Kluczowa różnica tkwi w precyzji uszkodzeń. U S.M. zwapnieniu uległo praktycznie całe ciało migdałowate. Tymczasem chorzy z Namakwalandu mają uszkodzone głównie jądro podstawno-boczne (basolateral amygdala), podczas gdy inne części struktury pozostają nietknięte. To właśnie ta anatomiczna specyfika pozwoliła rozdzielić funkcje, które wcześniej zlewano w jedno.

Kompas moralny zamiast dzwonka alarmowego

Co się dzieje, gdy usuniemy z równania tylko jądro podstawno-boczne? Pacjenci tacy jak Maria nie przestają bać się węży – oni przestają właściwie oceniać intencje innych ludzi. W testach moralnych osiągają wyniki, które Elizabeth Phelps z Uniwersytetu Harvarda określa mianem „intrygujących, choć jeszcze nie w pełni przekonujących”. Van Honk formułuje śmiałą hipotezę: jądro podstawno-boczne działa nie jako detektor zagrożenia, lecz jako kompas społeczny – narzędzie do ważenia potrzeb i zamiarów innych osób.

„Van Honk wykonuje naprawdę dobrą robotę, łącząc swoje badania z pracami na zwierzętach, by stworzyć większą teorię” – komentuje Phelps, niezaangażowana w projekt.

Nowy model zakłada, że amygdala to nie pojedynczy przycisk paniki, lecz raczej centrala przesiadkowa – sieć wyspecjalizowanych jąder, które wspólnie pomagają nam podejmować decyzje w świecie społecznym. Strach jest tylko jednym z wielu przetwarzanych tu sygnałów. Znacznie ważniejsza okazuje się zdolność poruszania się w gąszczu relacji międzyludzkich: komu ufać, kogo unikać, czyje potrzeby postawić na pierwszym miejscu.

Lekcja z pustyni

Historia badań nad chorobą Urbacha-Wiethego to rzadki przykład, w którym garstka pacjentów z odległego zakątka świata przeobraża nasze rozumienie fundamentalnych mechanizmów mózgu. Mutacja genetyczna, która powoli wygasa – małżeństwa między bliskimi krewnymi należą już do przeszłości – dostarczyła neuronauce bezcennego „eksperymentu natury”.

Dziś, gdy naukowcy na nowo rysują mapę ciała migdałowatego, jedno staje się jasne: strach nie mieszka w jednym miejscu. Jest raczej wypadkową pracy całej sieci, w której jądro podstawno-boczne pełni funkcję społecznego stratega. Oznacza to, że zrozumienie ludzkich emocji wymaga od nas porzucenia prostych etykiet na rzecz znacznie bogatszego obrazu.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje