Koniec z tokamakami? Niemiecki startup zebrał fundusze na stellarator nowej generacji
Proxima Fusion, spin-off Instytutu Fizyki Plazmy Maxa Plancka, ogłosił pozyskanie finansowania na budowę demonstratora stellaratora – reaktora fuzyjnego, który może rozwiązać problemy trapiące tokamaki. Czy to przełom, na który czeka energetyka?

Czy stellarator – zapomniany kuzyn tokamaka – ma szansę zrewolucjonizować energetykę fuzyjną? Proxima Fusion, monachijski startup wywodzący się z Instytutu Fizyki Plazmy Maxa Plancka, właśnie ogłosił pozyskanie finansowania na budowę demonstratora swojej technologii.
Czym jest stellarator i dlaczego przegrywał z tokamakiem?
→ Czytaj też: Zamrozili światłowód do -196°C. Efekt może zmienić komputery na zawsze
W wyścigu o kontrolowaną fuzję jądrową od dekad dominują tokamaki – reaktory w kształcie pączka, w których plazma utrzymywana jest przez silne pola magnetyczne. To właśnie tokamak ITER we Francji ma udowodnić, że fuzja może dostarczać więcej energii, niż pochłania. Ale tokamaki mają wrodzoną wadę: są podatne na niestabilności plazmy, które mogą prowadzić do nagłych przerw w reakcji, a nawet uszkodzeń reaktora.
Stellarator, wynaleziony w latach 50. przez Lymana Spitzera, rozwiązuje ten problem w elegancki sposób. Zamiast polegać na prądzie płynącym przez plazmę (jak w tokamaku), stellarator wykorzystuje skomplikowany układ zewnętrznych cewek magnetycznych, które same utrzymują stabilną konfigurację. Dzięki temu plazma jest z natury stabilniejsza, a reaktor może pracować w trybie ciągłym – co jest kluczowe dla komercyjnej elektrowni. Ceną za tę stabilność jest jednak ogromna złożoność konstrukcji magnesów, która przez lata hamowała rozwój stellaratorów.
Proxima Fusion – od Wendelstein 7-X do komercyjnego reaktora
→ Czytaj też: Most z drukarki 3D w 20 godzin. MIT tnie beton o 76% i zmienia budownictwo
Punkt zwrotny nastąpił wraz z eksperymentem Wendelstein 7-X w Greifswaldzie, największym stellaratorem na świecie, uruchomionym w 2015 roku. To właśnie tamtejszy zespół naukowców z Instytutu Fizyki Plazmy Maxa Plancka udowodnił, że stellarator może osiągnąć parametry plazmy porównywalne z tokamakami. Na bazie tych doświadczeń w 2023 roku powstała firma Proxima Fusion, której celem jest zbudowanie komercyjnego reaktora fuzyjnego opartego na stellaratorze.
Startup nie kopiuje jednak Wendelsteina 7-X. Jego inżynierowie opracowali nową, zoptymalizowaną konfigurację magnesów, wykorzystując zaawansowane symulacje komputerowe i uczenie maszynowe. Dzięki temu reaktor ma być mniejszy, tańszy i łatwiejszy w budowie niż eksperymentalny poprzednik. Kluczowym elementem jest zastosowanie nadprzewodników wysokotemperaturowych, które pozwalają na silniejsze pola magnetyczne przy mniejszym zużyciu energii.
Nowe finansowanie – krok milowy na drodze do fuzyjnej elektrowni
9 lipca 2026 roku Proxima Fusion ogłosiła udane pozyskanie finansowania, które umożliwi budowę demonstratora technologii – pierwszego stellaratora zaprojektowanego z myślą o produkcji energii. Choć dokładna kwota nie została ujawniona, inwestorzy z sektora venture capital i funduszy klimatycznych dali zielone światło na kolejny etap prac.
Demonstrator, nazwany roboczo „Proxima-1”, ma powstać w ciągu najbliższych kilku lat i posłużyć do testów kluczowych podzespołów, w tym magnesów nadprzewodzących i systemów odprowadzania ciepła. To odpowiednik etapu, na którym znajduje się obecnie tokamak SPARC budowany przez amerykańską firmę Commonwealth Fusion Systems. Jeśli testy wypadną pomyślnie, Proxima Fusion planuje budowę pełnoskalowego reaktora pilotażowego na początku lat 30.
Co dalej? Wyścig fuzyjny nabiera tempa
Sukces Proxima Fusion wpisuje się w globalny trend prywatnych inwestycji w fuzję jądrową. W ciągu ostatnich lat dziesiątki startupów – od amerykańskiego Helion Energy po brytyjski Tokamak Energy – zebrały miliardy dolarów na rozwój alternatywnych koncepcji reaktorów. Stellarator, długo uważany za technologiczną ślepą uliczkę, teraz wraca do łask właśnie dzięki postępom w symulacjach i materiałoznawstwie.
Eksperci podkreślają jednak, że przed stellaratorami wciąż stoją poważne wyzwania inżynieryjne – od precyzyjnego wykonania skomplikowanych cewek po odporność materiałów na bombardowanie neutronami. Dla Polski, która nie ma własnego programu fuzyjnego, rozwój stellaratorów może oznaczać szansę na udział w europejskich projektach dostawczych – od komponentów magnesów po systemy diagnostyczne. Jeśli Proxima Fusion zdoła dowieść, że jej reaktor może działać stabilnie i ekonomicznie, stellarator może stać się poważnym konkurentem dla tokamaków. A to oznaczałoby, że marzenie o czystej, niemal nieograniczonej energii jest bliższe niż kiedykolwiek.


