Lasy wodorostów znikają w zastraszającym tempie. Czy zdążymy je uratować?
Lasy wodorostów znikają dwa razy szybciej niż rafy koralowe i cztery razy szybciej niż lasy tropikalne. Naukowcy alarmują, że ich rola w pochłanianiu CO₂ była rażąco niedoszacowana. Czy hodowla odpornych odmian i walka z jeżowcami uratują podwodne dżungle?
Gdyby ktoś zapytał, które ekosystemy Ziemi znikają najszybciej, większość z nas wskazałaby na tropikalne lasy deszczowe lub rafy koralowe. Tymczasem pod powierzchnią oceanów rozgrywa się cichsza, ale równie dramatyczna katastrofa. Lasy wodorostów – podmorskie dżungle kluczowe dla klimatu i bioróżnorodności – znikają w tempie dwukrotnie szybszym niż rafy koralowe i czterokrotnie szybszym niż lasy tropikalne. Czy zdołamy je uratować, zanim będzie za późno?
Podwodne lasy na krawędzi
→ Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu
Kelp – bo o nim mowa – to nie zwykłe glony, ale gigantyczne makroalgi, które potrafią rosnąć nawet 60 centymetrów dziennie. W sprzyjających warunkach tworzą gęste, wielowarstwowe struktury sięgające od dna aż po powierzchnię wody. Są domem dla tysięcy gatunków: od mikroskopijnych skorupiaków po foki, rekiny i orki. Pełnią też funkcję naturalnych falochronów, chroniąc wybrzeża przed erozją. Jednak od 50 lat straciliśmy już od 40 do 60 procent światowych połaci tych lasów. Główny winowajca? Ocieplenie oceanów. Wynika to z raportu opublikowanego w Yale Environment 360: podwyższona temperatura wody zakłóca cykl reprodukcyjny wodorostów, uniemożliwiając im produkcję żywotnych zarodników. W skrajnych przypadkach dochodzi do blaknięcia – podobnie jak u koralowców, kelp traci chlorofil i przestaje fotosyntetyzować.
Kelp a klimat – niedoceniany sojusznik
→ Czytaj też: Zaginione Miasto pod Atlantykiem. Naukowcy przewiercili się do systemu, który je zasila
Przez lata rolę wodorostów w pochłanianiu dwutlenku węgla bagatelizowano. Dopiero przegląd literatury z 2023 roku, obejmujący ponad 180 prac naukowych, ujawnił, że korzyści klimatyczne płynące z tych ekosystemów mogły być „rażąco niedoszacowane”. Jak zaznacza Albert Pessarrodana, główny autor badania i pracownik naukowy University of Western Australia: „Kelpy należą do najszybciej rosnących roślin na planecie, pochłaniając tyle samo węgla co tropikalne lasy deszczowe na jednostkę powierzchni”. Problem w tym, że większość tego węgla szybko wraca do obiegu – liście (zwane blaszkami) są zjadane przez ryby i bezkręgowce, a następnie wydalane w ciągu kilku dni. Niewielki ułamek – około 62 miliony ton rocznie – trafia jednak do głębin oceanicznych, gdzie może pozostawać przez stulecia, a nawet tysiąclecia. Niestety, jak uzupełnia Pessarrodana: „Nadmierne ocieplenie może zabić kelpy lub poważnie ograniczyć ich wzrost, zmniejszając ich zdolność do pochłaniania węgla”.
Armia jeżowców i zombie z dna morza
Ocieplenie to nie jedyne zagrożenie. W wielu rejonach świata, zwłaszcza u wybrzeży Kalifornii i Australii, lasy wodorostów padają ofiarą eksplozji populacji jeżowców. Gdy woda staje się zbyt ciepła, naturalni drapieżnicy jeżowców – jak rozgwiazda słoneczna, której populacja skurczyła się o 90 procent z powodu epidemii choroby wyniszczającej – nie są w stanie kontrolować ich liczebności. Jeżowce tworzą wtedy tzw. pustynie jeżowcowe: obszary dna pozbawione niemal wszelkiego życia, gdzie jedynym roślinożercą jest jeżowiec, który w stanie „zombie” potrafi przetrwać dekady, od czasu do czasu budząc się, by zjeść każdą pojawiającą się sadzonkę kela. „Gdy rafa przekształci się w pustynię jeżowcową, bardzo trudno przywrócić ją do produktywnego siedliska kela” – ocenia Scott Breschkin z The Nature Conservancy, który od roku prowadzi program eliminacji jeżowców i ponownego sadzenia wodorostów na Wielkiej Rafie Południowej u wybrzeży Australii.
Ludzie kontratakują – hodowla, AI i… nawozy
Naukowcy nie składają jednak broni. Na całym świecie powstają projekty mające odwrócić trend. W Instytucie Oceanografii Scripps oraz w zoo w San Diego wykorzystuje się sztuczną inteligencję do cyfrowego replikowania ekosystemów kela i oceny ich podatności na zmiany klimatu. Uczeni z Woods Hole Oceanographic Institution stosują selektywną hodowlę, by wyhodować odmiany kela odporne na wyższą temperaturę. W Kalifornii zespół KelpWatch.org monitoruje stan wodorostów za pomocą satelitów i dronów. Norweska firma Ava Ocean produkuje z muszli jeżowców nawóz bogaty w minerały, tworząc rynek, który zachęca do ich odłowu. Jak informuje Yale Environment 360, w samej Kalifornii lasy wodorostów generują rocznie 250 milionów dolarów wartości ekonomicznej – jako siedliska dla ryb komercyjnych, atrakcje dla nurków i kajakarzy oraz naturalne bariery ochronne. To nie tylko kwestia ekologii, ale też ekonomii.
Odbudowa podwodnych lasów to wyścig z czasem. Każdy stopień ocieplenia oceanów zamyka kolejne obszary przed tymi niezwykłymi organizmami. Ale jak pokazują działania od Kalifornii po Australię, ludzka pomysłowość i determinacja mogą jeszcze odwrócić losy tych niezwykłych ekosystemów. Pytanie tylko, czy zdążymy, zanim ostatnie kępy kela znikną pod falami.


