Linus Torvalds nie ma wątpliwości. AI w Linuksie to „narzędzie jak każde inne”
W społeczności Linuksa wybuchł spór o wykorzystanie AI do analizy poprawek w jądrze. Linus Torvalds zabrał głos, nazywając sztuczną inteligencję „narzędziem jak każde inne” i ucinając dyskusję o moralności. Decyzja może wpłynąć na cały ekosystem open source.

Kiedy w społeczności Linuksa rozpętała się burza wokół wykorzystania sztucznej inteligencji do przeglądania poprawek w jądrze systemu, pojawiło się pytanie: czy AI może mieć miejsce w projekcie, który od dekad opiera się na ludzkiej weryfikacji kodu? Linus Torvalds, twórca Linuksa, odpowiedział krótko i bez ogródek.
Narzędzie Sashiko i fala krytyki
→ Czytaj też: Największy otwarty model AI ma 2,8 biliona parametrów. Chiny rzucają wyzwanie USA
W lipcu 2026 roku do procesu rozwoju jądra Linuksa trafiło narzędzie Sashiko – system oparty na modelach językowych, który analizuje zgłaszane łatki (patche) i wskazuje te, które zostały już wcześniej sprawdzone przez człowieka. Sashiko działa jako doradca: każda jego sugestia jest weryfikowana przez programistów, ale sama automatyzacja wzbudziła opór w części społeczności.
Krytycy argumentowali, że używanie AI do prac nad otwartym oprogramowaniem jest nieetyczne, a nawet niemoralne. Pojawiły się głosy, że Linux powinien pozostać „czysty” od sztucznej inteligencji – projektem tworzonym wyłącznie przez ludzi i dla ludzi. Spór szybko przeniósł się na listy dyskusyjne, gdzie część programistów domagała się całkowitego zakazu stosowania LLM-ów w kodzie Linuksa.
Równolegle w projekcie Debian – jednej z najważniejszych dystrybucji Linuksa – rozpoczęto głosowanie nad polityką wobec AI. Jak donosi serwis Heise, członkowie Debian Project rozważają cztery scenariusze: od całkowitego zakazu używania LLM-ów, przez ograniczone zastosowanie, aż po pełną zgodę. Decyzja może wpłynąć na cały ekosystem open source.
Torvalds: „AI to narzędzie, nie religia”
→ Czytaj też: AI rozszyfrowała śpiew ptaków. Co mówią nam od lat?
Głos w sprawie zabrał sam Linus Torvalds. W odpowiedzi na krytykę stwierdził, że „Linux nie jest projektem antysztucznej inteligencji” i dodał: „jeśli ktoś ma z tym problem, może spróbować otworzyć kod źródłowy albo po prostu wyjść”. Jak podaje Spider’s Web, Torvalds podkreślił, że „sztuczna inteligencja to narzędzie, takie samo jak inne narzędzia, których używamy, i jest niewątpliwie użyteczne”.
Twórca Linuksa zaznaczył, że nikt nie jest zmuszany do korzystania z AI, a narzędzia tego typu nie są idealne. „W społeczności jądra oprogramowania korzystamy z otwartego kodu źródłowego, ponieważ prowadzi to do lepszych technologii, a nie z powodów religijnych” – uzupełnił Torvalds. Jego zdaniem spór o AI to nie kwestia moralności, tylko pragmatyzmu: jeśli narzędzie pomaga tworzyć lepsze oprogramowanie, powinno być używane.
Dlaczego to ważne?
Stanowisko Torvaldsa może przesądzić o kierunku, w jakim pójdzie rozwój Linuksa w erze AI. Sashiko to dopiero początek – podobne rozwiązania pojawiają się w innych projektach open source, a głosowanie w Debianie pokazuje, że społeczność wciąż szuka równowagi między automatyzacją a kontrolą.
Spór ten dotyka szerszego problemu: czy w świecie oprogramowania – gdzie zaufanie i przejrzystość są fundamentami – można ufać czarnym skrzynkom, jakimi często są modele językowe? Torvalds zdaje się mówić: narzędzie to narzędzie, a decyzja o jego użyciu należy do człowieka. I to właśnie człowiek, nie AI, ponosi odpowiedzialność za kod, który trafia do jądra.
Wkrótce przekonamy się, czy społeczność Debian pójdzie za tą pragmatyczną filozofią, czy wybierze drogę restrykcji. Jedno jest pewne: Linux nie odwróci się od technologii, która może usprawnić jego rozwój – nawet jeśli niektórym wydaje się to kontrowersyjne.


