Ludzie podbili Ziemię 300 razy szybciej, niż pozwalała na to ewolucja. Jak to możliwe?
Gdyby Homo sapiens polegał wyłącznie na genetycznej adaptacji, potrzebowałby 88 milionów lat, by osiągnąć obecny zasięg geograficzny. Tymczasem dokonał tego w 300 tysięcy lat. Nowe badanie pokazuje, że sekretem jest kultura – i podaje konkretne liczby.
Jak to możliwe, że garstka afrykańskich naczelnych w ciągu niespełna 300 tysięcy lat opanowała wszystkie kontynenty – od pustyń po lodowe pustkowia – podczas gdy inne ssaki potrzebują na to dziesiątków milionów lat? Odpowiedź, jaką daje nowa analiza opublikowana w Proceedings of the National Academy of Sciences USA, jest zaskakująco prosta: kultura. I to nie metafora, ale konkretna, wymierna siła napędowa.
Ewolucja genetyczna jest za wolna
→ Czytaj też: Czemu naprawdę wymarli neandertalczycy? DNA ostatnich populacji obala popularną teorię
Charles Perreault, antropolog ewolucyjny z Arizona State University, postanowił sprawdzić, jak wiele „pracy ewolucyjnej” wykonaliśmy dzięki przekazywaniu wiedzy, a nie mutacjom DNA. Zestawił mapy zasięgu niemal 6 tysięcy gatunków ssaków i przeanalizował, jak ich rozprzestrzenienie geograficzne wiąże się z trzema wskaźnikami: wiekiem linii rodowej, liczbą gatunków w obrębie linii oraz zróżnicowaniem rozmiarów ciała. Na tej podstawie oszacował, ile „ewolucyjnego wysiłku” kosztuje ssaka zajęcie danego obszaru.
Wynik? Gdyby Homo sapiens był typowym ssakiem i polegał wyłącznie na powolnej ewolucji genetycznej, potrzebowałby 88 milionów lat, by osiągnąć obecny zasięg geograficzny. W tym czasie zdążyłby się rozpaść na około 2200 odrębnych gatunków. Tymczasem my – jeden gatunek – pokrywamy dziś tyle samo terenu, co wszystkie inne ssaki razem wzięte. Szare wilki, które zajmują drugie miejsce, mają zasięg o połowę mniejszy.
Kultura jako turbodoładowanie ewolucji
→ Czytaj też: Dialekt głębin: kaszaloty z Morza Śródziemnego mówią własnym językiem
Jak wytłumaczyć to tempo? Perreault wskazuje na ewolucję kulturową – proces, w którym narzędzia, zwyczaje i technologie rozprzestrzeniają się szybciej niż geny. „Możemy po prostu pominąć czekanie na mutację” – mówi Perreault w rozmowie z Scientific American. „Ciągły strumień lepszych narzędzi, mądrzejszych pomysłów i skuteczniejszych praktyk naprawdę przyspiesza tempo ewolucji”.
Innymi słowy, nie musieliśmy czekać, aż nasze ciała wykształcą grube futro, by przetrwać na Syberii – wystarczyło, że ktoś wymyślił ciepłe ubranie i umiejętność rozpalania ognia. Ta umiejętność, przekazana dalej, pozwoliła kolejnym pokoleniom zasiedlić miejsca, w których genetycznie wciąż jesteśmy istotami przystosowanymi do afrykańskiej sawanny.
Paradoks generalisty
Perreault zwraca uwagę na ciekawy paradoks. Z jednej strony jesteśmy ultrageneralistami – żyjemy wszędzie. Z drugiej strony, żaden pojedynczy człowiek nie jest w stanie przetrwać w każdym środowisku. „Busznienie z Kalahari nie przetrwa długo na Grenlandii, a Inuitom byłoby trudno w afrykańskiej sawannie” – zauważa badacz. To właśnie kultura, a nie geny, czyni nas gatunkiem globalnym. Każda lokalna grupa wypracowała własny zestaw rozwiązań – od igloo po szałasy z liści – które pozwalają jej funkcjonować w konkretnym ekosystemie.
Co na to inni naukowcy?
Alex Mesoudi, badacz ewolucji kulturowej z University of Exeter, który nie brał udziału w badaniu, przyznaje, że praca Perreaulta jest „ładną próbą skwantyfikowania czegoś, o czym często piszemy, ale nie podajemy konkretnych liczb”. Jednocześnie ostrzega, że „tajnym sosem” mogła być nie tylko kultura, ale też współpraca społeczna, język czy indywidualna inteligencja – lub kombinacja tych czynników. Niemniej jednak liczby mówią same za siebie: tempo naszego podboju planety jest 300 razy szybsze, niż przewiduje ewolucja genetyczna.
Co to oznacza dla przyszłości?
Jeśli kultura jest naszym najpotężniejszym narzędziem adaptacyjnym, to jej utrata – na przykład w wyniku katastrofy, która zerwałaby ciągłość przekazu wiedzy – mogłaby być dla nas śmiertelnym ciosem. Natomiast właśnie dzięki kulturze jesteśmy w stanie stawić czoła wyzwaniom, które pojawiają się szybciej, niż natura może na nie odpowiedzieć: zmianom klimatu, pandemiom czy eksploracji kosmosu. Bo jak pokazuje badanie Perreaulta, nie potrzebujemy milionów lat, by stać się gatunkiem kosmicznym – wystarczy kilka dobrych pomysłów i umiejętność ich przekazania dalej.


