🔥 Gemini Pro 18 miesięcy (voucher) 170 zł -43% do piątku Kup teraz →
Przejdź do treści
Biologia

Ludzka krew powstaje inaczej niż u myszy. To podważa dekady założeń

Naukowcy z Northwestern Medicine odkryli, że jeden z najbardziej podstawowych procesów w organizmie — powstawanie czerwonych krwinek — u człowieka przebiega inaczej niż sądzono. Winna była mysz.

3 min read
Ludzka krew powstaje inaczej niż u myszy. To podważa dekady założeń
Czy modelowe organizmy mogą nas prowadzić na manowce w zrozumieniu ludzkiego ciała?

Przez dekady podręczniki opisywały, jak powstaje ludzka krew, opierając się głównie na myszach. Okazuje się, że w tej kwestii mysz jest kiepskim przewodnikiem po ludzkim ciele.

Fabryka krwi bez centralnego dyrygenta

Czytaj też: Chleb zdradzi obcą cywilizację? Nowa teoria astrobiologów

Zespół Northwestern Medicine ustalił, że jeden z najbardziej fundamentalnych procesów biologicznych — produkcja czerwonych krwinek — u człowieka działa inaczej, niż dotąd zakładano. Wyniki opublikowano w czasopiśmie Nature Genetics.

Chodzi o tzw. wyspę erytroblastyczną, strukturę odpowiadającą za dojrzewanie krwinek czerwonych. W modelu wywiedzionym z badań na myszach w centrum takiej wyspy zasiada pojedynczy makrofag — komórka pełniąca rolę „huba”, wokół której gromadzą się dojrzewające erytroblasty. Ten makrofag miał być dyrygentem całego procesu: karmić, wspierać i porządkować powstające krwinki.

Tymczasem w ludzkim szpiku takiego centralnego węzła po prostu nie znaleziono. Badanie opisane przez Northwestern Medicine pokazuje, że ludzkie czerwone krwinki formują się bez tego rzekomo niezbędnego elementu architektury.

Dlaczego mysz nas myliła

Czytaj też: Apple wydaje iOS 26.6 i macOS 26.6. Łata błędy i szykuje Siri AI

Model wyspy erytroblastycznej z makrofagiem-hubem przez lata traktowano jako uniwersalny mechanizm. Był wygodny, elegancki i dobrze udokumentowany — tyle że w gryzoniu. Jak zauważa starszy autor pracy, Peng Ji, profesor patologii w Northwestern (Marie A. Fleming Research Professor of Pathology), ustalenia obalają założenia budowane w dużej mierze na badaniach zwierzęcych.

To nie tylko akademicka ciekawostka. Erytropoeza, czyli produkcja czerwonych krwinek, to proces, który organizm powtarza bez ustanku — codziennie powstają ich miliony, by przenosić tlen do każdej tkanki. Jeśli jego architektura różni się między gatunkami, to fundament, na którym opierano interpretacje wielu wcześniejszych eksperymentów, wymaga rewizji.

Problem ma szerszy wymiar. Myszy od dziesięcioleci są głównym modelem w biologii i medycynie, bo są tanie, szybko się rozmnażają i dają się modyfikować genetycznie. Ale każde odkrycie, w którym człowiek zachowuje się inaczej niż gryzoń, przypomina, że ekstrapolacja z myszy na człowieka bywa zdradliwa.

Co to zmienia dla medycyny

Zaburzenia produkcji czerwonych krwinek leżą u podłoża wielu schorzeń — od anemii po choroby szpiku kostnego. Jeśli ludzki proces dojrzewania krwinek nie potrzebuje centralnego makrofaga, to strategie terapeutyczne oparte na mysim modelu mogą celować w niewłaściwe ogniwo.

Zrozumienie prawdziwej, ludzkiej architektury tego procesu może pomóc w projektowaniu leków oraz w hodowli krwinek poza organizmem, na przykład do transfuzji. Produkcja czerwonych krwinek w laboratorium to od lat marzenie transfuzjologii; trudno jednak odtworzyć proces, którego przebiegu do końca się nie rozumie.

Odkrycie pokazuje też, jak ważne jest badanie ludzkich tkanek bezpośrednio, a nie wyłącznie ich zwierzęcych zamienników. Postęp technik obrazowania i analizy pojedynczych komórek pozwala dziś zaglądać do ludzkiego szpiku z rozdzielczością, o jakiej wcześniej nie było mowy.

Rewizja mechanizmu tak podstawowego jak powstawanie krwi to sygnał, że nawet najlepiej ugruntowane rozdziały podręczników warto od czasu do czasu przeczytać ponownie — tym razem patrząc na człowieka, a nie na mysz.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje