Przejdź do treści
Klimat

Mors karmiący młode wygrał konkurs fotografii oceanicznej. Dlaczego to coś więcej niż ładny kadr?

Fotografia karmiącego morsa wygrała konkurs Ocean Conservancy, ale jury nie szukało tylko ładnych widoków. Najlepsze zdjęcia oceanicznej przyrody uderzają w czułą strunę – pokazują intymność i kruchość życia w morzach, które potrzebują naszej uwagi jak nigdy dotąd.

4 min read
Mors karmiący młode wygrał konkurs fotografii oceanicznej. Dlaczego to coś więcej niż ładny kadr?
Czy zdjęcie karmiącego morsa może zmienić nasze podejście do topniejącej Arktyki?

„Wydawało się, że morsy całkowicie tolerowały naszą obecność – nie zmieniły swojego naturalnego zachowania” – mówi Richard Rothstein, fotograf, który unosił się na pontonie wśród gór lodowych arktycznej Norwegii. W kadrze miał samicę karmiącą młode. To zdjęcie wygrało właśnie konkurs Ocean Conservancy, ale opowiada o czymś więcej niż jednym czułym geście w świecie dzikiej przyrody.

Arktyczna kołyska na tle kryzysu

Czytaj też: Arktyka znika na naszych oczach. Polscy naukowcy dokumentują zmiany

Fotografia zatytułowana Walrus Nursing zdobyła nagrodę główną jurorów w tegorocznej edycji konkursu fotograficznego Ocean Conservancy. Zdjęcie przedstawia trzy morsy spoczywające na krze lodowej – dwie dorosłe samice i młode przytulone do jednej z nich w trakcie karmienia. Scena rozgrywała się w arktycznych wodach Norwegii, a Rothstein przyznaje, że to było „przeżycie życia”.

Konkurs przyciągnął w tym roku ponad tysiąc zgłoszeń z całego świata. Fotografie przedstawiały zarówno zapierające dech w piersiach pejzaże morskie, jak i portrety dzikich zwierząt. Jednak to one zdominowały podium. „Uwielbiam ten spokojny moment, odbicie w wodzie i więź między morsami” – komentuje Andrés Ballesteros, jeden z sędziów. „To bardzo naturalne, szczere i emocjonalne ujęcie”.

Głos zwierząt, nie tylko zachód słońca

Czytaj też: Dwa wraki, dwie tragedie i wyścig na dno piekła. Cyfrowe bliźniaki ujawnią tajemnice polarnych statków

Megan Bennett, menedżerka ds. cyfrowego zasięgu w Ocean Conservancy, zdradza kulisy oceniania prac. W rozmowie ze Smithsonian Magazine wskazuje, że jurorzy szukali zdjęć wywołujących silną reakcję emocjonalną. Chodziło o fotografie, które pozwolą widzowi poczuć więź z oceanem.

Mimo licznych „wspaniałych pejzaży i zachodów słońca”, jak opisuje je Jenna DiPaolo, dyrektorka ds. komunikacji organizacji, na szczyt listy przebiły się portrety morskiej fauny. „Myślę, że pragniemy kontaktu ze zwierzętami na poziomie interpersonalnym” – dodaje DiPaolo. Ten instynktowny głód bliskości z dziką naturą przesądził o wyborze zwycięskich kadrów.

„Niektóre zdjęcia zatrzymują chwilę. Najlepsze fotografie zmieniają sposób, w jaki postrzegamy świat” – podkreśla sędzia Angela J. Farmer.

Wśród wyróżnionych prac znalazły się obrazy zaskakująco łączące świat natury z ludzką kulturą. Mathilde Chevallay sfotografowała trzy pingwiny cesarskie maszerujące gęsiego po mokrym, czarnym piasku Wysp Kerguelena. Ich zsynchronizowany krok na tle morza, jak żartobliwie ujmuje autorka, „przywołuje na myśl okładkę słynnego albumu muzycznego”.

Piękno i kruchość w jednym kadrze

Nagrodę publiczności zdobyła Nicole Pellegrino za zdjęcie młodej foki odpoczywającej na plaży Long Beach w stanie Nowy Jork. Z kolei Rowan Dear, zdobywca nagrody przyznawanej przez pracowników Ocean Conservancy, uchwycił samca mątwy olbrzymiej u wybrzeży australijskiego Whyalla. „To absolutna rewelacja” – zachwyca się Farmer, opisując promienie słońca przebijające taflę wody i misterną fakturę skóry głowonoga mieniącą się odcieniami fioletu i miedzi.

Wyróżnienia honorowe przypadły między innymi Davidowi Fleethamowi za fotografię manata podświetlonego słońcem w Crystal River na Florydzie. Autor celnie puentuje swoje ujęcie: „Ta spokojna scena podkreśla zarówno piękno, jak i wrażliwość gatunku, którego przetrwanie wciąż zależy od chronionych siedlisk i działań na rzecz ochrony przyrody”.

Inny intrygujący kadr dostarczyła Laura Murchie, która w wodach Polinezji Francuskiej napotkała dwa delfiny. Jeden z nich ma lekko skrzywioną szczękę. „Ta para podpłynęła do mnie, prawdopodobnie sprawdzając swoje odbicie w kopule mojego aparatu” – opowiada autorka. „To była magiczna chwila”.

Natura odzyskuje przestrzeń

Szczególnie wymowne dla relacji człowieka ze środowiskiem jest zdjęcie Bingqiana Gao z Dominiki. Przedstawia ono konika morskiego uczepionego liny cumowniczej pokrytej glonami. „To obraz nieoczekiwanej interakcji między tym, co sztuczne, a tym, co naturalne, ukazujący niesamowity potencjał oceanu do odzyskiwania i przekształcania” – pisze fotograf.

Wśród pozostałych laureatów znaleźli się też Bill Ehman, który z lotu ptaka uchwycił humbaka i paddleboardzistę na Hawajach, oraz Michelle Hare dokumentująca maskonura lądującego na wyspie Machias Seal u wybrzeży stanu Maine. Każda z tych fotografii uderza w podobny ton – pokazuje intymność spotkania człowieka z dzikim stworzeniem, ale też odpowiedzialność, jaka z tego spotkania wynika.

Konkurs Ocean Conservancy to nie tylko galeria estetycznych doznań. To coroczny barometr naszego stosunku do oceanów. W czasach, gdy prądy morskie słabną, a arktyczny lód topnieje, zdjęcie karmiącego morsa przestaje być tylko uroczym obrazkiem. Staje się dokumentem epoki – dowodem na to, że nawet w najdalszych zakątkach planety życie wciąż trwa, choć balansuje na krawędzi. Czy to wystarczy, byśmy naprawdę zmienili sposób, w jaki patrzymy na morze?

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje