Nadciąga najsilniejsze El Niño w historii? NOAA ogłasza oficjalny start, naukowcy biją na alarm
NOAA ogłasza oficjalny początek El Niño, które według prognoz może być jednym z najsilniejszych w historii. Naukowcy zastanawiają się, czy odpowiada za to wyłącznie natura, czy też ludzkość przyspieszyła ten proces.

„To może być jeden z najszybszych przesunięć, jakie widziałem w historii pomiarów” – mówi Nathaniel Johnson, meteorolog z amerykańskiej Narodowej Administracji Oceanicznej i Atmosferycznej (NOAA). Jego zespół właśnie ogłosił oficjalny początek El Niño, które zapowiada się jako jedno z najsilniejszych w historii. Pytanie brzmi: czy to naturalny cykl, czy może ludzkość przyspieszyła przycisk „start”?
El Niño oficjalnie potwierdzone
→ Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu
11 czerwca 2026 roku centrum prognoz klimatycznych NOAA ogłosiło, że warunki El Niño w pełni zapanowały nad równikowym Pacyfikiem. Według średniej wielu modeli prognostycznych istnieje 63% szans, że w okresie listopad–styczeń zjawisko osiągnie kategorię „bardzo silnego El Niño” i znajdzie się w czołówce największych zdarzeń od 1950 roku. Dla porównania: podczas poprzednich rekordowych El Niño z lat 1997–1998 oraz 2015–2016 temperatura powierzchni morza w kluczowym regionie pomiaru (Niño 3.4) wzrosła o 2,3°C powyżej średniej. Obecne prognozy mówią o wzroście co najmniej 2,5°C, a część scenariuszy sięga nawet 4°C.
Zaskakująco szybki start
→ Czytaj też: Zaginione Miasto pod Atlantykiem. Naukowcy przewiercili się do systemu, który je zasila
Największe zdziwienie wśród naukowców budzi tempo, w jakim rozwija się tegoroczne El Niño. „Może to być jeden z najszybszych przesunięć, jakie widziałem w historii pomiarów – być może najszybsze. Przejście od słabej do umiarkowanej La Niña do silnego lub bardzo silnego El Niño w ciągu jednego roku kalendarzowego to coś, czego nie obserwujemy zbyt często” – komentuje Johnson w rozmowie z Live Science. Dla porównania, poprzednie El Niño trwało od czerwca 2023 do kwietnia 2024 roku i wystarczyło, by 2024 stał się najcieplejszym rokiem w historii pomiarów. Wtedy po raz pierwszy przekroczyliśmy granicę ocieplenia o 1,5°C ustanowioną w porozumieniu paryskim. Nowe, silniejsze El Niño może pchnąć globalne temperatury jeszcze wyżej.
„Są pewne przesłanki, że zmiana klimatu może odgrywać rolę w przyspieszaniu tych wahań między El Niño a La Niña. To wymaga dalszych badań” – dodaje Johnson.
Co to oznacza dla planety?
Każde silne El Niño niesie ze sobą konkretne, mierzalne skutki. Poprzednie epizody łączono z głodem w Europie, wojnami domowymi w regionach tropikalnych oraz falami susz, powodzi i pożarów na całym świecie. W 2026 roku te efekty mogą być jeszcze dotkliwsze, ponieważ nałożą się na istniejący już trend ocieplenia. NOAA szacuje, że tegoroczne El Niño znacząco zwiększy prawdopodobieństwo ekstremalnych zjawisk pogodowych: od ulewnych deszczy w Ameryce Południowej po susze w Australii i Azji Południowo-Wschodniej. Eksperci wskazują, że w okresie już podwyższonej globalnej inflacji żywnościowej, wywołanej m.in. konfliktem w Iranie, dodatkowe perturbacje w rolnictwie mogą uderzyć w miliony ludzi.
Naukowcy podkreślają, że El Niño samo w sobie jest naturalnym cyklem – pojawia się co 2–7 lat jako część oscylacji południowej ENSO. Jednak szybkość, z jaką tegoroczne zjawisko nabiera siły, budzi podejrzenia, że globalne ocieplenie „podkręca” dynamikę całego systemu. „W ciągu ostatniego stulecia obserwujemy coraz szybsze przejścia między stanami ENSO – coś, co wymaga pilnych badań” – podsumowuje Johnson. Jeśli te przypuszczenia się potwierdzą, okaże się, że ludzkość nie tylko podnosi temperaturę planety, ale także zmienia rytm najważniejszego naturalnego regulatora pogody na Ziemi.


