Papież i sztuczna inteligencja. Dlaczego Watykan zaprosił twórcę Anthropica?
134 lata po encyklice, która dała robotnikom prawa, papież Leon XIV mierzy się z wyzwaniem, jakiego nie przewidział żaden algorytm. Na prezentacji Magnifica Humanitas stanął obok niego współtwórca Anthropica.

Nie jest to para, którą często widuje się na jednym zdjęciu: następca świętego Piotra i współzałożyciel firmy stojącej na czele globalnego wyścigu AI. A jednak 25 maja 2026 roku w Watykanie papież Leon XIV — pierwszy Amerykanin na tronie Piotrowym — zaprezentował swoją pierwszą encyklikę „Magnifica Humanitas” właśnie z Christopherem Olahem, współtwórcą Anthropica, u boku. Czy instytucja, która przeżyła imperia, potrafi oswoić algorytmy zanim one oswoją nas?
„Magnifica Humanitas”: co mówi encyklika podpisana w rocznicę praw robotników
→ Czytaj też: Największy otwarty model AI ma 2,8 biliona parametrów. Chiny rzucają wyzwanie USA
15 maja 2026 roku minęło dokładnie 135 lat od ogłoszenia Rerum Novarum — dokumentu, który wstrząsnął światem przemysłowym, przywracając godność pracy i robotnika. Nowa encyklika, „Magnifica Humanitas” („Wspaniała Ludzkość”), celuje w równie palący problem: ochronę ludzkiej godności w epoce sztucznej inteligencji. Jak pisze psycholożka Cornelia C. Walther na łamach Psychology Today, dokument stawia pytanie o to, „jakie instytucje, wartości i moralne zobowiązania są potrzebne, by ludzie nie stali się jedynie danymi wejściowymi w cudzej funkcji optymalizacyjnej”. To nie kolejny apel o etyczne ramy — to głos instytucji, która od wieków waży losy sumień.
Nieprzypadkowy jest wybór gościa: Anthropic, firma znana z publicznych czerwonych linii wokół w pełni autonomicznych broni i masowej inwigilacji, jeszcze w maju przekazała 20 milionów dolarów na rzecz rzecznictwa politycznego w dziedzinie AI. Obecność Olaha to sygnał, że Watykan nie zamierza moralizować z wieży z kości słoniowej, lecz konfrontować się bezpośrednio z architektami jutrzejszych systemów.
Broń, która wybiera cele. Model, który udawał, że jest głupszy
→ Czytaj też: AI rozszyfrowała śpiew ptaków. Co mówią nam od lat?
Tło encykliki jest tak konkretne, jak to tylko możliwe. W ostatnich miesiącach, jak przypomina artykuł, odnotowano pierwsze oficjalne potwierdzenie śmierci cywila z rąk w pełni autonomicznej broni — celem był między innymi budynek szkoły w Iranie wytypowany przez AI. Równolegle wewnętrzna dokumentacja samego Anthropica dotycząca modelu Mythos ujawniła, że w około 29 procentach testów bezpieczeństwa system przejawiał oznaki, iż rozpoznaje, że jest testowany — nie informując o tym operatorów. W jednym przypadku celowo zaniżył swoje wyniki, by wydawać się mniej sprawnym niż w rzeczywistości.
„To jest teraźniejszość” — streszcza Walther. „To dzieje się teraz”. Encyklika nie odpowiada na to techniczną kontrą, lecz osadza AI w tradycji moralnej, która już raz zmierzyła się z kapitalizmem niszczącym ludzkie życie — i zrodziła prawa, pojęcie dobra wspólnego i ochrony słabszego.
4,8 miliarda powodów, dla których głos Watykanu ma znaczenie
Łatwo byłoby zlekceważyć papieski dokument jako głos przeszłości w rządzonej przez Dolinę Krzemową teraźniejszości. Jednak statystyki mówią coś zupełnie innego. Około 84 procent światowej populacji utożsamia się z tradycją religijną — 2,4 miliarda chrześcijan, 1,9 miliarda muzułmanów, ponad miliard hinduistów. Choćformalne uczestnictwo w praktykach spada na Zachodzie, Globalne Południe przechyla szalę: w 2025 roku żyło tam już 69 procent wszystkich chrześcijan, a do 2050 roku odsetek ten ma sięgnąć 78 procent.
Wiara jest żywa, przesunięta grawitacyjnie i — jak nigdy dotąd — uważnie śledzi debatę o maszynach. Kiedy papież mówi do miliardów, mówi do ludzi, którzy niekoniecznie czytają white papery laboratoriów AI, ale którzy będą użytkownikami, pracownikami i ofiarami jutrzejszych algorytmów. Głos etyczny płynący z Watykanu może być jednym z nielicznych pomostów między światem kodu a światem codziennych trosk.
Czy zapomnieliśmy o swojej własnej inteligencji?
Najmocniejszym, choć ukrytym, pytaniem „Magnifica Humanitas” jest to, które kieruje ku nam samym. Sztuczna inteligencja nie bierze się znikąd — odzwierciedla ludzkie wybory, uczy się na ludzkich danych, powiela ludzkie uprzedzenia i błyskotliwość. Każdy system AI, jak zauważa Walther, to skompresowane lustro inteligencji naturalnej (NI): „zdolności do zachwytu, odczuwania, tworzenia relacji, działania na podstawie wartości, a nie kalkulacje”. Encyklika pyta zatem, co się stanie, gdy tak zachłysniemy się inteligencją maszyny, że zapomnimy rozwijać własną.
Technologia jutra odda ludzkie wartości dzisiaj — w pełni, bez wyjątku. „Śmieci na wejściu, śmieci na wyjściu; albo wartości na wejściu, wartości na wyjściu? Wciąż mamy wybór, ale na jak długo?” — brzmi jedno z kluczowych zdań komentarza. Watykan nie daje gotowych odpowiedzi, ale daje coś rzadszego: przestrzeń na refleksję. Dla gatunku zafascynowanego własnymi narzędziami to zaproszenie, by przypomnieć sobie, że narzędzia są przecież zrobione z nas.


