Pozycja na brzuchu, twarzą do przodu: dlaczego ten elektryczny trójkołowiec ma dawać uczucie latania?
Brytyjski startup Sweren zbudował elektryczny trójkołowiec, na którym leży się twarzą do przodu, tuż nad asfaltem. Dlaczego mózg odbiera to jako lot - i czemu jeźdźcy mówią o euforii?

Spis treści
Wrażenie szybkości tworzy nie prędkościomierz, lecz tempo, w jakim świat przesuwa się tuż przy oczach.
Gdy śnimy o lataniu, niemal zawsze widzimy siebie wyciągniętych do przodu, a nie odchylonych do tyłu. Brytyjski projektant postanowił przełożyć ten obraz na pojazd - i twierdzi, że jeźdźcy mówią potem o euforii.
Skąd wziął się pojazd, na którym leży się twarzą do przodu?
→ Czytaj też: Tesla daje samochodom moc awaryjnego zasilania. Jest jeden poważny haczyk
Konstrukcję o nazwie Swerv wymyślił Kerim Taskin podczas studiów w Dyson School of Design Engineering na Imperial College London. Dziś rozwija ją jego startup Sweren.
Pomysł jest prosty i zarazem niepokojący: kierowca kładzie się na brzuchu, głową naprzód, kilkanaście centymetrów nad ziemią. To pozycja, która z praktycznego punktu widzenia nie ma sensu - i o to właśnie chodzi.
Powstały trzy modele, wszystkie w formie działających prototypów. W Brighton, w Preston Park, można nawet wypożyczyć egzemplarz na próbę.
Dlaczego mózg odbiera to jako lot?
→ Czytaj też: Przemoc w dzieciństwie zostawia bliznę w mózgu. Badanie UCLA pokazuje, jak głęboką
Taskin opisuje reakcje jeźdźców bardzo konkretnie. Fun - zabawa - to słowo padające najczęściej, obok określeń jak „ekscytujące” i „orzeźwiające”.
„Poczucie prędkości jest znacznie wzmocnione przy jeździe blisko ziemi i głową naprzód. Uczucie często opisywane jest jako wyzwalające i przypominające latanie” - mówi Taskin.
To nie czysta poezja. Wrażenie szybkości w mózgu zależy nie od bezwzględnej prędkości, lecz od strumienia optycznego - tempa, w jakim otoczenie przesuwa się w polu widzenia. Im niżej oko, tym ten strumień szybszy, więc 25 km/h tuż nad asfaltem odbieramy intensywniej niż znacznie szybszą jazdę w pozycji siedzącej.
Pozioma orientacja ciała i widok prosto przed siebie dokładają drugi element. Układ przedsionkowy oraz propriocepcja przestają potwierdzać znaną postawę „siedzę i jadę”, a zaczynają przekazywać sygnał bliższy nurkowaniu czy szybowaniu. Mózg, szukając pasującego skojarzenia, sięga po metaforę lotu.
Co konkretnie powstało?
Wersja drogowa, Road-Legal, to elektryk wspomagany pedałowaniem - z korbą obsługiwaną rękami z przodu. Silnik o mocy 350 W rozpędza pojazd do 25 km/h, a akumulator 48 V/13 Ah daje zasięg 19-24 km. Prototyp waży 37 kg, kosztuje 4990 funtów, a globalna wysyłka ma ruszyć w grudniu.
Model Off-Road jest sterowany wyłącznie manetką gazu, ma mocniejszy silnik 1000 W, terenowe opony i ramę zaprojektowaną tak, by się uginała. Istnieje też wariant dla dzieci, z regulowaną długością ramy ze stali nierdzewnej i prędkością maksymalną do 48 km/h, którą można ograniczyć.
Wszystkie modele dzieli jeden element: ciało wystawione na otoczenie. To zarazem źródło wrażeń i ryzyka.
Czy to bezpieczne?
Sam Taskin nie ukrywa wątpliwości. Przyznaje, że jeździł wersją drogową w ruchu ulicznym, ale zaleca ostrożność.
„Nie zalecałbym używania go w gęstym ruchu ani na krętych wiejskich drogach” - zaznacza konstruktor, dodając, że nie miał problemów z widocznością, lecz nie może tego zagwarantować innym.
Sugeruje montaż jaskrawych flag lub listew LED i radzi korzystać z pojazdu tam, gdzie można skupić się na samej frajdzie. Bo właśnie ona jest tu produktem.
Swerv ciekawi mniej jako środek transportu, a bardziej jako eksperyment na percepcji. Pokazuje, jak łatwo oszukać mózg co do prędkości i co do tego, czym jest ruch - wystarczy zmienić wysokość oczu i ułożenie ciała. „Riderzy często czują się natychmiast obecni i żywi” - podsumowuje Taskin.


