Ręce, które wkręcą żarówkę i zerwą winogrono. Robot wkroczy do domów jeszcze w tym roku
Humanoidalny robot 1X NEO potrafi chwytać winogrona, wkręcać żarówki i zapinać zamek błyskawiczny. Jego ręce mają 25 stopni swobody – zaledwie dwa mniej niż ludzkie. Jednocześnie sterowanie przez zdalnych operatorów rodzi poważne pytania o prywatność.

Robot, który potrafi zdjąć winogrono z kiści, nie miażdżąc go, a chwilę później wkręcić żarówkę – to nie scena z filmu science fiction. Takie możliwości oferują ręce humanoidalnego robota 1X NEO, którego producent zapowiada na koniec 2026 roku w amerykańskich domach. Pytanie brzmi jednak: czy za imponującą zręcznością nie kryją się problemy, na które nie jesteśmy gotowi?
Delikatność godna chirurga
→ Czytaj też: Robot-humanoid odnajdzie cię w tłumie. 90% skuteczności w misji
Inżynierowie firmy 1X Technologies postawili sobie cel: dać maszynie dłonie o swobodzie ruchów porównywalnej z człowiekiem. Efektem jest konstrukcja oferująca 25 stopni swobody – zaledwie dwa mniej niż przeciętna ludzka ręka. Palce robota poruszają się szybko i potrafią wyginać w kierunkach, które dla naszych stawów są nieosiągalne.
W materiale wideo opublikowanym przez producenta widać, jak NEO zdejmuje pojedyncze owoce z kiści winogron, nie uszkadzając ich. Następnie precyzyjnie łączy klocki LEGO Duplo, przeciąga zamek błyskawiczny i naciska przyciski kontrolera. Wkręcenie żarówki i uruchomienie światła również nie stanowi wyzwania. Jonathan Terfurth, inżynier zarządzający działem dłoni i aparatury, w rozmowie z magazynem Wired przyznał wprost: zakres ruchów urządzenia może przewyższać ludzki.
Wodoodporność i nie tylko
→ Czytaj też: Robot 1X NEO z ludzkimi dłońmi. Nowe wideo pokazuje, dlaczego to przełom
Konstrukcja dłoni spełnia rygorystyczny standard IP68, co oznacza pełną pyłoszczelność i odporność na długotrwałe zanurzenie w wodzie. W praktyce robot może umyć swoje mechaniczne palce pod bieżącą wodą – przywilej, o którym marzą posiadacze delikatnych smartfonów. To rozwiązanie ma kluczowe znaczenie w domowym otoczeniu, gdzie kontakt z płynami jest nieunikniony.
Co więcej, szybkość poruszania palcami i nietypowe kierunki zgięcia sprawiają, że NEO radzi sobie z chwytaniem przedmiotów o różnych kształtach. Potrafi też samodzielnie podłączyć się do ładowarki – niby nic wielkiego, bo odkurzacze robią to od lat, ale w połączeniu z humanoidalną budową daje nowe możliwości.
Cena prywatności – operator w twoim domu
Mimo zaawansowanej mechaniki, 1X NEO początkowo nie będzie w pełni autonomiczny. Za 20 tysięcy dolarów jednorazowo lub w ramach subskrypcji za 499 dolarów miesięcznie klienci otrzymają maszynę, która w skomplikowanych sytuacjach przełącza się w tryb Expert Mode. Wtedy kontrolę przejmuje zdalny operator, korzystający z kamer zamontowanych w robocie. To oznacza, że obca osoba widzi i słyszy wszystko, co dzieje się w naszym salonie.
Producenci zapewniają, że takie rozwiązanie jest tymczasowe i potrzebne do nauki systemu. Jednak fakt, że obcy człowiek ma dostęp do intymnej przestrzeni domowej, budzi zrozumiały niepokój. Nie chodzi wyłącznie o potencjalne wpadki intymne – otwiera się furtka dla cyberprzestępców, którzy mogliby przejąć kontrolę nad fizycznym ciałem robota. Eksperci ds. bezpieczeństwa od dawna ostrzegają, że złożone systemy o ludzkiej sprawności staną się łakomym kąskiem dla hakerów.
Próg komfortu
1X NEO ubrany jest w miękki sweterek, a jego obudowę pokrywają przyjemne w dotyku tkaniny. Dwa wielkie „oczy” na wyświetlaczu mają oswajać użytkownika z technologią. To świadomy zabieg psychologiczny – im bardziej maszyna przypomina nas wizualnie, tym chętniej jej zaufamy. Jednak zaufanie to kruche i w przypadku incydentu może obrócić się przeciwko producentowi.
Nie ma wątpliwości, że 1X NEO wyznacza nowy standard domowej robotyki. Jego ręce są tak sprawne, że granica między pomocnikiem a intruzem staje się niepokojąco cienka. To właśnie ten paradoks – zdumiewająca delikatność połączona z potencjalną bezbronnością użytkownika – może zdefiniować debatę o robotach w naszych domach na najbliższe lata.


