Przejdź do treści
Klimat

Robot Boaty McBoatface na tajnej misji. Czy topniejący lód Grenlandii wyłączy prąd, który ogrzewa Europę?

Grenlandzkie fiordy to jedno z najniebezpieczniejszych miejsc na Ziemi. W lipcu 2026 r. wyruszy tam armada autonomicznych robotów — od łodzi podwodnych po drony. Ich cel: zbadać, czy słodka woda z topniejących lodowców może zatrzymać kluczowy prąd oceaniczny AMOC.

3 min read
Robot Boaty McBoatface na tajnej misji. Czy topniejący lód Grenlandii wyłączy prąd, który ogrzewa Europę?
Czy Boaty McBoatface podsłucha, jak lodowce wyłączają klimatyczny piec Europy?

„Nie możemy modelować tego, czego nie obserwujemy” – mówi Hari Vishnu z Narodowego Uniwersytetu Singapuru. W lipcu 2026 roku naukowcy wyruszą, by wypełnić tę fundamentalną lukę. Na Grenlandię zmierza robotyczna armada, która ma podsłuchać, jak topniejący lód może wyłączyć prąd oceaniczny ogrzewający Stary Kontynent.

Wyłączenie pieca Europy

Czytaj też: Fizycy chcą zgasić El Niño, zasłaniając Słońce nad Pacyfikiem. Symulacje mówią: to działa

Mowa o atlantyckiej cyrkulacji południkowej (AMOC) – gigantycznym pasie transmisyjnym ciepła. Przenosi on ciepłe wody tropików na północ, gdzie ochładzają się, opadają i wracają na południe. Dzięki niemu zimy w Londynie czy Oslo są znośne. Ale AMOC słabnie. Jeśli do układu trafi zbyt dużo słodkiej wody z topniejących lodowców Grenlandii, gęsta, słona woda przestanie tonąć – i cała maszyna może stanąć.

„To jak dodanie zimnej wody z kranu do garnka z dobrze doprawioną zupą. Góry lodowe rujnują przepis” – obrazuje Kristin Poinar z Uniwersytetu w Buffalo. Konsekwencje? Europa stałaby się chłodniejsza i bardziej sucha, zmieniłyby się monsuny tropikalne, co uderzyłoby w rolnictwo i dostawy żywności na świecie.

Flota Bondów na lodowym froncie

Czytaj też: Sahara zmieniła się w pułapkę: deszcze niszczą wielotysięczne egipskie petroglify

Wyprawa o nazwie GIANT (Greenland Ice sheet to AtlaNtic Tipping points) rozpocznie się 16 lipca 2026 roku. Finansuje ją brytyjska agencja ARIA, stawiająca na projekty wysokiego ryzyka. 20 milionów funtów pozwoliło zebrać technologie, które jeszcze kilka lat temu były nie do pomyślenia.

Z pokładu statku badawczego Sir David Attenborough zostanie uwolniona bezzałogowa eskadra. Wytrzymałe drony będą skanować lodowce z powietrza z odległości niemożliwej dla satelitów. Powierzchnię lodu naszpikują czujniki przypominające oszczepy – wbijają się w lód i śledzą jego ruchy. Po wodzie będzie krążyć autonomiczna łódź omijająca góry lodowe, mapując topnienie za pomocą sonaru. A pod powierzchnię zanurkują dwa rodzaje podwodnych robotów, w tym słynny Boaty McBoatface.

„Klify lodowe wznoszą się nad oceanem – czasem na 30 metrów, czasem na sto – pękają, walą się i ciskają do fiordu góry lodowe wielkości domu bez żadnego ostrzeżenia” – opisuje oceanograf Jonathan Nash z Oregon State University.

To właśnie tam, na styku lodu i wody, czai się największa zagadka. W warstwie o grubości zaledwie kilku centymetrów zachodzą procesy, których nie oddają obecne modele klimatyczne. Naukowcy chcą je zobaczyć w skali milimetrów.

Bąbelki, które chłodzą planetę

Jednym z takich drobiazgów są mikroskopijne pęcherzyki powietrza uwięzione w lodzie od tysięcy lat. Gdy lodowiec topnieje, pęcherzyki uwalniają się i unoszą wzdłuż lodowej ściany. Zdaniem Nasha mogą one intensyfikować mieszanie się warstw wody i zwiększać transfer ciepła – a tym samym przyspieszać topnienie. Efekt pojedynczego bąbelka jest znikomy, ale pomnożony przez setki lodowców może zmienić prognozy wzrostu poziomu mórz.

„Jak obserwowanie rysy na szybie, zanim ta pęknie” – zauważa Poinar o planowanych obserwacjach. Ma to umożliwić dostrzeżenie zwiastunów gwałtownego cielenia się lodowców – zjawiska, w którym ogromne bloki lodu odrywają się i wpadają do wody.

Czy da się przewidzieć punkt krytyczny?

Dane trafią do brytyjskiego modelu systemu Ziemi, który – jak ocenia Poinar – „dostanie natychmiastowy upgrade dzięki nowym danym z jednych z najbardziej niedostępnych miejsc na Ziemi”. To krok ku systemowi wczesnego ostrzegania, który mógłby poinformować ludzkość, że zmiany wchodzą w niebezpieczną fazę.

Dziś modele traktują topnienie lodu w uproszczeniu: jest ciepła woda, jest lód, więc lód topnieje. GIANT ma dodać do tego fizyczną złożoność – burzliwe wiry, osuwające się klify i właśnie te pęcherzyki. To dzięki nim prognozy staną się nie tylko dokładniejsze, ale i użyteczne dla decydentów.

Naukowcy podkreślają, że misja jest bardziej eksperymentalna niż film o agencie 007. Roboty są wciąż testowane i poprawiane na bieżąco. Jednak po raz pierwszy cała gama bezzałogowych narzędzi zadziała jednocześnie. Jeśli się uda, ludzkość zyska oczy i uszy tam, gdzie do tej pory mogła jedynie zgadywać.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje