🔥 Gemini Pro 18 miesięcy (voucher) 170 zł -43% do piątku Kup teraz →
Przejdź do treści
Klimat

Rzeka na niebie i 50 tysięcy żołnierzy od deszczu. Jak Chiny próbują sterować pogodą?

Chiny strzelają rakietami w chmury na niespotykaną skalę. Projekt „Niebiańska Rzeka” ma rozwiązać kryzys wodny, ale naukowcy mówią o klęsce. Czy można sterować deszczem jak maszyną?

3 min read
Rzeka na niebie i 50 tysięcy żołnierzy od deszczu. Jak Chiny próbują sterować pogodą?
Czy 50 tysięcy żołnierzy i tony srebrnego jodku wystarczą, by zmusić niebo do deszczu?

Na nagraniach widać żołnierzy Armii Ludowo-Wyzwoleńczej odpalających rakiety prosto w niebo. Nad głowami krążą drony i samoloty, zrzucając toksyczny ładunek. To nie manewr wojskowy. Celem ataku są chmury. Dlaczego najludniejsze państwo świata strzela do nieba srebrnym jodkiem na niespotykaną dotąd skalę?

Armia od zaklinania deszczu

Czytaj też: Największy otwarty model AI ma 2,8 biliona parametrów. Chiny rzucają wyzwanie USA

Chiny od dekad rozwijają technologię modyfikacji pogody, ale skala obecnych działań nie ma porównania z żadnym innym krajem. W państwowych biurach modyfikacji pogody zatrudnionych jest około 50 000 osób. Do dyspozycji mają tysiące wyrzutni rakiet, flotę samolotów i dziesiątki dronów. Inwestycje w zasiewanie chmur liczone są w miliardach dolarów. Dla porównania, Stany Zjednoczone, które również stosują tę technologię, robią to lokalnie i z nieporównywalnie mniejszym rozmachem.

Zasiewanie chmur nie tworzy deszczu z niczego. Jak tłumaczy Rob Rauber z Uniwersytetu Illinois, każda kropla wody w chmurze potrzebuje cząsteczki, wokół której może się skroplić. Naukowcy wprowadzają do chmur dodatkowe jądra kondensacji – najczęściej jodek srebra dla chmur zimnych lub sól (chlorek sodu) dla chmur ciepłych. Krople łączą się, rosną i spadają jako deszcz albo śnieg. Proces działa. Jeff French z Uniwersytetu Wyoming podkreśla, że z fizycznego punktu widzenia skuteczność zasiewania jest potwierdzona. Problem w tym, że bardzo trudno zmierzyć realny przyrost opadów w dużej skali.

„Jeśli obietnica brzmi, że zasiewanie chmur wyeliminuje susze, odpowiedź brzmi: nie, to nie zadziała. Nie ma na to naukowych dowodów” – mówi wprost French.

Rzeka na niebie i naukowy sceptycyzm

Czytaj też: Chińscy fizycy zapisali dane na jednym elektronie. Jak to możliwe?

W 2018 roku Chiny uruchomiły projekt Tianhe („Niebiańska Rzeka”). Ambitny plan zakładał stworzenie stałego korytarza wilgoci transportującego wodę z jednego dorzecza na Wyżynie Tybetańskiej do drugiego. Projekt miał być częścią gigantycznego transferu wody z południa na północ kraju, gdzie deficyt wody jest najdotkliwszy. Od samego początku spotkał się z miażdżącą krytyką naukowców. Eksperci uznali go za niewykonalny. Mimo to Chiny kontynuowały prace.

Państwowe media raportowały, że w latach 2020–2025 działania związane z modyfikacją pogody zwiększyły opady o 168 miliardów ton wody. W oficjalnych komunikatach brzmi to imponująco. W praktyce zmierzenie realnego wpływu zasiewania na klimat w skali całego kraju jest obarczone ogromną niepewnością. Nawet przy bardzo udanym programie wzrost opadów nad pasmem górskim sięga może 10 procent. Niżej, na terenach zamieszkanych, efekt spada do ułamka procenta.

Maszyna zamiast ekosystemu

Upór w dążeniu do realizacji wątpliwego naukowo projektu mówi wiele o tym, jak chińskie władze postrzegają środowisko. Emily Yeh, profesor geografii na Uniwersytecie Kolorado w Boulder, diagnozuje to zjawisko bez ogródek. W jej ocenie w Chinach dominuje „impuls do kontrolowania i postrzegania środowiska jako maszyny albo infrastruktury, którą można sterować”. Przyroda nie jest tu partnerem, ale zbiorem procesów do zarządzania. To myślenie inżynieryjne, które obiecuje rozwiązać kryzys wodny za pomocą rakiet i odczynników chemicznych.

Zasiewanie chmur było dotąd wykorzystywane głównie do doraźnych celów: zwiększania pokrywy śnieżnej, łagodzenia susz czy przeganiania chmur przed ważnymi wydarzeniami państwowymi. Najsłynniejszy przypadek to Igrzyska Olimpijskie w Pekinie w 2008 roku, kiedy Chiny zapewniły bezchmurne niebo na ceremonię otwarcia. Próba rozciągnięcia tej technologii na stałe zarządzanie zasobami wodnymi całego regionu to skok w nieznane. Skok, który wielu naukowców uznaje za skazany na porażkę.

Historia chińskiej „Niebiańskiej Rzeki” to nie tylko opowieść o technologicznej gigantomanii. To przestroga przed złudzeniem, że kryzys klimatyczny da się rozwiązać wyłącznie za pomocą inżynierii planetarnej, bez kwestionowania modelu relacji człowieka z naturą. A z nieba nad Tybetem wciąż leci srebrny jodek.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje