Starszy o 40 tys. lat i bardziej zaawansowany. Neandertalczyk z Ałtaju miał dentystę
Neandertalczyk, którego ząb sprzed 59 000 lat nosi wyraźne ślady wiercenia, zmienia nasze wyobrażenie o medycynie paleolitu. Nowe badanie dowodzi, że nasi kuzyni nie tylko rozpoznali próchnicę, ale też umieli ją leczyć.
Ból zęba to jedno z najprymitywniejszych, a zarazem najbardziej dokuczliwych cierpień. Dziś sięgamy po lidokainę i borowanie – ale jak radzili sobie z tym nasi praprzodkowie? Okazuje się, że neandertalczycy wcale nie tylko zgrzytali zębami. Nowe badania nad zębem trzonowym sprzed 59 000 lat z jaskini Czagyrskiej na Syberii dowodzą, że ktoś precyzyjnie wywiercił w nim otwór – prawdopodobnie po to, by usunąć źródło bólu. To najstarszy znany przypadek leczenia próchnicy w historii ewolucji człowieka.
Niewielki ząb, wielkie pytania
→ Czytaj też: Archeolodzy odkryli cmentarz I wojny w Bieszczadach. Co kryją mogiły?
Odkryty w 2016 roku w osadach Jaskini Czagyrskiej w górach Ałtaju ząb (oznaczony jako Czagyrska 64) długo czekał na swoją naukową chwilę. To dolny lewy drugi trzonowiec dorosłego osobnika. Na pierwszy rzut oka widać w nim nieregularną dziurę – 4,2 mm długości, prawie 3 mm szerokości i ponad 2,5 mm głębokości, sięgającą aż do komory miazgi. Naukowcy z międzynarodowego zespołu zastosowali cały arsenał metod: skaningową mikroskopię elektronową, mikrotomografię komputerową, spektroskopię ramanowską i szczegółową analizę śladów na powierzchni. Wyniki były jednoznaczne – dziura nie powstała w wyniku naturalnego ścierania ani pęknięcia pośmiertnego. Została celowo wydrążona.
Jak wyglądał zabieg?
→ Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu
Na ścianach wgłębienia naukowcy znaleźli mikroskopijne, równoległe rysy ułożone koncentrycznie – ślad obracanego w środku ostrego narzędzia. W tych samych warstwach jaskini leżały małe kamienne perforatory i retuszowane punktaki z jaspisu, o długości zaledwie kilku centymetrów. By sprawdzić hipotezę, badacze wykonali repliki takich narzędzi z lokalnego surowca i spróbowali wywiercić nimi dziurę w zębie. Efekt? Już po kilku sekundach narzędzie przebijało powierzchnię szkliwa. Dotarcie do komory miazgi zajmowało od 5 do 50 minut – w zależności od twardości tkanek. Ślady pozostawione na replikach były praktycznie identyczne z tymi na Czagyrska 64.
Neandertalska stomatologia – cel czy instynkt?
Autorzy badania, opublikowanego w czasopiśmie PLOS One, nie mają wątpliwości, że doszło do planowanej interwencji. Głęboka próchnica z otwartą komorą miazgi powoduje silny ból. Odsłonięty nerw reaguje na każdy dotyk i temperaturę. Mechaniczne usunięcie tkanki mogło przynieść ulgę – choć sam zabieg musiał być niezwykle bolesny. „Ktoś musiał rozpoznać źródło bólu, podjąć decyzję o interwencji, wybrać odpowiednie narzędzie i przeprowadzić precyzyjny zabieg” – podkreślają naukowcy. To dowód na świadome działanie, a nie odruch. Co więcej, na tym samym zębie znaleziono ślady regularnego używania wykałaczki – rowki i mikrorysy wskazujące na nawykowe czyszczenie przestrzeni międzyzębowych. Neandertalczyk stosował więc dwie różne strategie na jednym zębie.
Rekord pobity o 40 000 lat
Do tej pory za najstarszy dowód leczenia próchnicy uznawano ząb Homo sapiens z włoskiej jaskini Ripari Villabruna, liczący około 14 000 lat. Neandertalczyk z Czagyrskiej jest starszy o ponad 40 000 lat. Ponadto jego leczenie było technicznie bardziej zaawansowane – wymagało ruchów rotacyjnych narzędzia, precyzji i siły, a nie tylko skrobania szkliwa, jak w przypadku włoskim.
Co to mówi o neandertalczykach?
To kolejne z serii odkryć, które stopniowo burzą stereotyp „jaskiniowego prostaka”. Neandertalczycy opiekowali się chorymi i starszymi członkami grupy, używali roślin leczniczych, tworzyli przedmioty symboliczne. Teraz widać, że radzili sobie także z bólem zęba. Jak zauważa Bruce Hardy, antropolog z Kenyon College, który nie brał udziału w badaniu: „To kolejny dowód na to, że neandertalczycy nie różnili się tak bardzo od współczesnych ludzi”. Wiemy już, że potrafili planować i współpracować – a stomatologia sprzed 60 000 lat jest tego spektakularnym przykładem.
Wciąż trwają analizy paleogenetyczne, które mają odpowiedzieć na pytanie, kim dokładnie był właściciel zęba i czy podobne praktyki były powszechne w jego społeczności. Na razie jedno jest pewne: neandertalski dentysta, z kamiennym narzędziem w dłoni, wyprzedził swoją epokę o kilkadziesiąt tysiącleci. A szczegółowa analiza opublikowana w PLOS One wskazuje, że wiedza o bólu i sposobach jego łagodzenia sięga znacznie głębiej, niż dotąd przypuszczaliśmy.


