Świadomość bez kory mózgowej? Nowe badania podważają fundamenty neuronauki
Czy świadomość może istnieć bez kory mózgowej? Coraz więcej neuronaukowców twierdzi, że jej źródła tkwią w pradawnych, podkorowych strukturach mózgu. Jeśli mają rację, krąg istot świadomych rozszerzy się o wiele gatunków, które dotąd uznawaliśmy za bezduszne automaty.
Wyobraź sobie człowieka pozbawionego kory mózgowej – tej fałdowanej, zewnętrznej warstwy odpowiedzialnej za język, abstrakcyjne myślenie i samoświadomość. Czy taka istota mogłaby cokolwiek czuć? Czy miałaby jakiekolwiek doświadczenie świata? Przez dekady odpowiedź była jedna: nie. Kora mózgowa uchodziła za niezbędny substrat świadomości. Dziś coraz więcej badaczy podważa ten dogmat, wskazując na znacznie starsze ewolucyjnie rejony mózgu.
Kopernikański przewrót w neuronauce
→ Czytaj też: Dziecko tańczy, zanim nauczy się chodzić. Mózg przetwarza muzykę już w 3. miesiącu życia
Większość teorii świadomości opiera się na założeniu, że to kora mózgowa – a zwłaszcza jej wyższe obszary asocjacyjne – generuje subiektywne doświadczenie. Ten pogląd, nazywany przez krytyków modelem kortykocentrycznym, ma jednak poważne słabości. Jak zauważa Mark Solms, neuropsycholog z University of Cape Town, idea ta jest „tak stara jak jakakolwiek próba powiązania mózgu z umysłem” i stanowi „fundamentalną teorię o tym, gdzie znajduje się umysł”.
Solms i inni badacze gromadzą dowody, które – jeśli się potwierdzą – wymuszą kopernikański przewrót w neuronauce. Ich zdaniem źródła świadomości tkwią nie w korze, ale w głębokich, ewolucyjnie pradawnych strukturach podkorowych: pniu mózgu, wzgórzu, podwzgórzu. Odpowiadają one za podstawowy poziom czuwania i afektywnego doświadczania rzeczywistości.
Dzieci bez kory – czy to zombie?
→ Czytaj też: Mózg nie głupieje od scrollowania. Uczy się tylko wybierać łatwiejszą nagrodę
Najbardziej przekonujące argumenty pochodzą z obserwacji dzieci z rzadkim zaburzeniem rozwojowym – hydranencefalią. Rodzą się one bez kory mózgowej, a mimo to – jak pokazał w 2004 roku szwedzki neurolog Bjorn Merker – zachowują się w sposób trudny do pogodzenia z byciem nieświadomym automatem.
Merker spędził tydzień z pięcioma rodzinami takich dzieci w Disney World. Maluchy śmiały się, bawiły zabawkami i reagowały emocjonalnie na otoczenie. „Były responsywne wobec swojego otoczenia w postaci emocjonalnych lub orientacyjnych reakcji na zdarzenia” – pisał później. Solms, który również obserwował dzieci z hydranencefalią, dodaje: „Dowody na to, że nie są »zombie«, są dokładnie takie same jak dowody na to, że twój pies i twój kot nie są zombie. Swoim zachowaniem informują nas, że coś czują”.
Oczywiście sam wygląd świadomości nie jest tożsamy z jej posiadaniem. Bez werbalnego raportu nie możemy mieć absolutnej pewności. Jednak – jak argumentują zwolennicy modelu podkorowego – upieranie się, że tylko istoty z korą są świadome, prowadzi do absurdalnych wniosków. Oznaczałoby to, że noworodki, a nawet wiele ssaków i ptaków, to filozoficzne zombie – byty zachowujące się jak my, ale pozbawione wewnętrznego życia.
Uczucie zamiast widzenia
Większość badań nad świadomością koncentruje się na widzeniu. To naturalne – wzrok dominuje u ludzi. Jednak, jak wskazuje Solms, percepcja wzrokowa może przebiegać nieświadomie. Zjawisko ślepowidzenia (blindsight) pokazuje, że osoby z uszkodzoną korą wzrokową potrafią reagować na bodźce, których nie widzą. Podobne efekty występują dla słuchu i węchu.
Solms proponuje inne podejście: zamiast badać świadomość przez pryzmat percepcji, skupić się na uczuciach (feelings). Uczucia – głód, pragnienie, ból, przyjemność – są z definicji świadome. Nie można odczuwać głodu nieświadomie. Te podstawowe stany afektywne są generowane właśnie w strukturach podkorowych, zwłaszcza w pniu mózgu i podwzgórzu. Nadają one ton naszemu doświadczeniu, jeszcze zanim kora mózgowa zdąży zinterpretować sytuację.
Konsekwencje dla świata zwierząt
Jeśli model podkorowy jest słuszny, krąg istot zdolnych do świadomego doświadczenia rozszerza się dramatycznie. Ryby, płazy, gady, a nawet owady – wszystkie mają struktury homologiczne do ludzkiego pnia mózgu. Matthias Michel, filozof z MIT, zachowuje ostrożność: przypisuje świadomość ssakom i ptakom, ale nie rybom czy owadom. Jeśli jednak źródłem świadomości są pradawne obwody regulujące homeostazę i afekt, trudno znaleźć wyraźną granicę.
Debata ma też wymiar praktyczny. Jeśli dzieci z hydranencefalią są świadome, wymagają opieki i poszanowania godności. Jeśli ryby odczuwają ból, hodowla przemysłowa staje się problemem etycznym. A jeśli – jak sugerują niektórzy – świadomość może wyłonić się w systemach sztucznych, które naśladują architekturę podkorową, czeka nas rewolucja w rozumieniu umysłu.
Jak ujął to Solms: „Dowody na to, że nie są zombie, są dokładnie takie same jak dowody na to, że twój pies i twój kot nie są zombie”. Być może wkrótce będziemy musieli przyznać, że świadomość nie jest przywilejem nielicznych, ale podstawową właściwością życia, które czuje.


