Tajemnicza „zimna plama” na Atlantyku. To znak, że Golfsztrom słabnie
Na południe od Grenlandii i Islandii ocean się ochładza, podczas gdy reszta globu się nagrzewa. To nie anomalia – to sygnał ostrzegawczy, że kluczowy prąd morski, który utrzymuje łagodny klimat Europy, może być na skraju załamania.
Wyobraź sobie świat, w którym zima w Londynie jest równie mroźna jak na Syberii, a wybrzeże Florydy regularnie zalewają sztormy. Brzmi jak scenariusz filmu katastroficznego? Niestety, to coraz bardziej realna prognoza. U wybrzeży Grenlandii i Islandii ocean robi coś zupełnie sprzecznego z logiką globalnego ocieplenia – zamiast się nagrzewać, ochładza się. Ta tajemnicza „zimna plama” (ang. cold blob) to nie lokalna ciekawostka, ale poważny sygnał ostrzegawczy.
Co to za „zimna plama” i dlaczego budzi niepokój?
→ Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu
Na pierwszy rzut oka to paradoks: w dobie rekordowych temperatur powietrza i oceanów, na południe od Grenlandii pojawia się obszar, w którym średnia temperatura powierzchni morza spada. Naukowcy nazywają to zjawisko Północnoatlantycką Dziurą Ociepleniową (ang. North Atlantic Warming Hole). Przez lata badacze głowili się, co jest jego przyczyną. Czy to efekt zwiększonej utraty ciepła z powierzchni oceanu? A może coś znacznie poważniejszego?
Najnowsze badanie, opublikowane 28 maja w czasopiśmie Geophysical Research Letters, rozwiewa wątpliwości. Zespół naukowców przeanalizował dane satelitarne (m.in. z satelitów Copernicus) dotyczące zawartości ciepła w oceanie oraz zmian strumieni ciepła na powierzchni. Ich wniosek jest jednoznaczny: ochłodzenie sięga głęboko i nie da się go wytłumaczyć wyłącznie procesami zachodzącymi na powierzchni. „Nasza analiza potwierdza interpretację, że obserwowana «zimna plama» jest oznaką słabnącego AMOC” – zaznaczyli autorzy.
AMOC – oceaniczna taśma produkcyjna klimatu
→ Czytaj też: Zaginione Miasto pod Atlantykiem. Naukowcy przewiercili się do systemu, który je zasila
AMOC, czyli Atlantycka Południkowa Cyrkulacja Wymienna, to gigantyczny system prądów morskich, który działa jak taśma transportująca ciepłą wodę z tropików na północ. Jak tłumaczą autorzy badania, ciepła woda ogrzewa atmosferę, a wiatry niosą to ciepło w kierunku Europy, zapewniając jej stosunkowo łagodne zimy. Gdy woda dociera na północ, ochładza się, staje się gęstsza i opada w głąb, napędzając cały cykl.
To właśnie spowolnienie tego „opadania” – czyli słabnięcie całego prądu – prowadzi do tego, że do rejonu Grenlandii dociera mniej ciepła. Stąd bierze się „zimna plama”. Im słabszy AMOC, tym wyraźniejsze ochłodzenie w tym konkretnym miejscu. Problem w tym, że konsekwencje nie ograniczą się do jednego akwenu.
Co się stanie, gdy Golfsztrom stanie?
Skutki załamania się AMOC byłyby katastrofalne. Badania wskazują, że temperatury w częściach półkuli północnej mogłyby spaść o 10–15°C. Europa Zachodnia doświadczyłaby ekstremalnych zim, a w południowej Europie wybuchłyby susze. Dla Stanów Zjednoczonych oznaczałoby to gwałtowny wzrost poziomu morza wzdłuż północno-wschodniego wybrzeża.
Naukowcy wciąż nie są zgodni co do tempa słabnięcia AMOC. Jedne prognozy mówią o spowolnieniu o 50% do 2100 roku, inne ostrzegają przed całkowitym załamaniem. „Biorąc pod uwagę dobrze udokumentowane istnienie punktu krytycznego AMOC, a także ostatnie badania wskazujące na różne «wczesne sygnały ostrzegawcze» zbliżania się do tego punktu, silne dowody na słabnięcie AMOC są poważnym powodem do niepokoju dla społeczeństwa i polityków” – podkreślają autorzy publikacji.
Paradoks ocieplenia, który może nas zamrozić
Sytuacja jest głęboko ironiczna. Emitując gigantyczne ilości gazów cieplarnianych, ogrzewamy planetę. To ocieplenie wywołuje topnienie lodów Grenlandii, co z kolei dostarcza do północnego Atlantyku ogromne ilości słodkiej, lekkiej wody. Ta słodka woda zakłóca naturalny proces zagęszczania się i opadania słonej wody morskiej, który napędza AMOC. Innymi słowy: im bardziej ogrzewamy atmosferę, tym bardziej ryzykujemy, że zatrzymamy prąd, który ogrzewa Europę.
Co gorsza, w momencie gdy potrzebujemy jak najdokładniejszych danych, administracja USA planuje usunięcie z Atlantyku i Pacyfiku 900 głębinowych instrumentów monitorujących, w tym tych, które śledzą właśnie AMOC. To jak gaszenie światła w momencie, gdy w domu wybucha pożar.
„Zimna plama” na Atlantyku to nie tylko ciekawostka dla oceanografów. To czerwona lampka, która miga coraz szybciej. Pytanie brzmi: czy zdążymy zareagować, zanim zgaśnie na dobre?


