Przejdź do treści
Kosmos

Tajemniczy sygnał z kosmosu wytropiony. To „wampirzy” układ podwójny gwiazd

Astronomowie od lat łamią sobie głowy nad źródłem powtarzalnych, długookresowych sygnałów radiowych. Nowe badania wskazują winowajcę: to układ podwójny, w którym biały karzeł wysysa materię z towarzyszącej mu gwiazdy, emitując przy tym charakterystyczne impulsy.

4 min read
A cosmic dance of two stars; one is a brilliant white dwarf pulling a glowing stream of matter from a smaller, reddish companion star. The matter forms a swirling, luminous bridge between them, set against a deep space background speckled with faint stars. The scene is bathed in an ethereal red and blue glow, with the white dwarf intensely bright and the companion star appearing dimmed and distorted.

Wyobraź sobie sygnał radiowy, który pojawia się i znika w regularnych odstępach czasu, emitując przy tym energię tysiące razy silniejszą od wszystkiego, co znamy w naszej galaktyce. Przez lata astronomowie nie wiedzieli, co jest jego źródłem. Dziś wreszcie mają trop. A jest on spektakularny: to układ podwójny gwiazd, w którym jeden z obiektów – biały karzeł – wysysa życie ze swojego gwiezdnego towarzysza.

Badanie opublikowane 1 czerwca w czasopiśmie Nature Astronomy wskazuje, że za tajemniczym sygnałem, znanym jako ASKAP J1745−5051, stoi układ zwany magnetyczną zmienną kataklizmiczną. To pierwszy raz, gdy udało się potwierdzić, że długookresowe transienty – czyli zjawiska emitujące silne i powtarzalne impulsy radiowe – pochodzą z układu, w którym jeden obiekt aktywnie przejmuje materię od drugiego.

Kosmiczna zagadka, którą rozwikłano metodą eliminacji

Czytaj też: Odkryto 17 cząsteczek życia wokół młodej gwiazdy. To zmienia wiedzę o początkach Ziemi

Do niedawna astronomowie mieli sporo pomysłów, co może generować takie sygnały. Podejrzewano wolno rotujące pozostałości po gwiazdach (pulsary), a nawet jądra zapadniętych gwiazd (białe karły). Jednym z tropów były układy podwójne, w których jeden obiekt krąży wokół drugiego. Brakowało jednak rozstrzygających dowodów.

Kluczem okazała się cierpliwa analiza danych z australijskiego radioteleskopu ASKAP. Kovi Rose, doktorant z Uniwersytetu w Sydney i główny autor badania, przeanalizował ponad 3 miliony źródeł radiowych i zawęził poszukiwania do około stu, których światło było spolaryzowane kołowo – czyli ukręcało się w korkociąg podczas podróży ku Ziemi. Jak sam przyznaje, dwa z nich były nietypowe. Jeden okazał się bardzo chłodnym brązowym karłem, drugi – właśnie ASKAP J1745−5051. „To było coś, czego nie mogliśmy wyjaśnić, a kiedy w końcu udało nam się to wyjaśnić, okazało się bardziej ekscytujące, niż się spodziewaliśmy” – mówi Rose w rozmowie z Live Science.

„Wampir” w gwiezdnym duecie

Czytaj też: Odkryto imię majańskiego matematyka-astronoma. Żył 1300 lat temu

Co sprawia, że ten konkretny sygnał jest tak wyjątkowy? Po pierwsze, jego regularność. Obserwacje w zakresie fal radiowych i rentgenowskich ujawniły, że impulsy pojawiają się co 1,3 godziny. Co więcej, maksima emisji radiowej i rentgenowskiej nie występują jednocześnie, co wskazuje, że pochodzą z różnych rejonów układu. „Widzieliście te piękne pary impulsów – puls-puls, puls-puls, a potem sygnał milkł” – opowiada Rose.

Najważniejszy trop to jednak przesunięcie częstotliwości fal radiowych: wznoszenie i opadanie, charakterystyczne dla obiektów krążących wokół wspólnego środka masy. „To był dymiący pistolet” – mówi Rose, podkreślając, że to niezbity dowód na istnienie układu podwójnego.

Mechanizm jest następujący: biały karzeł – niezwykle gęsta pozostałość po gwieździe podobnej do Słońca – grawitacyjnie przyciąga materię z towarzyszącej mu gwiazdy. Ta materia, zamiast spaść na powierzchnię karła, wpada w pole magnetyczne układu, co powoduje emisję zarówno promieniowania rentgenowskiego (gdy jest podgrzewana), jak i radiowego (gdy jej przepływ oddziałuje z liniami pola magnetycznego). To prawdziwy gwiezdny wampiryzm, i to w skali kosmicznej.

Nowa perspektywa na stare tajemnice

Odkrycie ma znaczenie wykraczające daleko poza sam ASKAP J1745−5051. Patrick Woudt, astronom z Uniwersytetu w Kapsztadzie specjalizujący się w zmiennych kataklizmicznych, nazywa je „pomostem” między tajemniczymi długookresowymi transientami a znanymi już układami gwiezdnymi. Podkreśla, że ASKAP J1745−5051 jest o kilka rzędów wielkości jaśniejszy od typowych zmiennych kataklizmicznych obserwowanych w paśmie radiowym, co rodzi nowe pytania.

Z kolei Marcin Glowacki, astronom z Królewskiego Obserwatorium w Edynburgu, podkreśla, że badanie to „daje silne powiązanie” między długookresowymi transientami a układami podwójnymi białych karłów. Zwraca uwagę na zachowanie po raz pierwszy zaobserwowane w aż tak wyraźnej formie: dryf częstotliwości sygnału w górę i w dół. To może zdradzić wiele o gęstym środowisku plazmy otaczającej gwiazdy.

„To dla innych długookresowych transientów jak Kamień z Rosetty” – mówi Rose, nawiązując do starożytnego zabytku, który pozwolił odczytać egipskie hieroglify. „Pomoże nam odszyfrować brakujące informacje w innych sygnałach, zarówno w tych kilkunastu, które już odkryliśmy, jak i tych, które dopiero odkryjemy”.

Co dalej? Nowe obserwacje i jeszcze więcej pytań

Teraz zespół Rose’a planuje szczegółowe obserwacje zachowania ASKAP J1745−5051 w zakresie promieniowania rentgenowskiego. Chcą lepiej poznać mechanikę akrecji materii i charakterystykę samego układu. Odkrycie to potwierdza, że wszechświat wciąż skrywa przed nami zdumiewające mechanizmy, a pozornie niemożliwe do wyjaśnienia sygnały mają bardzo realne – i zaskakująco spektakularne – źródła.

Kiedy następnym razem naukowcy ogłoszą wykrycie tajemniczego, powtarzalnego błysku z głębi kosmosu, warto pamiętać, że za nim może stać nie tyle obca cywilizacja, co para gwiazd w makabrycznym, kosmicznym tańcu śmierci. To jednak nie czyni go mniej fascynującym.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje