Trzy słowa na starej mapie doprowadziły go do wraku sprzed 350 lat. Co wydobył?
Brytyjski nurek odnalazł wrak XVII-wiecznego statku Phoenix dzięki odręcznej notatce na starej mapie. Wydobyte monety, biżuteria i osobiste przedmioty załogi trafiły właśnie do muzeum na wyspach Scilly.

„Nie mogłem uwierzyć, że te przedmioty leżały na dnie morza przez prawie 350 lat” — przyznaje Xavier Duffy, kurator Isles of Scilly Museum. W jego ręce trafił właśnie skarb z XVII-wiecznego wraku, odnaleziony dzięki zapiskowi na starej mapie. Historia statku Phoenix pokazuje, że czasem największe odkrycia archeologiczne nie wymagają wykopalisk — wystarczy uważnie czytać archiwalne dokumenty.
Trzy słowa, które zmieniły wszystko
→ Czytaj też: Pałac sprzed 1200 lat znaleziony w Azji. Archeolodzy nie kryją zaskoczenia
Brytyjski nurek i autor książek Todd Stevens przeglądał archiwalne mapy w National Maritime Museum w Greenwich. Na jednej z nich, obejmującej akwen na zachód od wyspy Samson, dostrzegł odręczną notatkę: „Cap Wildy lost” — kapitan Wildy zaginął. Dla większości badaczy stanowił marginalny dopisek. Dla Stevensa stał się mapą skarbów.
Wzmianka dotyczyła kapitana Williama Wildy’ego, dowódcy statku Phoenix — 46-działowej jednostki zbudowanej w 1670 roku. Okręt pływał pod banderą Kompanii Wschodnioindyjskiej, potężnego angielskiego przedsiębiorstwa transportującego jedwab, herbatę i przyprawy na globalnych szlakach handlowych. 11 stycznia 1680 roku zła pogoda posłała go na dno w okolicach archipelagu Scilly.
Podwodne śledztwo przy Western Rocks
→ Czytaj też: Rzymski obóz wojskowy odkryty na Słowacji. Jak blisko Polski?
Stevens skierował się ku Western Rocks — zdradliwemu pasmu wysepek znanemu z największej liczby wraków na brytyjskich wodach. Przez wieki rozbiło się tam niemal tysiąc jednostek. Niska widoczność, zatłoczone kanały rybackie i ukryte skały czynią ten rejon wyjątkowo niebezpiecznym. Historyk John Fowles w książce Shipwreck z 1974 roku ocenił, że „wybrzeża Scilly i zachodniej Kornwalii okazały się prawdopodobnie bardziej śmiercionośne niż jakikolwiek porównywalny obszar na świecie”.
„To dar, dzięki któremu te przedmioty mogą być teraz udostępnione publiczności i zachowane dla przyszłych pokoleń jako część dziedzictwa wysp” — podkreśla Duffy.
Złoto, monety i osobiste drobiazgi załogi
Stevens wydobył na powierzchnię pokaźną kolekcję artefaktów. Wśród nich znalazły się złote monety i biżuteria, fragmenty mieczy, przyrządy nawigacyjne oraz przedmioty osobiste należące najprawdopodobniej do kapitana i członków załogi. Część ładunku ze zrealizowanej niedawno podróży do Chin została wprawdzie uratowana tuż po katastrofie, lecz wiele kosztowności spoczywało nietkniętych przez stulecia.
Znalezisko ze statku Phoenix trafiło właśnie do Isles of Scilly Museum — placówki dokumentującej historię naturalną, archeologiczną i morską archipelagu. Eksponaty przechodzą obecnie konserwację, a wkrótce zostaną zaprezentowane zwiedzającym.
Archipelag, który pożerał statki
Historia Phoenixa nie jest odosobniona. W 1707 roku na tych samych skałach rozbiła się HMS Association — jedna z najtragiczniejszych katastrof w dziejach brytyjskiej marynarki. Z kolei w 1798 roku osiadła tam HMS Colossus, której wrak do dziś uchodzi za jeden z najlepiej zachowanych w Wielkiej Brytanii.
Paradoksalnie, to właśnie katastrofa Association skłoniła brytyjski parlament do ogłoszenia nagrody dla wynalazcy metody precyzyjnego wyznaczania długości geograficznej. W 1759 roku John Harrison skonstruował chronometr morski H4, rozwiązując problem nawigacji, który przez dekady przyczyniał się do morskich tragedii. Wrak Phoenixa świadczy o tym, jak niebezpieczne były oceany jeszcze kilkadziesiąt lat przed tym przełomem.
Todd Stevens udowodnił, że archiwalia potrafią być równie ekscytujące co głębinowe ekspedycje. Jego odkrycie przypomina też, że historia wciąż czeka pod powierzchnią — czasem dosłownie kilka metrów pod falami.


