Ukłucie w ucho zmniejsza ból migrenowy. Ale jest pewien haczyk
Akupunktura ucha łagodzi objawy przewlekłej migreny – wynika z badań brazylijskich naukowców. Co ciekawe, podobny efekt zaobserwowano u kobiet, u których igły umieszczano w zupełnie innych punktach. Czy każda stymulacja małżowiny usznej może pomóc?

Grupa kobiet cierpiących na uporczywe migreny przez osiem tygodni poddawała się nakłuwaniu ucha. Ból ustępował. Sedno w tym, że ulgę odczuwały także te, którym igły wbijano w punkty nie mające nic wspólnego z leczeniem głowy. Nowe badanie rzuca światło na niezwykły mechanizm, który może zrewidować nasze podejście do terapii bólu.
Codzienność pod dyktando bólu
→ Czytaj też: Alzheimer: analiza snu z AI wykryje chorobę na lata przed objawami. Jak to działa?
Migrena to jedna z najczęstszych chorób neurologicznych na świecie. Dotyka przede wszystkim kobiety – aż trzykrotnie częściej niż mężczyzn, prawdopodobnie na skutek oddziaływania hormonów. Dla wielu pacjentek oznacza to kilkanaście dni w miesiącu wyjętych z życia: niezdolność do pracy, wycofanie z życia rodzinnego, izolację. Mimo dostępnych leków, część chorych nie osiąga zadowalającego opanowania objawów.
Zespół pod kierunkiem fizjoterapeutki Fernandy Belle z Laboratorium Neuronauki Doświadczalnej na Uniwersytecie Południowej Santa Catarina w Brazylii postanowił sprawdzić, czy pomóc może starożytna technika – aurikuloterapia, czyli akupunktura punktów na małżowinie usznej. Badanie zaprezentowano na Forum Federacji Europejskich Towarzystw Neuronaukowych (FENS) w 2026 roku, a jego opis zamieszcza portal New Atlas.
Igły kontra placebo – nietypowy pojedynek
→ Czytaj też: Trauma wzmacnia OCD. Neurologia tłumaczy, dlaczego natrętne myśli wydają się tak realne
W eksperymencie wzięło udział 68 kobiet z kliniczną diagnozą migreny i co najmniej piętnastoma dniami bólu w miesiącu. Podzielono je na dwie grupy: jedna otrzymywała prawdziwą aurikuloterapię – igły umieszczano w punktach ucha powiązanych według tradycyjnej wiedzy z mózgiem i bólem głowy. Drugiej aplikowano procedurę pozorowaną – igły trafiały w miejsca odpowiadające palcom, nadgarstkowi, kolanu, płucom czy dolnym kończynom. Żadna z uczestniczek – podobnie jak badacze oceniający efekty – nie wiedziała, kto należy do której grupy.
Ból mierzono za pomocą Kwestionariusza Bólu McGilla, a wpływ na codzienne życie – testem HIT-6. Dodatkowo wykonywano obiektywne pomiary przepływu krwi w mózgu metodą hemoencefalografii (HEG). Sesje odbywały się przez osiem tygodni, a wyniki sprawdzano bezpośrednio po zakończeniu terapii i ponownie po 30 dniach.
Zaskakujący rezultat – obie grupy poczuły ulgę
W grupie aurikuloterapii średni poziom bólu obniżył się z 50,5 punktu przed badaniem do 44,7 punktu zaraz po terapii i do 41 punktu po miesiącu. To redukcja o około 18%. U kobiet poddanych pozorowanemu nakłuwaniu odnotowano spadek z 50,2 do 44,3 punktu od razu i do 43,9 przy ostatniej ocenie – przeciętnie o 13%. Różnica między grupami okazała się nieistotna statystycznie.
„Obie grupy poprawiły się z czasem, co może sugerować, że stymulacja uszna, nawet niespecyficzna, może wpływać na wyniki związane z bólem” – skomentowała Belle podczas prezentacji. Zastrzegła jednak: „Na tym etapie nie możemy stwierdzić, że protokół aurikuloterapii był lepszy od procedury pozorowanej”. Podobną tendencję zaobserwowano we wpływie migreny na codzienne funkcjonowanie – średni wynik HIT-6 spadł o 8–10% w obu grupach.
„Ucho ma silne połączenia z sieciami komórek nerwowych, w tym z nerwem błędnym, nerwem trójdzielnym i nerwami szyjnymi, które uczestniczą w regulacji bólu, aktywności autonomicznej i reakcjach zapalnych” – tłumaczy Belle.
Ukryta moc małżowiny?
Dlaczego nawet przypadkowe ukłucia miałyby pomagać? Naukowcy stawiają hipotezę o udziale osi neuroimmunologicznej – dwukierunkowego systemu komunikacji między układem nerwowym a odpornościowym. Stymulacja ucha, niezależnie od lokalizacji, mogłaby modulować procesy uczulenia na ból i wygaszać stan zapalny. Terapeuci w grupie właściwej umieszczali na punktach także nasiona gorczycy, by podtrzymać pobudzenie między sesjami. Jak widać, sam ogólny bodziec przynosił efekt.
Belle zaznacza, że wstępne wyniki należy interpretować ostrożnie – badanie trwa, a próbka ma zostać powiększona. Mimo to już teraz można mówić o obiecującej strategii uzupełniającej. „To sugeruje, że aurikuloterapia może być interesującą strategią komplementarną w opiece nad przewlekłą migreną” – wskazuje.
Co dalej z terapią igłową?
Choć badanie nie rozstrzygnęło, czy precyzyjne punkty są niezbędne, jedno nie ulega wątpliwości: coś w mechanicznej stymulacji ucha działa. Być może odpowiedź leży w aktywacji nerwu błędnego, który wpływa na uwalnianie neuroprzekaźników łagodzących ból. Jeśli powiększone badanie potwierdzi te obserwacje, aurikuloterapia może trafić do zaleceń jako prosta, tania i nieinwazyjna metoda dla milionów pacjentów, którym nie pomagają standardowe leki. Na razie igły w uchu pozostają zagadką – i nadzieją.


