Usuwanie CO2 musi rosnąć szybciej niż fotowoltaika – alarmuje raport
Świat usuwa dziś 2,2 miliarda ton CO2 rocznie, głównie przez sadzenie drzew. Nowy raport ostrzega: do 2050 roku tempo to musi wzrosnąć czterokrotnie – szybciej niż rozwój energetyki słonecznej. Bez tego cel 1,5°C będzie nieosiągalny.

„Usuwanie CO₂ należy postrzegać jako ograniczony zasób, który trzeba wykorzystywać rozważnie” – przestrzega trzeci raport o stanie technologii usuwania dwutlenku węgla (Carbon Dioxide Removal, CDR). Opublikowany na początku czerwca 2026 roku dokument nie pozostawia złudzeń: jeśli świat chce utrzymać globalne ocieplenie w ryzach 1,5°C, musi do 2050 roku zwiększyć skalę tych działań czterokrotnie – w tempie szybszym niż rozwój energetyki słonecznej. Ta konstatacja stawia pod znakiem zapytania wykonalność dzisiejszych planów klimatycznych.
Kto dziś usuwa CO₂? Prawie wyłącznie drzewa
→ Czytaj też: Zielony piasek ma pochłaniać CO₂ z oceanów. Pierwszy test nie wykazał szkód
Z liczącego ponad 50 autorów raportu wynika, że obecnie ludzkość usuwa z atmosfery około 2,2 miliarda ton CO₂ rocznie. To równowartość zaledwie 5% globalnych emisji brutto. Aż 99,9% tych działań to konwencjonalne metody oparte na przyrodzie – przede wszystkim zalesianie, przywracanie ekosystemów leśnych i poprawa zawartości węgla w glebach. Nowatorskie technologie, takie jak bezpośrednie wychwytywanie CO₂ z powietrza i magazynowanie go w skałach czy oceanach, odpowiadają za ułamek promila.
Największymi pochłaniaczami są Chiny, USA, UE, Brazylia i Rosja, głównie dzięki rozległym programom sadzenia drzew. Jednak, jak podkreśla analiza Carbon Brief, nawet przy maksymalnym wysiłku natura ma swoje granice – ekosystemy lądowe mogą wchłonąć tylko pewną ilość węgla, a dodatkowo są podatne na pożary, susze i choroby, które mogą uwolnić zgromadzony CO₂ z powrotem do atmosfery.
Szybciej niż fotowoltaika? Cel na 2050 rok
→ Czytaj też: Zaginione Miasto pod Atlantykiem. Naukowcy przewiercili się do systemu, który je zasila
Droga do bezpiecznego klimatu wiedzie jednak przez znacznie ambitniejsze liczby. Aby do 2050 roku osiągnąć globalną neutralność węglową i później wrócić poniżej progu 1,5°C (tzw. ścieżki „overshoot”), tempo usuwania CO₂ musi wzrosnąć do 8,75 miliarda ton rocznie – czyli czterokrotnie. Raport porównuje to do wyzwania, jakim był rozwój energetyki słonecznej – z tą różnicą, że sektor CDR musi rosnąć jeszcze szybciej. W latach 2010–2020 moc fotowoltaiki na świecie rosła średnio o 25% rocznie. „Nawet tak imponujące tempo nie wystarczy, jeśli sektor usuwania CO₂ nie zacznie się skalować natychmiast” – konstatują autorzy.
Kluczowa jest nie tylko szybkość, ale i trwałość składowania. Tylko metody zapewniające związanie węgla na dekady lub dłużej – jak mineralizacja czy głębokie warstwy geologiczne – mogą trwale obniżyć stężenie gazów cieplarnianych. Biologiczne pochłanianie, choć łatwe do wdrożenia, często oferuje jedynie krótkoterminowy efekt, jeśli las zostanie później wycięty lub spalony.
„Prawie wszystkie scenariusze prowadzące do spełnienia najwyższej ambicji porozumienia paryskiego – czyli ograniczenia ocieplenia do 1,5°C – zakładają stosowanie technik CDR, począwszy od sadzenia drzew po wysysanie CO₂ z powietrza maszynami” – przypominają autorzy raportu.
5 miliardów ton luki – gdzie podziały się obietnice
Mimo rosnącej liczby rządowych deklaracji, rzeczywiste plany daleko odbiegają od potrzeb. Z raportu wynika, że obecne zobowiązania państw w zakresie CDR pozostawią w 2050 roku dziurę wynoszącą ponad 5 miliardów ton CO₂ rocznie. To tyle, ile wynosi roczna emisja Unii Europejskiej i USA razem wziętych. Największy niedobór dotyczy nowatorskich technologii – te wciąż toną w fazie pilotażowej, a koszty ich wdrożenia pozostają wysokie.
„Lata 2026–2030 będą kluczowe dla zbudowania fundamentów pod przyszłe zdolności usuwania dwutlenku węgla” – przestrzega dokument. Bez gwałtownego przyspieszenia inwestycji i uregulowania ram prawnych dla rynku CDR, świat zmarnuje ostatnią szansę na uniknięcie długotrwałego przekroczenia granicy 1,5°C. Jeden ze współautorów raportu dodaje: „CDR nie zastąpi głębokich redukcji emisji, ale jest niezbędnym uzupełnieniem”.
Dekada decyzji – od pilotażu do przemysłu
Eksperci podkreślają, że stopniowe zwiększanie skali jest możliwe, ale wymaga równoczesnych działań w wielu obszarach. Potrzebne są: certyfikacja trwałości składowania, standardy monitoringu, finansowanie publiczne i prywatne oraz akceptacja społeczna dla nowych instalacji. W przeciwnym razie, ostrzega raport, za kilka lat możemy obudzić się z ręką w nocniku – z technologiami gotowymi na papierze, ale bez infrastruktury zdolnej do usunięcia miliardów ton CO₂.
Nadziei dodaje fakt, że nawet przy obecnych ograniczeniach, koszty niektórych metod – jak bezpośredniego wychwytywania z powietrza – spadają szybciej niż prognozowano. Ale czy to wystarczy, by dogonić zegar klimatyczny? Odpowiedź może zależeć od tego, jak szybko rządy zrozumieją, że bez radykalnego przyspieszenia sektora CDR, cel paryski pozostanie wyłącznie na papierze.


