Wszechświat miał 670 mln lat. Znaleźli tam coś, co według fizyki nie istnieje
Dwa gigantyczne kwazary wykryte przez teleskop Euclid pochodzą z czasów, gdy Wszechświat miał zaledwie kilkaset milionów lat. Według obecnych modeli fizyki takie obiekty nie miały prawa wtedy istnieć.

Dwa potwory z czasów, gdy kosmos dopiero raczkował – właśnie pobiły rekord wszechświata. Teleskop Euclid znalazł aż 31 kwazarów z dzieciństwa Wszechświata, ale dwa z nich są tak stare, że według obecnych modeli nie powinny w ogóle istnieć. To odkrycie zmusza astronomów do postawienia niewygodnego pytania: czy nasze rozumienie początków kosmosu jest błędne?
Potwory z ery ciemności
→ Czytaj też: Archeolodzy odkryli cmentarz I wojny w Bieszczadach. Co kryją mogiły?
Kwazary to najbardziej energetyczne obiekty we Wszechświecie. W ich centrum siedzi supermasywna czarna dziura, która pożera materię z taką żarłocznością, że rozgrzane do miliardów stopni otoczenie świeci jaśniej niż całe galaktyki. Euclid, europejski teleskop wystrzelony w 2023 roku, został zaprojektowany do tworzenia mapy ciemnej materii i ciemnej energii. Nikt nie spodziewał się, że już po dwóch latach pracy znajdzie tak stare kwazary. 31 nowych obiektów pochodzi z pierwszego miliarda lat po Wielkim Wybuchu. To era, którą naukowcy nazywają kosmicznym renesansem – czas, gdy pierwsze gwiazdy rozświetliły mrok, a galaktyki dopiero uczyły się formować. Dwa rekordzisty świeciły, gdy Wszechświat liczył zaledwie kilkaset milionów lat – to mniej więcej 3-4 procent obecnego wieku kosmosu. Dla porównania: to jak znaleźć w pełni rozwiniętego dorosłego człowieka w żłobku.

670 milionów lat po Wielkim Wybuchu
→ Czytaj też: Odkryto 17 cząsteczek życia wokół młodej gwiazdy. To zmienia wiedzę o początkach Ziemi
Najdalsze z odkrytych kwazarów widzimy takimi, jakimi były zaledwie 670 milionów lat po narodzinach Wszechświata. W skali astronomicznej to mgnienie oka. Problem polega na tym, że aby czarna dziura urosła do rozmiarów zdolnych napędzać tak jasny kwazar, potrzebuje czasu – znacznie więcej, niż daje jej to wąskie okno. Naukowcy przyznają, że obecne modele wzrostu czarnych dziur nie tłumaczą istnienia tak masywnych obiektów w tak wczesnym Wszechświecie. To oznacza jedno: albo czarne dziury powstawały inaczej niż myślimy, albo fizyka wczesnego Wszechświata działała na innych zasadach. W obu przypadkach konsekwencje są ogromne – jak odkrycie, że dom, w którym mieszkasz od zawsze, ma zupełnie inne fundamenty niż na planach.
Euclid patrzy dalej, niż planowano
Misja Euclid miała jeden cel: zrozumieć, dlaczego Wszechświat rozszerza się coraz szybciej. Znajdowanie kwazarów to produkt uboczny, ale właśnie takie przypadkowe odkrycia najczęściej zmieniają naukę. Teleskop pracuje w paśmie optycznym i bliskiej podczerwieni, co pozwala mu sięgać głębiej niż jakikolwiek inny instrument przeglądowy. Dwa rekordowe kwazary wyznaczają nowy horyzont obserwacyjny. Od tej pory każdy nowy obiekt z tamtej epoki będzie porównywany właśnie do nich. Zespół Euclida podkreśla, że to dopiero pierwszy przegląd nieba. W kolejnych latach teleskop zbada obszar 15 tysięcy stopni kwadratowych – jedną trzecią całego firmamentu. Jeśli w pierwszym rzucie znalazł 31 starych kwazarów, całe niebo może ich kryć setki. Każdy to oddzielna zagadka podważająca naszą wiedzę o początkach wszystkiego.
Odkrycie Euclida to nie kolejna ciekawostka astronomiczna. To sygnał, że w pierwszych rozdziałach kosmicznej historii jest błąd, którego nie potrafimy jeszcze nazwać. Gdy patrzymy na te dwa punkty światła z samego brzegu czasu, widzimy nie tylko przeszłość Wszechświata – widzimy granicę własnej wiedzy.


