Przejdź do treści
Klimat

Wulkan na Antarktydzie wypluwa złoto. Codziennie 80 gramów rozsiewa po lodzie

Mount Erebus, najdalej na południe wysunięty czynny wulkan świata, wyrzuca w powietrze mikroskopijne kryształki czystego złota. To jedyny taki wulkan na Ziemi.

3 min read
Wulkan na Antarktydzie wypluwa złoto. Codziennie 80 gramów rozsiewa po lodzie
Najdalej na południe wysunięty czynny wulkan świata kryje jezioro lawy, które nigdy nie zastyga.

Lawa, popiół, gorąco. Ale jeden wulkan na Ziemi robi coś, czego nie potrafi żaden inny — rozsiewa wokół siebie kryształki czystego złota.

Brama do podziemi z jeziorem lawy

Czytaj też: Sonda NASA przeleciała 2800 mil nad Marsem. Zobacz, co nagrała

Na wyspie Ross, w głębi Morza Rossa u wybrzeży Antarktydy, Mount Erebus dymi około 1350 kilometrów od geograficznego bieguna południowego. To najdalej na południe wysunięty czynny wulkan świata.

W jego kraterze bulgocze stałe jezioro rozżarzonej lawy. A w gazach, które nieustannie buchają z tego krateru, naukowcy znaleźli coś niezwykłego — mikroskopijne cząsteczki krystalicznego, pierwiastkowego złota.

Według pracy opublikowanej w 1991 roku w Geophysical Research Letters, Erebus wyrzuca dziennie około 80 gramów mikroskopijnego złotego pyłu. Rozsiewa go nawet na odległość 1000 kilometrów — a być może dalej.

Jedyny taki wulkan na świecie

Czytaj też: Orka uczyła młode polować. Nagranie zmienia sposób, w jaki myślimy o zwierzętach?

Ślady złota wykrywano też w próbkach z innych wulkanów — Kilauea na Hawajach, Etny we Włoszech, Augustine na Alasce czy El Chichón w Meksyku. Złoto potrafi podróżować w gorących płynach wulkanicznych, a najpewniej także w gazach.

Erebus jest jednak inny. To jedyny znany wulkan na świecie, który wyrzuca krystaliczne złoto w postaci pierwiastkowej. Zespół kierowany przez geochemiczkę Kimberly Meeker z New Mexico Institute of Mining and Technology pobrał próbki ze śniegu wokół krateru, z pióropusza gazów nad jeziorem lawy oraz z antarktycznej troposfery — aż do 1000 kilometrów od wulkanu.

We wszystkich trzech zestawach próbek znaleziono mikronowe cząstki czystego złota. Pod mikroskopem elektronowym ujawniły się nie jako nieregularne drobiny, lecz misterne, fasetowane, niemal idealnie geometryczne kryształy. Niektóre mierzyły do około 60 mikrometrów.

Zagadka, której nie rozwiązano od 30 lat

Złoto nie odparowuje jak woda z czajnika — temperatura wrzenia czystego złota jest znacznie wyższa niż temperatura w wulkanie. Zamiast tego metal podróżuje w lotnych związkach chloru lub siarki, obecnych w gorących gazach wulkanicznych.

Badacze zaproponowali jeden model: złoto wynoszone jest z lawy w lotnych związkach chlorowych, a gdy gazy stygną, krystalizuje się i osiada na antarktycznym lodzie. Problem w tym, że gaz zawiera bardzo mało złota — w takich warunkach spontaniczne tworzenie pięknie ukształtowanych kryształów w powietrzu jest niezwykle trudne.

Wulkanolog Philip Kyle z tej samej uczelni nakreślił inny scenariusz: złoto powstaje stopniowo w skorupie na powierzchni jeziora lawy, zanim uniosą je wznoszące się gazy.

Mniej złota, więcej tajemnicy

Co ciekawe, szacowana dzienna produkcja 80 gramów była mniejsza niż u niektórych innych wulkanów. Kilauea miała wyrzucać od 500 do 800 gramów złota dziennie, a szacunki dla Etny sięgały nawet 2,4 kilograma.

Erebus jest jednak wyjątkowy nie pod względem ilości, lecz dzięki temu, że potrafi oddzielić złoto od związków, które je przenoszą. Minęło ponad 30 lat od odkrycia, a konkretnej odpowiedzi wciąż brakuje.

Coś w tym wulkanie — chemia, temperatura otoczenia, geologia albo jeszcze coś innego — daje mu unikalną zdolność posypywania śniegu złotym pyłem. Zagadka, która od trzech dekad czeka na geochemika gotowego na wyprawę w najzimniejsze rejony planety.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje