Przejdź do treści
Kosmos

Wybuch rakiety Blue Origin zatrząsł planami NASA. Co dalej z powrotem na Księżyc?

Spektakularna eksplozja rakiety New Glenn podczas testu na przylądku Canaveral stawia pod znakiem zapytania harmonogram misji księżycowych. Czy ambitne plany budowy bazy na Srebrnym Globie przetrwają tę próbę?

3 min read
Wybuch rakiety Blue Origin zatrząsł planami NASA. Co dalej z powrotem na Księżyc?
Czy eksplozja New Glenn opóźni moment, w którym ludzkość na stałe zamieszka na Księżycu?

Udana misja Artemis II w kwietniu 2026 roku rozbudziła nadzieje na nową erę eksploracji Księżyca. Jednak 28 maja doszło do zdarzenia, które może poważnie skomplikować te plany. Rakieta New Glenn, należąca do firmy Blue Origin, eksplodowała podczas testu na stanowisku startowym na Florydzie.

Księżycowe marzenia w ogniu

Czytaj też: Czy NASA znalazła już życie na Marsie? Naukowcy: byliśmy zbyt ostrożni

NASA od miesięcy nabierała rozpędu. Po historycznym przelocie Artemis II wokół Księżyca, agencja intensyfikowała przygotowania do budowy stałej bazy na powierzchni Srebrnego Globu. Katastrofa z 28 maja brutalnie przypomniała jednak, jak niebezpieczna pozostaje technologia rakietowa. Jak donosi Nature, eksplozja była na tyle spektakularna, że wstrząsnęła całym harmonogramem księżycowych ambicji.

Blue Origin z siedzibą w Kent w stanie Waszyngton to jeden z kluczowych partnerów NASA w programie Artemis. Firma Jeffa Bezosa od lat rywalizuje ze SpaceX o kontrakty na dostarczanie ładunków i ludzi na Księżyc. New Glenn, potężna rakieta o udźwigu porównywalnym z Falconem Heavy, miała być jednym z filarów logistyki księżycowej. Jej awaria rodzi zasadnicze pytanie: czy harmonogram kolejnych misji Artemis jest realny?

New Glenn – siła napędowa Artemis

Czytaj też: Sonda Juno zmierzyła podpowierzchniową temperaturę Io. Dlaczego to zaskakuje naukowców?

Nazwana na cześć Johna Glenna, pierwszego Amerykanina na orbicie, rakieta New Glenn to dwustopniowy kolos zaprojektowany do wielokrotnego użytku. Miała wynosić zarówno komercyjne satelity, jak i elementy infrastruktury księżycowej. W strategii NASA stanowiła uzupełnienie dla Space Launch System (SLS) i pojazdów Starship od SpaceX.

Dywersyfikacja dostawców miała być gwarancją ciągłości misji. Natomiast spektakularna awaria podczas testu naziemnego oznacza konieczność dokładnego zbadania przyczyn eksplozji. To może opóźnić nie tylko komercyjne starty New Glenn, ale także dostawy sprzętu niezbędnego do budowy księżycowej bazy.

Artemis po turbulencjach

Eksplozja rakiety Blue Origin to nie pierwsza przeszkoda na drodze powrotu człowieka na Księżyc. Od lat borykał się z opóźnieniami i przekroczeniami budżetu. Jednak sukces Artemis II, zakończonej w kwietniu misji załogowej wokół Księżyca, zdawał się otwierać nowy rozdział. Media obiegły wówczas zapierające dech w piersiach zdjęcia ziemskiego „zmierzchu” widzianego z orbity księżycowej.

Wypadek stawia NASA w trudnym położeniu. Z jednej strony agencja musi zachować harmonogram, by nie stracić politycznego impetu. Z drugiej – bezpieczeństwo pozostaje priorytetem. Jak wskazują eksperci cytowani przez Nature, każdy dzień opóźnienia w śledztwie dotyczącym New Glenn przekłada się na realne konsekwencje dla całego programu Artemis.

Co dalej z księżycową bazą?

Wizja stałej obecności człowieka na Srebrnym Globie wymaga dostarczenia ogromnych ilości sprzętu: modułów mieszkalnych, łazików, sprzętu do wydobywania lodu. W tym planie New Glenn miała pełnić rolę niezawodnego konia pociągowego. Jej wybuch odsłania kruchość księżycowego łańcucha dostaw.

NASA nie wydała jeszcze oficjalnego komunikatu o zmianie harmonogramu, ale trudno sobie wyobrazić, by tak poważny wypadek nie wpłynął na najbliższe plany. Alternatywą pozostaje zwiększenie liczby startów konkurencyjnego Starshipa, jednak i ten system wciąż nie osiągnął pełnej operacyjności. Księżycowa układanka właśnie stała się znacznie trudniejsza do ułożenia.

Mimo katastrofy nikt w branży nie mówi o rezygnacji. Historia podboju kosmosu naznaczona jest porażkami – od Apollo 1 po Challengera. Eksplozja New Glenn boleśnie przypomina, że droga na Księżyc wciąż wiedzie przez strefę wysokiego ryzyka. Pytanie nie brzmi czy wrócimy na Srebrny Glob, ale kiedy – i ile jeszcze rakiet stanie w płomieniach, zanim na stałe rozbijemy tam obóz.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje