Zegar z jądra atomowego właśnie tyknął. I już poluje na ciemną materię
Naukowcom udało się zbudować pierwszy w historii zegar jądrowy, wykorzystujący skoki energetyczne jądra atomowego. Urządzenie jest już tak czułe, że pozwala polować na ciemną materię.

Wyobraź sobie zegar tak precyzyjny, że przez miliard lat nie spóźniłby się ani o sekundę. A teraz wyobraź sobie, że jego sercem nie jest atom, ale jądro atomowe. Naukowcom właśnie udało się zbudować pierwszy w historii taki zegar — i już zdążył rzucić wyzwanie ciemnej materii.
Jądro zamiast elektronu
→ Czytaj też: Fizycy słuchają muzyki wszechświata. Co usłyszą?
Zegary atomowe, które dziś odmierzają czas z dokładnością do jednej sekundy na 300 milionów lat, opierają się na skokach energetycznych elektronów. Jednak od lat fizycy marzyli o czymś jeszcze doskonalszym: o zegarze, który wykorzystywałby skoki energetyczne jądra atomowego. Problem w tym, że jądra są znacznie trudniejsze do „rozkołysania” — potrzebują do tego laserów o bardzo specyficznej częstotliwości. Przez dekady wydawało się to niemożliwe.
Kluczem okazał się izotop toru-229. Jak tłumaczy w artykule w „Science News” fizyk Thorsten Schumm z TU Wien: „W całym układzie okresowym jest tylko jeden typ jądra atomowego, który można wykorzystać do budowy zegara — tor-229”. To właśnie on ma skok energetyczny na tyle mały, by dało się go precyzyjnie wymierzyć laserem.
Dwa zespoły, jeden przełom
→ Czytaj też: Naukowcy słuchają kosmicznej muzyki. Czy odkryją nową fizykę?
Nad realizacją pomysłu pracowały niezależnie dwie grupy badawcze. Zespół Schumma oraz zespół Shiqiana Dinga z Uniwersytetu Tsinghua w Pekinie. Obie grupy w czerwcu 2026 roku opublikowały swoje wyniki na serwerze arXiv.org (prace nie przeszły jeszcze recenzji). W obu przypadkach sercem zegara był kryształ fluorku wapnia z domieszką toru-229, oświetlany laserem.
Różnica? Zespół Dinga użył znacznie potężniejszego lasera, a zespół Schumma miał w krysztale więcej toru. Efekt końcowy był jednak podobny: po raz pierwszy udało się zamknąć pętlę sprzężenia zwrotnego, która na bieżąco koryguje częstotliwość lasera, by była zablokowana na skoku jądra. „To był ostatni brakujący krok, by nazwać to prawdziwym zegarem” — komentuje Lars von der Wense z Uniwersytetu Johannesa Gutenberga w Moguncji, który nie brał udziału w badaniach.
Polowanie na ciemną materię
Choć nowe zegary nie są jeszcze dokładniejsze od najlepszych zegarów atomowych, ich prawdziwa siła leży gdzie indziej. Jądra atomowe podlegają innym siłom niż elektrony — przede wszystkim silnemu oddziaływaniu jądrowemu. Dzięki temu porównanie wskazań zegara jądrowego i atomowego może ujawnić subtelne zmiany w tak zwanych stałych fundamentalnych, które opisują siły rządzące Wszechświatem.
To właśnie zrobili naukowcy z Wiednia. Użyli swojego zegara do poszukiwania śladów ciemnej materii — tajemniczej substancji, która stanowi około 85% masy kosmosu, ale nie emituje światła. „W niektórych typach pomiarów już teraz przewyższamy wszystkie zegary atomowe” — mówi Schumm. Choć nie znaleźli jeszcze dowodów na istnienie ciemnej materii, czułość ich urządzenia dorównuje, a w niektórych przypadkach przewyższa, najlepsze dotychczasowe eksperymenty.
Co dalej?
Zegary jądrowe mają też praktyczne zalety. Są mniej wrażliwe na zakłócenia elektromagnetyczne i — w przeciwieństwie do atomowych — nie wymagają skomplikowanych komór próżniowych. Można je zbudować z materiałów stałych, co otwiera drogę do przenośnych, niezwykle precyzyjnych czasomierzy. „Wyścig o budowę superdokładnych zegarów jądrowych właśnie się rozpoczął” — podsumowuje Victor Flambaum z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii. Jeśli tempo badań się utrzyma, wkrótce możemy nie tylko mierzyć czas z niespotykaną precyzją, ale też odkryć, z czego naprawdę zbudowany jest nasz Wszechświat.


