1300 kilometrów tropów wilków i niedźwiedzi. Co znajdą w ich DNA?
Naukowcy ruszają z największymi w historii badaniami genetycznymi drapieżników na pograniczu polsko-słowackim. Chcą sprawdzić, ile zwierząt naprawdę żyje w lasach i czy zagrażają ludziom.

Kiedy ostatnio słyszałeś o wilku pod domem albo niedźwiedziu na szlaku? Polsko-słowackie pogranicze to jeden z najdzikszych obszarów Europy – i właśnie ruszyły tam zakrojone na niespotykaną skalę badania genetyczne. Naukowcy chcą policzyć wilki i niedźwiedzie, sprawdzić, skąd pochodzą i – co najważniejsze – czy faktycznie zagrażają ludziom. Od wyników mogą zależeć decyzje o odstrzale, ochronie i turystyce.
DNA prosto ze śniegu i ziemi
→ Czytaj też: Archeolodzy odkryli cmentarz I wojny w Bieszczadach. Co kryją mogiły?
Badania obejmą aż 1300 kilometrów kwadratowych terenu po obu stronach granicy. Biolodzy z Polski i Słowacji będą zbierać próbki DNA z odchodów, sierści i śladów pozostawionych przez drapieżniki. Wbrew pozorom to nie jest proste – każda próbka to cenna informacja o jednym konkretnym osobniku. Dzięki analizie genetycznej naukowcy odróżnią wilka od wilka i policzą, ile ich faktycznie żyje w tych lasach. Dotąd opierano się głównie na tropach i fotopułapkach, co dawało przybliżone szacunki.

Liczba, która zaskakuje
→ Czytaj też: Badanie DNA w średniowiecznym grobie. Nie byli rodzicami z dzieckiem?
Źródło nie podaje dokładnej obecnej liczby wilków i niedźwiedzi na tym obszarze, ale w całej Polsce szacuje się, że żyje około 2-3 tysięcy wilków i kilkaset niedźwiedzi, głównie w Bieszczadach i Tatrach. Badania mają odpowiedzieć na pytanie, czy populacja rośnie, czy maleje – i czy drapieżniki przemieszczają się między krajami. To ważne nie tylko dla ekologów, ale i dla mieszkańców wsi oraz turystów. Jeśli okaże się, że wilków jest więcej, niż sądzono, mogą zapaść decyzje o większej ochronie – lub przeciwnie, o odstrzale redukcyjnym.
Co to znaczy dla ciebie?
Jeśli bywasz w górach lub mieszkasz na Podkarpaciu, wyniki tych badań mogą wpłynąć na twoje bezpieczeństwo i portfel. W ostatnich latach pojawiały się doniesienia o wilkach podchodzących pod zabudowania i niedźwiedziach niszczących ule. Gminy wydają pieniądze na odszkodowania za zagryzione owce czy zniszczone pasieki. Badania genetyczne pomogą oddzielić fakty od mitów: czy naprawdę drapieżników przybywa, czy tylko lepiej je monitorujemy? Odpowiedź może oznaczać zmiany w zasadach wypasu, wycince lasów czy dopłatach dla rolników.
Nauka na granicy
Projekt koordynują Instytut Ochrony Przyrody PAN oraz słowacki odpowiednik – Państwowa Ochrona Przyrody. Naukowcy zapowiadają, że wstępne wyniki będą znane za około dwa lata. Jednak już teraz każdy może pomóc: jeśli na szlaku znajdziesz odchody lub sierść drapieżnika, możesz zgłosić to do leśniczego lub bezpośrednio do zespołu badawczego. To badanie jest wyjątkowe także dlatego, że po raz pierwszy obejmuje tak duży obszar po obu stronach granicy – bez współpracy polsko-słowackiej nie udałoby się ustalić, ile zwierząt migruje między krajami.
Co dalej?
Jeśli wyniki potwierdzą, że populacja jest stabilna i nie zagraża ludziom, może to oznaczać większą swobodę dla turystyki i mniej restrykcji dla rolników. Jeśli okaże się, że drapieżników jest za dużo – możliwe są kontrowersyjne decyzje o odstrzale. Póki co naukowcy apelują o spokój: nie ma powodów do paniki, ale warto wiedzieć, co naprawdę żyje w naszych lasach. Badania genetyczne to najskuteczniejsze narzędzie, by to ustalić – i dlatego są tak ważne właśnie teraz.
Wyniki badań zostaną opublikowane w recenzowanych czasopismach naukowych i udostępnione w formie raportu na stronach Nauka w Polsce.


