Przejdź do treści
Kosmos

52 tony na orbicie. Dlaczego rekord Starshipa to dopiero trzecie miejsce w historii?

Starship wyniósł 52 tony ładunku na orbitę, zajmując trzecie miejsce w historii. Czy to dużo? Wszystko zależy od tego, co uznamy za ładunek, a co za statek kosmiczny.

3 min read
Start 14. lotu Starshipa, który po raz pierwszy dostarczył ładunek na orbitę. Czy kolejna misja pobije rekord ustanowiony przez radzieckiego Burana?
Start 14. lotu Starshipa, który po raz pierwszy dostarczył ładunek na orbitę. Czy kolejna misja pobije rekord ustanowiony przez radzieckiego Burana?. Fot. NOAA/GOES-16, Wikimedia Commons, Public domain
Spis treści

Start 14. lotu Starshipa, który po raz pierwszy dostarczył ładunek na orbitę. Czy kolejna misja pobije rekord ustanowiony przez radzieckiego Burana?. Fot. NOAA/GOES-16, Wikimedia Commons, Public domain

52 tony w przestrzeni kosmicznej. Tyle ważył ładunek, który rakieta Starship firmy SpaceX wyniosła na orbitę 28 września 2026 roku podczas swojego 14. lotu testowego. To osiągnięcie z miejsca stawia statek Elona Muska w elicie najpotężniejszych pojazdów nośnych w dziejach, ale jednocześnie rozpoczyna fascynującą dyskusję: co liczy się jako ładunek i dlaczego absolutny rekord wciąż pozostaje poza zasięgiem kolosa z Boca Chica.

Debiut orbitalny z przytupem

→ Czytaj też: Google wysyła chipy AI na orbitę. Piętnaście minut pracy i przymusowe chłodzenie

Po serii lotów suborbitalnych i nieudanych prób kontrolowanego wejścia w atmosferę, 14. misja miała być tą przełomową. I była, choć nie obyło się bez komplikacji. Zgodnie z danymi opublikowanymi przez francuski serwis Numerama, górny stopień rakiety, nazywany po prostu Ship, po raz pierwszy wszedł na stabilną orbitę okołoziemską.

W ładowni znalazło się 26 satelitów Starlink V3. Nie był to wyłącznie symboliczny test. Każdy z tych zaawansowanych przekaźników waży około 2 ton, co daje łączną masę blisko 52 ton. To właśnie ta wartość rozpaliła dyskusję o historycznych rekordach. Misja, zaplanowana na 10 godzin, została skrócona do zaledwie trzech z powodu przedwczesnego wyłączenia się jednego z silników Raptor, co zmusiło kontrolerów do wcześniejszego sprowadzenia statku na Ziemię.

Trzecie miejsce w historycznym rankingu

→ Czytaj też: Tajemnicze kule zamknęły plażę. Australijska agencja kosmiczna potwierdza: spadły z orbity

Trzecie miejsce w historycznym rankingu.
Trzecie miejsce w historycznym rankingu. Fot. Andreas Weith, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Niemal natychmiast po zakończeniu misji, w sieci pojawiło się zestawienie od Flight Atlas, które szybko obiegło branżowe media. Wynika z niego, że z ładunkiem 52 ton Starship plasuje się na trzecim miejscu w historii lotów orbitalnych. Wyprzedzają go jedynie dwie legendy zimnej wojny: radziecka rakieta Energia oraz amerykański Saturn V.

Energia w listopadzie 1988 roku wyniosła na orbitę wahadłowiec Buran o masie 79,4 tony. Z kolei Saturn V w maju 1973 roku umieścił w kosmosie stację kosmiczną Skylab, ważącą 77,1 tony. Warto jednak przyjrzeć się definicjom. Zarówno Buran, jak i Skylab były ładunkami biernymi - nie posiadały własnych silników głównych do wynoszenia się na orbitę, stanowiąc wyłącznie pasażerów swoich rakiet nośnych.

Gimnastyka definicji i tonażu

I tutaj pojawia się kluczowy niuans. Starship, w przeciwieństwie do Burana, sam jest drugim stopniem rakiety. Aby umieścić ładunek na orbicie, wykorzystuje własne silniki Raptor po odłączeniu od boostera Super Heavy. Dlatego też Flight Atlas, opierając się na rygorystycznej definicji „ładunku użytecznego”, pominął w swoich wyliczeniach masę samego statku Ship. Do rankingu wliczono wyłącznie 26 satelitów zamkniętych w ładowni.

To radykalnie zmienia perspektywę. Gdyby do równania dodać masę górnego stopnia, która samodzielnie osiąga orbitę, wynik przekroczyłby 100 ton. Należałoby wtedy jednak ponownie przeliczyć historyczne misje. Przykład? Prom kosmiczny Columbia podczas misji STS-93 w 1999 roku. Jego orbiter, który również posiadał własne silniki główne i docierał na orbitę z ładunkiem, sam ważył ponad 122 tony. Przyjęcie szerszych kryteriów całkowicie przetasowałoby więc czołówkę tabel wszech czasów.

Przyszłość ważąca 120 ton

Mimo że 52 tony nie pobiły rekordu Energii, SpaceX patrzy znacznie dalej. Aktualny test był zaledwie przedsmakiem możliwości. Docelowa konfiguracja Starshipa V3, w wersji w pełni odzyskiwalnej, ma regularnie wynosić na orbitę ponad 100 ton. W wariancie z odzyskiem boostera, ale bez odzysku Shipa (tzw. tryb ekspendable), ładowność sięgnie jeszcze wyższych wartości.

SpaceX otwarcie mówi, że kolejnym kamieniem milowym będzie misja z 60 satelitami Starlink V3 na pokładzie. Przy średniej masie 2 ton na sztukę daje to imponujące 120 ton ładunku. Taki wynik nie tylko pobiłby osiągnięcia Saturna V, ale i ustanowił zupełnie nowy standard dla pojedynczego wyniesienia. To właśnie ta perspektywa czyni środowy lot, mimo technicznej usterki silnika, kluczowym etapem w drodze do kolonizacji Marsa. Prawdziwa rewolucja tonażowa dopiero nadchodzi.

Piotr Olszewski

Piotr Olszewski

AUTHOR

Wydawca i redaktor noktus.pl. Piszę o nauce od strony tego, co z badania realnie wynika, i tego, czego z niego jeszcze nie wiadomo. Prowadzę też serwis promptowy.com. Znalazłeś błąd w tekście? Napisz na admin@noktus.pl - sprostowania mają u mnie pierwszeństwo przed wszystkim innym.

Redaguje