DNA artystów sprzed tysięcy lat wciąż tkwi w jaskinnych malowidłach
Po raz pierwszy naukowcom udało się odzyskać ludzkie DNA wprost z prehistorycznej sztuki naskalnej. Otwiera to drogę do poznania twarzy ludzi, którzy malowali na ścianach jaskiń.

Czy można poznać twarz osoby, która tysiące lat temu odbiła dłoń na ścianie jaskini? Po raz pierwszy badacze odzyskali ludzkie DNA wprost z prehistorycznej sztuki naskalnej — i to otwiera zupełnie nowy rozdział w archeologii.
Ślad w farbie sprzed tysięcy lat
→ Czytaj też: Archeolodzy odkryli cmentarz I wojny w Bieszczadach. Co kryją mogiły?
Wcześniej dawne DNA wydobywano z jaskinnego osadu, prehistorycznej „gumy do żucia” czy 20-tysięcznego wisiorka. Ale nikomu nie udało się odzyskać go z samego malowidła. Aż do teraz.
Zespół opisał swoje wyniki w czerwcu w czasopiśmie Nature Communications. Między 2022 a 2025 rokiem naukowcy odwiedzili 11 jaskiń ze sztuką naskalną w Hiszpanii i Portugalii. Pobierali próbki w okolicach 24 paneli — cienkie wióry czerwonej ochry albo twardych warstewek kalcytu, które narosły na farbie przez wieki.
Prehistoryczni artyści nakładali czerwoną ochrę dłońmi lub rozpryskiwali ją ustami. Ślady ich skóry albo śliny mogły więc trafić wprost do dzieła. I rzeczywiście trafiły.
Jaskinia w Portugalii zamknięta od 5000 lat
→ Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu
Ludzkie DNA znaleziono w pigmentowanej skorupie kalcytowej z jaskini Escoural w Portugalii. Badacze sądzą, że materiał trafił tam bezpośrednio — przez ślinę, pot lub inne płyny ustrojowe — a nie pośrednio z osadu czy wody.
Skąd ta pewność? Gdyby DNA przedostało się pośrednio, próbki zawierałyby też ślady zwierząt. Tymczasem ludzkie DNA było „niezaopatrzone w faunalne DNA”, jak napisali autorzy. Jaskinia Escoural została odcięta od świata zewnętrznego mniej więcej 4000–5000 lat temu, więc materiał jest prawdopodobnie starszy. Co najmniej dwa tysiące lat.
Spośród 120 zebranych próbek tylko pięć dało ludzkie DNA. Trzy pochodziły od kobiet, jedna od mężczyzny. Dwie odpowiadały znanym grupom zachodnich łowców-zbieraczy żyjących między 5200 a 16 700 lat temu.
„Możemy spotkać samych artystów”
To odkrycie opisane przez Smithsonian Magazine niesie wagę, którą trudno przecenić. „To początek nowej ery” — komentuje współautorka badania Genevieve von Petzinger, paleoantropolożka z University of the Witwatersrand.
„To daje nam szansę spotkać samych artystów, ludzi, którzy stworzyli tę sztukę. To niezwykłe”.
Naukowcy zalecają jednak ostrożność. Nie da się udowodnić, że DNA należało do twórcy malowidła. Mógł je zostawić ktoś inny — na przykład późniejszy odwiedzający, który dotknął ściany albo kichnął na nią.
Pytania, na które kiedyś padnie odpowiedź
Potencjał metody rozpala wyobraźnię. „Czy artystami byli mężczyźni, kobiety, czy jedni i drudzy?” — pyta Francesco d’Errico, archeolog z Uniwersytetu w Bordeaux, niezwiązany z badaniem. „Czy rysunki zwierząt z tego samego panelu wykonał jeden artysta? Czy znajdziemy DNA neandertalczyka albo denisowianina?”.
Bo to nie tylko sprawa sztuki naskalnej. „Chodzi o zrozumienie, jak ludzie używali jaskiń i gdzie zostawiali swoje ślady” — zaznacza współautor Hipólito Collado Giraldo, archeolog regionu Estremadura.
Zachowanie DNA na ścianach jest bardzo zmienne, więc zespół dopracowuje teraz metody. W planach kolejne stanowiska — w tym hiszpańskie jaskinie Ardales i Nerja, gdzie sztukę mogli tworzyć neandertalczycy. „Możemy spekulować, możemy się zastanawiać” — mówi von Petzinger. „Ale dopóki nie wyciągniesz tego wprost ze ściany, nie wiesz na pewno”.


