Liczący 3200 lat zapis o godności uchodźców. Odkryto nieznany fragment tekstu z epoki Ramzesa II
Archeolodzy w Turcji odkryli fragment najstarszego traktatu pokojowego na świecie. Zapisany 3200 lat temu tekst zawiera poruszające przepisy dotyczące ochrony uchodźców.

Spis treści
Czy gliniana tabliczka sprzed 3200 lat może przypomnieć nam o godności uchodźców?. Fot. Osama Shukir Muhammed Amin FRCP(Glasg), Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0
Gdy archeolodzy odsłaniali ziemię w pobliżu starożytnej stolicy Hetytów, Hattuszy, natrafili na glinianą tabliczkę, która od razu przykuła ich uwagę. Zapisany na niej tekst klinowy okazał się fragmentem najstarszego znanego traktatu pokojowego na świecie - dokumentu sprzed 3200 lat, który w zaskakująco ludzki sposób regulował los uchodźców.
Pokój wyryty w glinie
→ Czytaj też: Neandertalscy stolarze sprzed 60 tysięcy lat. Znaleźli ślady narzędzi, jakich dotąd nie widziano
Znalezisko pochodzi z epoki brązu i jest częścią Traktatu z Kadesz, podpisanego około 1269 roku p.n.e. przez egipskiego faraona Ramzesa II i hetyckiego króla Hattusili III. Dokument ten, znany również jako Traktat Wieczysty lub Srebrny Traktat, zakończył trwającą dwa stulecia wojnę o ziemie we wschodniej części Morza Śródziemnego. Jego postanowienia przetrwały wyryte w hieroglifach na ścianach świątyni w Tebach oraz w piśmie klinowym na glinianych tabliczkach odkrywanych w Hattuszy od początku XX wieku.
Nowo odnaleziony fragment został wydobyty podczas wykopalisk prowadzonych przez tureckie ministerstwo kultury i turystyki. „Znaleźliśmy ślady pokoju, tysiące lat stare, w ziemi Anatolii” - powiedział minister Mehmet Nuri Ersoy. Jak podkreślił, tabliczka „przypomina nam o naszej odpowiedzialności za ochronę ludzkiego życia i godności”.
Azyl przed wiekami
→ Czytaj też: Czy egipscy faraonowie mordowali własny dwór? Czaszki sprzed 5000 lat ujawniają mroczny rytuał

Najbardziej poruszającą częścią odkrycia jest treść zapisu. Nowy fragment dotyczy bowiem zasad traktowania uchodźców - ludzi uciekających z jednego imperium do drugiego. Traktat stanowił, że każdy zbieg z Egiptu do Hattuszy zostanie odesłany z powrotem do Egiptu, a każdy uciekinier z Hattuszy do Egiptu - do Hattuszy. Ucieczka była wówczas uznawana za przestępstwo.
Mimo to dokument zawierał klauzulę, która na tle surowych praktyk epoki brązu wydaje się niemal rewolucyjna. Zakazywał okaleczania i niszczenia rodzin powracających uchodźców. „Ich język i oczy nie mają być wyłupione; ich uszy i stopy nie mają być obcięte; ich domy z żonami i dziećmi nie mają być zniszczone” - głosi tekst traktatu w tłumaczeniu udostępnionym przez tureckie ministerstwo. Ta konkretna część zapisu widnieje właśnie na nowo odkrytej tabliczce.
Dyplomacja sprzed pisma alfabetycznego
Archeolodzy odkopali fragment w jednym z budynków starożytnej Hattuszy, stolicy imperium hetyckiego, które kontrolowało centralną Anatolię od około 1650 do 1200 roku p.n.e. Miasto to było prawdziwym centrum dyplomatycznym epoki - znaleziono w nim liczne dokumenty spisane po akadyjsku, najstarszym udokumentowanym języku semickim. Właśnie w tym języku sporządzono kopię Traktatu z Kadesz, co czyni go jednym z pierwszych wielojęzycznych porozumień międzynarodowych.
Znaczenie tego dokumentu wykracza daleko poza archeologię. Miedziana replika traktatu wisi dziś w gmachu Organizacji Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. ONZ podkreśla, że „traktat obiecuje wieczną przyjaźń, trwały pokój, integralność terytorialną, nieagresję, ekstradycję i wzajemną pomoc”, a jego założenia są „zbieżne z ideałami Narodów Zjednoczonych”. Ciągłość myśli politycznej na przestrzeni trzydziestu dwóch wieków jest uderzająca.
Co jeszcze kryje Hattusza?
Badacze nie wykluczają, że trwające wykopaliska mogą odsłonić kolejne fragmenty traktatu. Samo stanowisko w Hattuszy od dekad dostarcza bezcennych informacji o funkcjonowaniu jednego z najpotężniejszych imperiów starożytności. Każda wydobyta tabliczka pozwala lepiej zrozumieć mechanizmy dyplomacji, które kształtowały ówczesny porządek świata.
Odkrycie sprzed kilku dni pokazuje też, że problemy uchodźców, konfliktów granicznych i gwarancji bezpieczeństwa dla powracających nie są wynalazkiem naszych czasów. Są uniwersalnym doświadczeniem cywilizacji - od epoki brązu po erę smartfonów. A fakt, że ludzie sprzed 3200 lat próbowali regulować je za pomocą prawa, a nie tylko miecza, zasługuje na uwagę.


