Ołów w atramencie kluczem do odczytania zwojów z Herkulanum. Nowa metoda omija przeszkodę, która wydawała się nie do pokonania
Zwęglone przez erupcję Wezuwiusza zwoje przez dekady opierały się próbom odczytania. Teraz badacze znaleźli sposób, by zajrzeć do ich wnętrza bez rozwijania. Wykorzystali w tym celu ciężki metal dodawany do atramentu przez starożytnych skrybów.

Spis treści
Zwęglone zwoje z Herkulanum od dekad opierają się próbom odczytania - teraz kluczem może okazać się ołów w atramencie. Fot. Sara Stabile, Francesca Palermo, Inna Bukreeva, Daniela Mele, Vincenzo Formoso, Roberto Bartolino & Alessia Cedola, Wikimedia Commons, CC BY 4.0
Jak odczytać tekst ze zwoju, który przy dotknięciu rozsypuje się w pył? Na to pytanie od lat 50. XVIII wieku próbują odpowiedzieć badacze starożytnych papirusów z Herkulanum. Teraz interdyscyplinarny zespół naukowców znalazł nowy trop - i wcale nie chodzi o delikatniejsze rozwijanie, lecz o ołów ukryty w atramencie.
Biblioteka, która spłonęła w ułamku sekundy
→ Czytaj też: Neandertalscy stolarze sprzed 60 tysięcy lat. Znaleźli ślady narzędzi, jakich dotąd nie widziano
W 79 roku n.e. erupcja Wezuwiusza pogrzebała nie tylko Pompeje. W pobliskim Herkulanum fala gorących gazów i popiołów w jednej chwili zwęgliła setki papirusowych zwojów przechowywanych w willi, która prawdopodobnie należała do teścia Juliusza Cezara. Zwoje, odkryte ponownie w XVIII wieku, stanowią jedyną zachowaną bibliotekę ze starożytnego Rzymu. Większość z nich zawiera greckie teksty filozoficzne - pisma Epikura, Filodemosa, a być może także zaginione dzieła Arystotelesa.
Problem w tym, że zwęglone papirusy przypominają bryłki węgla drzewnego. Fizyczne rozwijanie niszczy je bezpowrotnie. Przez dekady jedyną metodą było żmudne odrywanie fragmentów, co pozwoliło odczytać zaledwie ułamek całości. Przełom przyniosła tomografia komputerowa i sztuczna inteligencja - w ramach Vesuvius Challenge algorytmy nauczyły się rozpoznawać ślady atramentu w cyfrowych skanach. Był jednak haczyk: zarówno papirus, jak i atrament wykonany z sadzy i wody opierają się na węglu. W obrazowaniu rentgenowskim są praktycznie nie do odróżnienia.
Ołów, który świeci jak choinka
→ Czytaj też: Czy egipscy faraonowie mordowali własny dwór? Czaszki sprzed 5000 lat ujawniają mroczny rytuał

W 2016 roku w dwóch fragmentach zwojów odkryto ślady ołowiu. To sugerowało, że część skrybów stosowała atrament wzbogacony tym metalem - prawdopodobnie po to, by przyspieszyć schnięcie lub poprawić trwałość tekstu. Douglas Seiler, emerytowany wynalazca związany z Uniwersytetem Kalifornijskim w Berkeley, postanowił sprawdzić, czy ta różnica w składzie chemicznym może stać się kluczem do odczytania całości.
Zespół Seilera poszedł drogą eksperymentalnej archeologii. Zakupił współczesny egipski papirus, wytwarzany w sposób zbliżony do antycznego, oraz tradycyjny japoński atrament sadzowy. Do części próbek dodał azotan ołowiu w różnych stężeniach. Uczniowie szkoły średniej zapisali arkusze cytatami z Biblii, „Gwiezdnych wojen” i serialu „Po tamtej stronie”, po czym zwoje zwęglono w piecu wysokotemperaturowym, symulując warunki erupcji.
„Litery świeciły jak choinka” - skomentował Seiler, opisując pierwsze skany tomograficzne zwęglonych modeli.
Kluczowym etapem było wykorzystanie oprogramowania napisanego pierwotnie do cyfrowego rozwijania tzw. „jelly rolls” - spiralnych warstw wewnątrz akumulatorów litowo-jonowych. Michael Cyrus Daugherty z Narodowego Instytutu Standardów i Technologii (NIST) zaadaptował je do wirtualnego rozwijania zwęglonych papirusów. Efekt? Nawet przy minimalnym stężeniu ołowiu algorytmy były w stanie odróżnić miejsca pokryte atramentem od czystego podłoża.
Prześwietlić, zanim się rozwinie
Badanie opublikowane 16 września 2026 roku w czasopiśmie PLoS ONE nie polega na odczytaniu kolejnych akapitów. Jego cel jest bardziej pragmatyczny: stworzenie niskoryzykownej metody przesiewowej, która wskaże, które z 600 oryginalnych zwojów zawierają atrament ołowiowy. Wystarczy do tego przenośny skaner fluorescencji rentgenowskiej. Zwoje z ołowiem dają znacznie wyraźniejszy sygnał w tomografii, co radykalnie zwiększa szanse algorytmów na poprawne rozpoznanie liter.
„Z ołowiem w atramencie dostajesz ogromny, cholernie wyraźny sygnał” - tłumaczy Seiler. „Naprawdę trzeba szukać zwojów z ołowiem. Jeśli zaczną go szukać albo pozwolą nam go szukać, to przyspieszy cały proces”.
To podejście ma jeszcze jedną zaletę: chroni bezcenne oryginały. Zamiast eksperymentować na autentycznych papirusach, algorytmy można trenować i kalibrować na współczesnych modelach, które przeszły identyczny proces zwęglenia. „To metoda niskiego ryzyka, która pozwala rozwijać algorytmy bez narażania bezcennych artefaktów” - napisał zespół w publikacji.
Co dalej z biblioteką Filodemosa?
Vesuvius Challenge w ostatnich latach przyniosło spektakularne rezultaty. W 2023 roku odczytano pierwsze słowa, rok później przyznano główną nagrodę 700 tysięcy dolarów za pierwszy czytelny tekst. W 2025 roku powstał obraz rentgenowski wnętrza zwoju przechowywanego w Bodleian Libraries w Oksfordzie. Na początku 2026 roku w całości odczytano zwój PHerc. 1667 - okazał się traktatem filozoficznym o etyce i moralnym postępie człowieka.
Metoda Seilera może teraz wskazać, które z pozostałych zwojów warto poddać dalszej analizie w pierwszej kolejności. Jeśli choć część z nich zawiera ołów, tempo odkryć może gwałtownie przyspieszyć. A to oznacza realną szansę na odnalezienie dzieł, które znamy tylko z tytułów - lub takich, o których nie wiemy zupełnie nic. Jedyna zachowana biblioteka starożytnego Rzymu wciąż nie powiedziała ostatniego słowa.


