Robot-monk w buddyjskiej świątyni. Czy AI ma duszę?
Humanoidalny robot Gabi wziął udział w buddyjskiej ceremonii inicjacyjnej w Seulu. To nie tylko ciekawostka — stawia pytania o to, czy wiara i algorytmy mogą iść w parze.
Na pierwszy rzut oka ceremonia w świątyni w centrum Seulu wyglądała jak każda inna – mnisi przechodzili między rzędami kolorowych lampionów, a w powietrzu unosił się zapach kadzideł. Jeden z uczestników różnił się jednak od pozostałych. Mierzący około 120 centymetrów robot humanoidalny imieniem Gabi – buddyjskie imię oznaczające miłosierdzie – przystąpił do rytuału sugye, podczas którego wierni składają śluby wierności Buddzie i jego naukom. To pierwszy taki przypadek w historii koreańskiego buddyzmu.
Pieć ślubów robota
→ Czytaj też: Największy otwarty model AI ma 2,8 biliona parametrów. Chiny rzucają wyzwanie USA
Podczas ceremonii, relacjonowanej przez agencję Yonhap News Agency, robot przyjął pięć ślubów, zmodyfikowanych na potrzeby maszyny. Zgodnie z opisem Smithsonian Magazine, Gabi zobowiązał się do szanowania życia, postępowania pokojowo wobec innych robotów i przedmiotów, słuchania ludzi, powstrzymania się od kłamstw oraz oszczędzania energii. Zamiast tradycyjnego wypalenia znaku na ramieniu, robot otrzymał naklejkę z festiwalu lampionów oraz naszyjnik z paciorkami modlitewnymi.
Religia w erze AI
→ Czytaj też: AI rozszyfrowała śpiew ptaków. Co mówią nam od lat?
Wydarzenie to nie jest odosobnione. Jak podaje Smithsonian, w 2017 roku robot o imieniu Pepper odprawiał buddyjskie rytuały pogrzebowe w Japonii. W Indiach z kolei wykorzystano robotyczne ramię do ceremonii aarti, podczas której macha się płomieniami przed posągami bóstw. Przegląd literatury z 2024 roku, opublikowany w czasopiśmie Theology and Science, wykazał istnienie prawie tuzina robotów aktywnie uczestniczących w liturgii i rytuałach religijnych.
Pomysł ten popiera czcigodny Jinwoo, przewodniczący Zakonu Jogye – największej sekty buddyzmu w Korei Południowej. W swoim noworocznym przemówieniu obiecał włączenie sztucznej inteligencji do buddyjskiej tradycji. – Chcemy odważnie poprowadzić erę AI i skierować jej osiągnięcia na ścieżkę osiągnięcia spokoju umysłu i oświecenia – mówił, cytowany w oficjalnym oświadczeniu.
Wiara czy działanie?
Reakcje wiernych są mieszane. Jak zauważa Martien Halvorson-Taylor, religioznawczyni z University of Virginia, cytowana w podcaście „Sacred & Profane”: – W pewnym sensie roboty znajdują się w samym środku sporu, który toczymy o religię od tysięcy lat. Czy liczy się to, co myślimy o Bogu, czy raczej nasze działania i praktyki? Czasem w religii działanie jest ważniejsze niż wiara. To, jak coś robisz, ma pierwszeństwo przed tym, dlaczego to robisz.
Z kolei badacze z University of Vienna i University of Erlangen-Nuremberg w swoim przeglądzie z 2024 roku podkreślają, że „chociaż dowody empiryczne sugerują, że roboty spotykają się z ogólnie neutralną lub pozytywną reakcją wierzących, czasami spotykają się z dogmatycznym odrzuceniem – na przykład dlatego, że rzekomo nie mogą płakać, oddawać czci ani rozmawiać z Bogiem”.
Nowa granica technologii i duchowości
Hong Min-suk, menedżer w Zakonie Jogye, komentuje dla New York Timesa, że roboty są przeznaczone do współpracy z ludźmi w każdej dziedzinie w przyszłości. – Naturalne będzie, że staną się częścią naszych festiwali – dodaje.
Gabi, wyprodukowany przez chińską firmę Unitree Robotics (model G1 kosztuje od 13 500 dolarów), ma w planach udział w zbliżającym się festiwalu lampionów z okazji urodzin Buddy. Czy robot może osiągnąć oświecenie? Na razie pytanie pozostaje otwarte. Jedno jest pewne: buddyzm, podobnie jak inne religie, wkracza w erę cyfrową, a granica między tym, co ludzkie, a tym, co algorytmiczne, staje się coraz cieńsza.
Niezależnie od tego, czy traktujemy robota-monika jako ciekawostkę, czy symptom głębszych zmian, jedno jest pewne – technologia wkracza tam, gdzie dotąd wstęp mieli tylko ludzie. A to oznacza, że pytania o duszę, wiarę i sens mogą wkrótce zyskać zupełnie nowych adresatów.


