Przejdź do treści
Technologia

Rzymska gra sprzed 1800 lat wraca do życia dzięki drukarce 3D

Kamienna plansza z fortu przy Murze Hadriana leżała rozbita na pięć części. Naukowcy z Newcastle zeskanowali ją i wydrukowali grywalną kopię ulubionej gry rzymskiej Brytanii.

3 min read
Rzymska gra sprzed 1800 lat wraca do życia dzięki drukarce 3D
W Vindolandzie odkryto ponad tuzin zestawów tej samej gry - fort był rajem dla antycznych graczy.
Spis treści

W Vindolandzie odkryto ponad tuzin zestawów tej samej gry - fort był rajem dla antycznych graczy.

Kamienna plansza leżała rozbita na pięć części, wtórnie użyta jako płyta chodnikowa pod fundamentem farmy. Dziś, dzięki skanerowi i drukarce 3D, znów można na niej zagrać - w grę, w którą Rzymianie grali blisko dwa tysiące lat temu.

Znalezisko z Vindolandy

→ Czytaj też: Neandertalscy stolarze sprzed 60 tysięcy lat. Znaleźli ślady narzędzi, jakich dotąd nie widziano

Planszę odkryto w 2019 roku w Vindolandzie, na stanowisku archeologicznym w Anglii, w pobliżu Muru Hadriana. Leżała między odpływem z łaźni a ścianą warsztatu, obok drogi z III wieku naszej ery.

Vindolanda to rzymski fort graniczny i osada, zamieszkane mniej więcej między 85 a 200 rokiem n.e. W szczytowym okresie żyło tu kilka tysięcy ludzi. Mimo że przebadano dopiero jedną czwartą stanowiska, dostarczyło ono mnóstwa artefaktów - w tym gier planszowych.

Co ważne, planszę znaleziono poza obrębem fortu. Sugeruje to, że grali w nią cywile - także kobiety i dzieci - a nie tylko żołnierze. Vindolanda okazała się prawdziwym rajem dla miłośników gier: samych zestawów do gry Ludus Latrunculorum odkryto tu ponad tuzin.

Jak z kamienia powstała grywalna kopia

→ Czytaj też: Czy egipscy faraonowie mordowali własny dwór? Czaszki sprzed 5000 lat ujawniają mroczny rytuał

Zanim oryginał wypożyczono do Bata Shoe Museum w Toronto, badacze z Newcastle University zeskanowali każdy z pięciu fragmentów ręcznym skanerem Artec 3D Spider. Powstał wirtualny model trójwymiarowy, a następnie kopia planszy wydrukowana z polilaktydu - powszechnie używanego plastiku do druku 3D.

„To było niesamowite doświadczenie brać udział w samym skanowaniu i zobaczyć, jak coś tak złożonego i historycznego zostaje realistycznie odtworzone” - opowiada Sophie Westlake z Vindolanda Trust.

Replika ma podwójną wartość. Umożliwia zwiedzającym dotykowy kontakt z historią w czasie, gdy oryginał przebywa za granicą, a przy tym tworzy trwały, interaktywny model cyfrowy. Odwiedzający Roman Army Museum będą mogli usiąść do gry na odtworzonej planszy.

Co to za gra?

Ludus Latrunculorum była najpopularniejszą grą planszową rzymskiej Brytanii. Nie zachował się żaden pełny zbiór reguł, ale rozproszone opisy z antyku sugerują, że przypominała warcaby: dwóch graczy zdobywało pionki przeciwnika, osaczając je własnymi bierkami.

Nazywano ją „grą małych rozbójników”, „grą małych złodziei” albo po prostu „żołnierzami”. Jeden z wczesnych rzymskich opisów brzmi: „Zmieniasz ruchy swoich bierek na otwartej planszy, a wojny toczy się wojskiem ze szkła, tak że raz biała bierka chwyta czarne, a innym razem czarna chwyta białe”.

Gra cieszyła się popularnością w całym rzymskim społeczeństwie - od dzieci po cesarza Klaudiusza. Nie był to jedyny przypadek, gdy antyczna rozrywka wróciła do współczesności: reguły liczącej 4500 lat Królewskiej Gry z Ur odtworzono dzięki tabliczce klinowej odczytanej w latach 80. przez kuratora British Museum Irvinga Finkela.

Archeologia spotyka technologię

Skanowanie i druk 3D dają archeologom coś więcej niż efektowną replikę. Cyfrowy model pozwala badać delikatny obiekt bez ryzyka uszkodzenia oryginału i udostępniać go w dowolnym miejscu na świecie.

Zespół z Vindolandy zapowiada dalsze badania nad społecznym wymiarem gier. „Nasze przyszłe badania przyjrzą się tym społecznym aspektom grania, a przy okazji mamy nadzieję rzucić nowe światło na codzienne życie społeczności Vindolandy” - czytamy w oświadczeniu fundacji. Kawałek plastiku pomaga zrozumieć, jak bawili się ludzie sprzed osiemnastu wieków.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR

Zbiorczy podpis pod tekstami z archiwum serwisu. Od września 2026 nowe teksty podpisuje z nazwiska Piotr Olszewski.

Redaguje