Przejdź do treści
Biologia

Salamandrę plamistą znamy od 250 lat. Dopiero teraz odkryto, że świeci w ciemności

Salamandrę plamistą opisano po raz pierwszy 250 lat temu. Mimo to dopiero teraz odkryto, że potrafi świecić w ultrafiolecie. Naukowcy podejrzewają, że blask pomaga jej w komunikacji i ostrzeganiu drapieżników.

4 min read
A close-up of a black and yellow spotted salamander on a dark forest floor, illuminated by a beam of ultraviolet light that makes its spots glow in vivid blue-green. The background is deep shadow, with only the glowing pattern visible.

„To fascynujące, że tak dobrze poznany gatunek wciąż może skrywać nieodkryte cechy” – mówi Bernat Burriel-Carranza, ewolucyjny biolog z Muzeum Nauk Przyrodniczych w Barcelonie. Mowa o salamandrze plamistej, którą europejscy przyrodnicy opisali po raz pierwszy ponad 250 lat temu. I choć od tamtej pory badano ją wzdłuż i wszerz, dopiero teraz wyszło na jaw, że ten czarno-żółty płaz potrafi świecić w ultrafiolecie. Odkrycie, opublikowane 27 maja w czasopiśmie Royal Society Open Science, pokazuje, że nawet najbardziej oswojone organizmy potrafią zaskoczyć.

Niewidzialne światło ujawnia sekret

Czytaj też: Bursztyn sprzed 400 milionów lat znaleziony w Chinach. Co to oznacza dla nauki?

Biofluorescencja – zjawisko, w którym organizm pochłania światło o jednej długości fali i emituje je jako światło o innej, dłuższej fali – przez lata uchodziła za domenę stworzeń morskich i stawonogów. W ostatnich dekadach naukowcy odkrywali ją jednak u coraz większej liczby zwierząt lądowych: gadów, ptaków, a także płazów. Salamandra plamista dołącza teraz do tej listy, a jej przypadek jest wyjątkowy, bo nikt się go nie spodziewał.

Wszystko zaczęło się od deszczowej nocy w Hiszpanii. Burriel-Carranza, który od pewnego czasu nosił ze sobą latarkę UV na wieczorne wyprawy, skierował jej wiązkę na salamandrę przechodzącą przez drogę. Wówczas na bokach zwierzęcia pojawił się jasny, nakrapiany wzór – niebiesko-zielona poświata, której gołym okiem nie sposób dostrzec. „Przypomina nam, że nawet najbardziej znane organizmy mogą ukrywać tajemnice, które ujawniają się dopiero wtedy, gdy spojrzy się na nie nowymi narzędziami” – dodaje badacz.

Skąd ten blask?

Czytaj też: Mysz z Andów żyje na wysokości 6700 m n.p.m. Naukowcy odkryli, jak to robi

Między kwietniem 2024 a listopadem 2025 roku zespół Burriel-Carranzy przeczesywał lasy Hiszpanii i Niemiec w poszukiwaniu salamander. Każdego osobnika oświetlano ultrafioletem i fotografowano. Fluorescencja koncentrowała się w żółtych plamach na skórze, zwłaszcza wzdłuż boków i brzucha. Co więcej, gdy naukowcy pobrali próbki toksycznej wydzieliny, którą salamandry bronią się przed drapieżnikami, i wystawili je na działanie UV – one również zaczęły świecić.

By potwierdzić przypuszczenia, zespół przeprowadził sekcję dwóch zakonserwowanych osobników. Pod mikroskopem w gruczołach i krwiobiegu znaleziono fluorescencyjne związki chemiczne. Oznacza to, że substancje te krążą po całym ciele płaza – mechanizm wcześniej zaobserwowany tylko u niektórych żab drzewnych, które używają do tego celu związków zwanych hyloinami. „Wciąż nie wiemy, jaki związek odpowiada za tę fluorescencję, ale wszystko wskazuje na to, że jest to cząsteczka nieznana dotąd u tego gatunku” – mówi Salvador Carranza, biolog z Instytutu Biologii Ewolucyjnej w Hiszpanii. „Jej identyfikacja będzie kluczem do zrozumienia pochodzenia i funkcji tego zjawiska”.

„Przypomina nam, że nawet najbardziej znane organizmy mogą ukrywać tajemnice, które ujawniają się dopiero wtedy, gdy spojrzy się na nie nowymi narzędziami.”

Po co salamandrze blask?

Choć ekologiczna rola biofluorescencji wciąż pozostaje zagadką, naukowcy mają kilka hipotez. Salamandry są aktywne nocą i żyją w gęstych lasach, gdzie widoczność jest ograniczona. Pełnia księżyca dostarcza więcej promieniowania UV i fioletu niż światło dzienne – a to właśnie te długości fali salamandry pochłaniają i emitują na nowo. Co więcej, najwięcej światła księżycowego dociera do dna lasu jesienią, czyli w okresie godowym płazów. Możliwe więc, że blask pomaga im dostrzec się nawzajem w ciemności.

Inna możliwość to ostrzeganie drapieżników. Żółte plamy na skórze salamandry pełnią funkcję naturalnego znaku „uwaga, jestem trująca”. Ponieważ fluorescencja koncentruje się właśnie w tych plamach i w toksycznej wydzielinie, może wzmacniać ten sygnał. „Badania takie jak to pomagają wypełnić luki w naszym rozumieniu – zarówno tego, które gatunki fluoryzują, jak i mechanizmów odpowiedzialnych za tę fluorescencję” – komentuje Jennifer Lamb, biolog z St. Cloud State University, która nie brała udziału w pracach.

Nowe narzędzia, stare tajemnice

Odkrycie biofluorescencji u salamandry plamistej to nie tylko ciekawostka. To dowód na to, że nawet po stuleciach badań przyroda potrafi zaskoczyć. „Żyjemy w ekscytującym okresie odkryć w dziedzinie biofluorescencji u płazów i innych kręgowców” – dodaje Lamb. Dla Burriel-Carranzy i jego zespołu to także sygnał, że warto patrzeć na znane gatunki w nowy sposób. Kto wie, jakie jeszcze tajemnice kryją się w ciemnościach lasów, czekając na odpowiednie światło?

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje