Przejdź do treści
Technologia

Silnik przeniesiony na korbę podwoił moment obrotowy roweru. Czy to koniec strachu przed podjazdami?

Fiido przeniosło silnik z piasty na środek ramy i moment obrotowy skoczył z 45 do 100 Nm. Do tego trzy baterie na wymianę i zasięg sięgający 225 km na jednej wyprawie.

3 min read
Silnik przeniesiony na korbę podwoił moment obrotowy roweru. Czy to koniec strachu przed podjazdami?
Dwie zapasowe baterie wiszące w koszu wystarczą, by przejechać 225 km bez szukania gniazdka.

Ten sam nominalny silnik, a moment obrotowy większy ponad dwukrotnie. Wystarczyło przenieść jednostkę napędową z tylnej piasty na korbę.

Gdzie siedzi silnik, tam jest moc

Czytaj też: Zamrozili światłowód do -196°C. Efekt może zmienić komputery na zawsze

Rower elektryczny Fiido Nomads Pro zachowuje motor o nominalnej mocy 250 W, ale zmienia jego położenie. W zwykłym modelu Nomads napęd tkwił w tylnej piaście i oferował 45 Nm (33 lb.ft) momentu obrotowego. W wersji Pro silnik trafił na korbę — i moment skoczył do 100 Nm (73,7 lb.ft).

To ponad dwukrotny wzrost przy tej samej deklarowanej mocy. Sekret tkwi w mechanice: silnik centralny działa przez przekładnię roweru, więc jego siła jest zwielokrotniona na kole. Producent obiecuje przy tym czujnik momentu obrotowego, dzięki któremu wspomaganie ma być naturalne i płynne.

Recenzent serwisu New Atlas, testujący wcześniejsze modele Fiido, zauważa, że większy moment obrotowy czyni strome podjazdy mniej groźnymi. Prędkość, przy której silnik przestaje wspomagać, pozostaje niezmieniona — 25 km/h (15,5 mph).

Trzy baterie, ale nie naraz

Czytaj też: Most z drukarki 3D w 20 godzin. MIT tnie beton o 76% i zmienia budownictwo

Nazwa „potrójna bateria” bywa myląca. Nomads Pro nie łączy trzech ogniw litowo-jonowych naraz dla ekstremalnego zasięgu. Zamiast tego oferuje pakiet w rurze podsiodłowej plus dwa zapasowe, które wiszą w koszu na tylnym bagażniku.

Jedna bateria wystarcza na około 75 km (47 mil). Gdy wskaźnik zaświeci na czerwono, zsiadasz, wymieniasz zużyty pakiet na świeży i jedziesz dalej. W sumie na jednej wyprawie można pokonać do 225 km (140 mil).

Cena za wygodę to masa. Pro z jedną baterią waży 26,2 kg (57,8 lb), a każdy dodatkowy pakiet dorzuca około 7,7 kg. Recenzent przyznaje, że przenoszenie takiego roweru przez płot czy schody dworcowe bywa uciążliwe.

Rodzina cargo w tle

Fiido zaprezentowało równocześnie dwa rowery towarowe. T3 Max to długoogonowa konstrukcja z tym samym silnikiem centralnym 100 Nm, którą można wyposażyć w podwójny akumulator o łącznej pojemności 1620 Wh — starcza to na 200 km wspomaganego transportu ładunku do 200 kg.

Ciekawostka: pakiet 972 Wh można wyjąć na biwaku i używać jako przenośnej stacji zasilania — do smartfona, drona, głośnika czy mini-lodówki. Krótszy T3 mieści jeden akumulator 972 Wh i zasięg 120 km przy ładowności 150 kg.

Wszystkie modele korzystają z hydraulicznych hamulców czterotłoczkowych HDM-5 i przerzutek dziewięciobiegowych. Nomads Pro toczy się na 29-calowych kołach z oponami CST Patrol i widelcu z resorowaniem powietrznym o skoku 120 mm.

Ile to kosztuje?

Nomads Pro w wersji z jedną baterią kosztuje 1999 dolarów, a z trzema — 2699 dolarów. T3 Max startuje od 2299 dolarów (podwójna bateria: 2999), a krótszy T3 kosztuje 1899 dolarów. Wszystkie trafiają też do Europy i Wielkiej Brytanii.

Przeniesienie silnika na korbę nie jest nowatorskim pomysłem — napędy centralne od dawna dominują w droższych rowerach elektrycznych. Fiido pokazuje jednak, jak duży skok osiągów daje ta sama moc w innym miejscu. Dla mieszkańców pagórkowatych okolic to konkretna różnica na trasie.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje