Zaginiony świat wielkości Księżyca. Fragment skały z Sahary zdradza tajemnicę Układu Słonecznego
Meteoryt znaleziony na Saharze może być fragmentem protoplanety, która krążyła wokół Słońca miliardy lat temu. Nowe badania wskazują, że to pierwszy dowód na istnienie „utraconego świata” z wczesnego Układu Słonecznego.
Czy możliwe, że kawałek skały znaleziony na pustyni kryje w sobie historię całego, nieznanego świata? Najnowsze badania sugerują, że tak – i to dosłownie. Meteoryt NWA 12774, ważący zaledwie 454 gramy, może być pierwszym bezpośrednim dowodem na istnienie protoplanety, która zniknęła miliardy lat temu, pozostawiając po sobie jedynie garść tajemniczych odłamków.
Angryty – najrzadsze skały w Układzie Słonecznym
→ Czytaj też: Sonda Juno zmierzyła podpowierzchniową temperaturę Io. Dlaczego to zaskakuje naukowców?
Spośród około 80 tysięcy znalezionych dotąd meteorytów zaledwie 0,09% należy do grupy zwanej angrytami. To jedne z najstarszych skał w Układzie Słonecznym – uformowały się zaledwie kilka milionów lat po jego narodzinach, 4,56 miliarda lat temu. Ich skład chemiczny od dawna intrygował naukowców: zawierają wyjątkowo mało krzemionki, która jest podstawowym budulcem większości asteroid i planet skalistych. Ta anomalia skłoniła badaczy do postawienia śmiałej hipotezy – angryty mogą pochodzić z ciała niebieskiego znacznie większego niż zwykła asteroida.
Dowód z głębi skały
→ Czytaj też: Rekord: 321 dni uśpienia. Sonda New Horizons właśnie się obudziła. Co odkryje?
Meteoryt NWA 12774 został odkryty na Saharze w 2019 roku. Gdy zespół z University of Colorado Boulder poddał go szczegółowej analizie, natknął się na coś niezwykłego. Wewnątrz skały znajdował się klinopiroksen – minerał powszechny w skorupie ziemskiej, ale w tym przypadku wyjątkowo bogaty w glin. Jak tłumaczy Aaron Bell, główny autor badania opublikowanego w czasopiśmie Earth and Planetary Science Letters, taki skład mógł powstać tylko w warunkach ekstremalnie wysokiego ciśnienia – prawdopodobnie podczas potężnej kolizji.
Naukowcy obliczyli, że ciśnienie to nie mogło zaistnieć wewnątrz małej asteroidy. Aby je wytworzyć, ciało macierzyste angrytów musiało mieć promień co najmniej 1000 kilometrów. Ponadto ostre krawędzie meteorytu sugerują, że powstał on blisko powierzchni, co oznacza, że protoplaneta była jeszcze większa – jej promień mógł sięgać nawet 1800 kilometrów. Dla porównania: Księżyc ma promień 1737 kilometrów, a Mars – 3390 kilometrów. „To niesamowite pomyśleć, że kiedyś istniał tak duży świat” – mówi Bell. „Wiemy o nim tylko dlatego, że kilka jego fragmentów przypadkiem spadło na Ziemię”.
Inna droga ewolucji planet
Dotychczas naukowcy sądzili, że angryty pochodzą z małych asteroid. Nowe odkrycie zmienia tę perspektywę. Jeśli NWA 12774 jest fragmentem protoplanety, to świat, który mógłby się z niej rozwinąć, wyglądałby zupełnie inaczej niż znane nam planety skaliste. „Materiały, z których zbudowane było ciało macierzyste angrytów, fundamentalnie różnią się od składników Ziemi i Marsa” – podkreśla Bell. „To wskazuje na odrębną, niezależną ścieżkę ewolucji planetarnej we wczesnej historii Układu Słonecznego”.
Co stało się z tą protoplanetą? Badacze spekulują, że zderzyła się z innym ciałem niebieskim i rozpadła na kawałki miliardy lat temu. Część jej fragmentów mogła stać się budulcem innych planet, w tym Ziemi. Dziś jedynymi świadkami jej istnienia są angryty – rzadkie, kolorowe skały, które w świetle spolaryzowanym mienią się jak kalejdoskop.
Co dalej?
Odkrycie otwiera nowy rozdział w badaniach nad formowaniem się planet. Jeśli angryty pochodzą z protoplanety, oznacza to, że we wczesnym Układzie Słonecznym istniały światy, które nie przetrwały do dziś, ale pozostawiły po sobie chemiczne ślady. Kolejne analizy meteorytów z tej grupy mogą pomóc ustalić, jak wiele takich „utraconych światów” krążyło niegdyś wokół Słońca. Być może odpowiedzi na te pytania kryją się w kolejnych skałach, które czekają na odkrycie – na Saharze, Antarktydzie czy gdzieś jeszcze.


