40,5°C w Słubicach. Najgorętszy dzień w historii pomiarów w Polsce
28 czerwca 2026 padł ponad stuletni rekord temperatury. Słupek rtęci zatrzymał się na 40,5°C — o 0,3 stopnia wyżej niż dotychczasowy wynik z 1921 roku.

„W Polsce przecież nie ma upałów” — tak brzmiała rada, którą jeszcze niedawno słyszał niejeden zwolennik klimatyzacji. 28 czerwca 2026 roku termometr ostatecznie ją obalił.
Stuletni rekord padł w jeden dzień
→ Czytaj też: Koniec z freonami? Nowa klimatyzacja z metalu może uratować Europę przed upałami
W niedzielę 28 czerwca IMGW potwierdziło, że w Słubicach w województwie lubuskim zmierzono 40,5°C. Tego samego dnia w Toruniu termometry pokazały 40,3°C.
To więcej niż dotychczasowy rekord Polski. Poprzedni wynik — 40,2°C — utrzymał się ponad sto lat. Zanotowano go 29 lipca 1921 roku w Prószkowie w województwie opolskim.
Reszta kraju wcale nie miała lepiej. W wielu miastach słupek rtęci zatrzymywał się na 37, 38 czy 39 stopniach. Według relacji serwisu Spider’s Web fala upałów testowała Polaków pod kątem wytrzymałości na ekstremalne ciepło.
Polacy boją się klimatyzacji. Liczby to potwierdzają
→ Czytaj też: Goodram wypuścił nowe pamięci DDR4. To może być twój najlepszy zakup przed podwyżkami
Najskuteczniejszym sposobem na upał pozostaje klimatyzacja. W USA wynalazek ten rozpowszechnił się w latach 50. XX wieku — ponad 70 lat temu. W Polsce montaż w blokach i domach to wciąż stosunkowo świeże zjawisko.
Skala jest zaskakująco niska. Z danych przytoczonych przez Spider’s Web wynika, że klimatyzację ma około miliona z 15 milionów gospodarstw domowych. Zaledwie 6 procent.
Polacy są zaznajomieni z klimatyzacją w samochodach, ale we własnych mieszkaniach i domach z jakiegoś powodu stronią od tego rozwiązania.
Paradoks polega na tym, że niemal każdy auto z klimatyzacją akceptuje bez wahania. W domu — już nie. A koszt nie stanowi bariery nie do przejścia.
Ile to kosztuje? Mniej niż się wydaje
Klimatyzator przenośny kupimy już za około 1500 zł, ale generuje spory hałas — jego sprężarka pracuje wewnątrz pomieszczenia. Wersja ścienna typu split rozdziela jednostkę zewnętrzną i wewnętrzną, więc głośna sprężarka trafia na elewację.
Sam sprzęt ścienny startuje od około 2500 zł. Do tego dochodzi montaż, którego — z uwagi na pracę z gazem i prądem — nie wolno wykonać samodzielnie. Redaktor Spider’s Web za jednostkę o mocy 2,5 kW wraz z instalacją zapłacił rok temu około 3900 zł, z czego 1300 zł kosztował sam montaż.
Eksploatacja też nie rujnuje. Realny pobór mocy takiego urządzenia to maksymalnie 0,7–0,8 kW. Przy dziesięciu godzinach pracy dziennie rachunek za prąd wynosi około 7–10 zł. Tydzień chłodzenia w czasie fali upałów to wydatek rzędu 50 zł.
Folia na oknie — tańsza, ale nie cudowna
Dla tych, którzy nie chcą inwestować w klimatyzację, alternatywą bywa folia przeciwsłoneczna. Naklejona na szybę odbija część promieniowania i ogranicza nagrzewanie wnętrza. Według serwisu Benchmark.pl dobrze dobrany materiał potrafi obniżyć temperaturę o kilka stopni.
To jednak rozwiązanie z gwiazdką. Folia działa najlepiej, gdy założymy ją przed falą upałów, a montaż wymaga precyzji — szyba musi być idealnie czysta, bez pęcherzyków powietrza. Najczęściej nakleja się ją od zewnętrznej strony okna.
Uwaga na oszczędności na siłę. Jak opisuje Benchmark, użytkowniczka jednej z grup na Facebooku przykleiła wewnątrz okna metalizowaną folię NRC, znaną z zastosowań ratunkowych. Odbite promienie tak nagrzały szybę, że ta pękła.
Rekord ze Słubic prawdopodobnie nie przetrwa kolejnego stulecia. Pytanie nie brzmi już, czy w Polsce bywają upały — lecz jak nauczymy się z nimi żyć.


