Czy dieta keto może leczyć anoreksję i schizofrenię? Nowe badania rzucają światło na metaboliczne podłoże chorób psychicznych
Mózg zużywa 20 procent energii organizmu, ale co się dzieje, gdy jego główne paliwo – glukoza – przestaje działać? Coraz więcej badań wskazuje, że przejście na alternatywne źródło zasilania w postaci ciał ketonowych może nie tylko uspokoić oporną padaczkę, ale też złagodzić objawy depresji, schizofrenii, a nawet anoreksji. Czy klucz do zdrowia psychicznego leży w mitochondriach?

Przez dekady przyzwyczailiśmy się do myśli, że choroby psychiczne to przede wszystkim zaburzenia neuroprzekaźników – chemii mózgu, którą regulujemy lekami. Co jednak, jeśli u źródła wielu z nich leży nie tylko brak równowagi chemicznej, ale fundamentalny kryzys energetyczny komórek nerwowych? Najnowsze doniesienia sugerują, że dieta ketogeniczna – od stu lat stosowana w leczeniu padaczki lekoopornej – może przynieść ulgę osobom zmagającym się ze schizofrenią, depresją, a nawet paradoksalnie, z anoreksją.
Mitochondrialna rewolucja w psychiatrii
→ Czytaj też: Mózg starzeje się inaczej przy różnych chorobach. Nowa mapa ujawnia 9 wzorców
Mózg to organ o skrajnie wysokich wymaganiach energetycznych. Stanowi zaledwie 2 procent masy ciała, ale pochłania około 20 procent całej energii organizmu. Standardowo czerpie ją z glukozy. Kiedy jednak szlak glukozowy zawodzi – co obserwuje się w wielu zaburzeniach psychicznych – mózg sięga po związki pochodzące z tłuszczów, zwane ciałami ketonowymi. Ten stan metaboliczny, zwany ketozą, jest osią działania diety keto.
Badania omawiane przez Scientific American wpisują się w rodzącą się teorię metabolicznych zaburzeń psychicznych. Chris Palmer, psychiatra z Harvard Medical School, przyznaje wprost: „To zmusiło mnie do całkowitego przemyślenia tego, jak rozumiem choroby psychiczne”. Palmer wskazuje, że kluczowym graczem mogą być mitochondria – elektrownie komórek. Jeśli nie działają one wydajnie, neurony nie mają siły, by prawidłowo przewodzić sygnały.
Związek między metabolizmem a psychiką jest zresztą widoczny gołym okiem w statystykach. Osoby z depresją, chorobą afektywną dwubiegunową czy schizofrenią są statystycznie bardziej narażone na cukrzycę, otyłość i zespół policystycznych jajników. Zależność działa też w drugą stronę: pacjenci z zaburzeniami metabolicznymi częściej zapadają na choroby psychiczne. W chorobie dwubiegunowej zaobserwowano, że osoby, których mózgi były mniej wydajne w przetwarzaniu glukozy na energię, wykazywały wcześniejsze i częstsze objawy.
Od padaczki do schizofrenii – jeden mechanizm?
→ Czytaj też: Lek na alzheimera usuwa beta-amyloid i blokuje tau na lata. Jak to działa?
Dieta ketogeniczna nie jest nowinką. Wprowadzono ją jako terapię dla dzieci z lekooporną padaczką już na początku lat dwudziestych XX wieku. Jej skuteczność w wyciszaniu napadów tłumaczy się wpływem na równowagę między dwoma kluczowymi neuroprzekaźnikami: pobudzającym glutaminianem i hamującym GABA. Ketozą zwiększa poziom GABA, co dosłownie uspokaja burzę elektryczną w mózgu.
Ten sam mechanizm hamowania może odgrywać rolę w innych zaburzeniach. W randomizowanym badaniu kontrolowanym z udziałem 88 osób, opublikowanym w lutym 2026 roku, osoby z lekooporną depresją na ścisłej diecie ketogenicznej doświadczyły niewielkiej, ale zauważalnej poprawy objawów w porównaniu z grupą kontrolną. Mniejsze badania pilotażowe przyniosły również obiecujące wyniki w przypadku choroby dwubiegunowej i schizofrenii. Co kluczowe, uczestnicy tych badań nie odstawiali swoich standardowych leków psychiatrycznych.
Shebani Sethi, psychiatra metaboliczna z Uniwersytetu Stanforda, studzi jednak entuzjazm: „Te wyniki są wczesne i wstępne. Ale zdecydowanie dają nam sygnał, że powinniśmy badać to dalej”. Obecnie trwa co najmniej pięć randomizowanych badań klinicznych, które mają rygorystycznie sprawdzić te efekty.
Paradoks anoreksji – tłuszcz, który leczy strach przed tłuszczem
Szczególnie intrygujący jest wątek anoreksji nerwowej. Pomysł, by skrajnie restrykcyjną dietą leczyć skrajnie restrykcyjne zaburzenie odżywiania, wydaje się sprzeczny z intuicją. „To pewien paradoks” – przyznaje Guido Frank z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego, główny autor badania opublikowanego w czerwcu 2026 roku.
W badaniu tym osoby z anoreksją, które miały lekką niedowagę lub wróciły już do zdrowej masy ciała, nie traciły na diecie keto klinicznie znaczącej ilości kilogramów. Kluczowe okazało się co innego: przełamanie lęku przed tłuszczem. Caroline Beckwith, współautorka badania i trenerka wellness, która sama wyszła z anoreksji dzięki diecie keto, opowiada: „Kiedyś bałam się jeść tłuszcz. To była cała grupa pokarmów, której nie tykałam”. Gdy na diecie nie przytyła, poczuła się ośmielona. „Po tygodniach doświadczyłam pierwszego dnia od lat, w którym nie byłam zaabsorbowana restrykcjami jedzenia i ćwiczeniami”.
Naukowcy podkreślają jednak, że dieta keto nie jest terapią do samodzielnego stosowania. Może wchodzić w nieprzewidywalne interakcje z lekami psychiatrycznymi, a u niektórych osób – nawet bez historii choroby – wywołać epizody manii. „Proszę, nie próbujcie tego na własną rękę” – apeluje Palmer.
Co dalej? Leki metaboliczne i nowa filozofia leczenia
To, że pojedyncza interwencja żywieniowa może wpływać na tak różne schorzenia – od anoreksji przez depresję po chorobę Alzheimera – jest kuszące. Coraz częściej mówi się, że niektóre diagnozy psychiatryczne mogą być częścią jednego spektrum, podobnie jak schizofrenia i choroba dwubiegunowa. Łącznikiem jest metabolizm.
Trend ten widać też w przypadku innych leków. Agoniści receptora GLP-1, tacy jak semaglutyd (Ozempic, Wegovy), pierwotnie celują w metabolizm i wagę, ale jak pokazują badania, wpływają również na mózg, zmniejszając ryzyko uzależnień i niektórych zaburzeń odżywiania. „Metabolizm wpływa na każdą komórkę, tkankę i narząd w twoim ciele” – podsumowuje Palmer. Jeśli psychiatria metaboliczna ma rację, przyszłość leczenia może leżeć nie tylko w nowych lekach, ale w precyzyjnym zasilaniu wygłodzonych neuronów.


