🎬 Higgsfield Plus na rok 549 zł 1 990 zł -72% albo Gemini Pro na 18 miesięcy 170 zł Kup teraz →
Przejdź do treści
Medycyna

Jedna na cztery autystyczne osoby dostaje najpierw błędną diagnozę. Dlaczego?

Borderline, schizofrenia, ADHD — autyzm bywa mylony z zaburzeniami, które wydają się jego przeciwieństwem. Skutki spóźnionej diagnozy bywają groźne.

3 min read
Jedna na cztery autystyczne osoby dostaje najpierw błędną diagnozę. Dlaczego?
Aż 70 procent autystycznych osób ma także ADHD — to dlatego autyzm bywa rozpoznawany dopiero po latach.

Jedna na cztery autystyczne osoby dorosłe dostaje diagnozę choroby psychicznej, zanim ktokolwiek rozpozna u niej autyzm. Wśród kobiet to już jedna na trzy. Problem nie jest błahy — błędna diagnoza oznacza zbędne leki, lata maskowania i, jak wskazują badania, nawet skróconą długość życia.

Skala pomyłki większa, niż się wydaje

Czytaj też: 5 mitów o zaniedbaniu emocjonalnym, w które wierzą nawet terapeuci

W tekście opublikowanym na łamach Psychology Today autor zwraca uwagę na liczbę z badania Kentrou i współpracowników (2024): aż jedna na cztery autystyczne osoby dorosłe miała wcześniej postawioną inną diagnozę psychiatryczną. Część z tych rozpoznań mogła być trafna. Kłopot w tym, że sam autyzm przeoczono.

Konsekwencje są poważne. Mowa o piętnie, długotrwałym maskowaniu prawdziwych potrzeb, szkodliwych skutkach ubocznych niepotrzebnych leków. Rzeczywiste choroby współwystępujące, jeśli istniały, leczono w oderwaniu od autyzmu — czyli niepełnie.

Cztery najczęstsze mylne tropy

Czytaj też: Mózg starzeje się inaczej przy różnych chorobach. Nowa mapa ujawnia 9 wzorców

Pierwszy to ADHD. Aż 70 procent autystycznych osób ma także ADHD — kombinację potocznie nazywaną AuDHD. Badania Sainsbury i współpracowników (2022) wykazały, że „ASD jest zwykle diagnozowane później, gdy obecne jest ADHD”. Innymi słowy, ADHD potrafi przesłonić autyzm. Często rozpoznaje się go dopiero po włączeniu leków na ADHD.

Drugi trop to zaburzenie osobowości typu borderline (BPD). Tu pomyłka rzadko wynika ze współwystępowania, a raczej z powierzchownie podobnych objawów: samookaleczeń bez intencji samobójczych, meltdownów, shutdownów, trudności z poczuciem tożsamości. Różnica leży w wyzwalaczach. W autyzmie są one zazwyczaj sensoryczne, w BPD — relacyjne.

Gdy autyzm bierze się za psychozę

Najbardziej zaskakujące jest mylenie autyzmu ze schizofrenią. Woodbury-Smith i współpracownicy (2010) piszą, że „znaczna liczba dorosłych może mieć niezdiagnozowane zaburzenie ze spektrum autyzmu” — a część z nich była leczona z powodu zaburzenia psychotycznego.

Mechanizm bywa zdumiewająco prosty. Niezdiagnozowana autystyczna osoba dorosła, która z trudem odczytuje subtelności komunikacji neurotypowej, mówi terapeucie, że podejrzewa, iż wszyscy o niej rozmawiają. Terapeuta myśli: paranoja. Próba weryfikacji rzeczywistości spotyka się ze sztywnością poznawczą i narastającym wzburzeniem — i już rodzi się podejrzenie urojeń.

Lekarz pyta nastolatkę, czy słyszy głosy. Odpowiada twierdząco — bo właśnie słyszy głos lekarza. W karcie pojawia się adnotacja o słyszeniu głosów.

Do tego dochodzi burnout: spadek motywacji i wycofanie społeczne, które łatwo wziąć za „objawy negatywne” schizofrenii. Dosłowne rozumienie pytań, zauważone przez Happé (2012), dopełnia obrazu fałszywej diagnozy.

Jak odróżnić podobne od tożsamego

Autor zaznacza, że wiele stanów dzieli z autyzmem objawy, lecz nie wyzwalacze ani metody radzenia sobie. To właśnie tam tkwi klucz. Doświadczony klinicysta, przeprowadzając rzetelną ocenę, zwykle potrafi uniknąć pomyłki — pod warunkiem, że słucha pacjenta i wierzy jego przeżyciom.

Płynie z tego praktyczna rada dla samych zainteresowanych i rodziców: jeśli postawiona diagnoza od zawsze wydawała się nietrafiona, być może nią jest. Trzeba słuchać autystycznych głosów, bo to one najczęściej wskazują, gdzie system zawiódł.

Redakcja noktus.pl

Redakcja noktus.pl

AUTHOR
Redaguje