Ludzkie mleko z banku ratuje wcześniaki. Ryzyko śmiertelnej choroby jelit spada o 38 procent
Mleko kobiece z banku redukuje ryzyko martwiczego zapalenia jelit u skrajnych wcześniaków o 38 procent. To pierwsze australijskie badanie, które pokazuje, jak darowizny „płynnego złota” realnie ratują życie.

Martwicze zapalenie jelit (NEC) to jeden z największych koszmarów neonatologów — choroba, która w ciągu godzin potrafi zniszczyć tkankę jelita skrajnie niedojrzałego noworodka. Śmiertelność sięga nawet 30 procent. Teraz australijscy badacze udowodnili, że coś tak prostego jak mleko od innej kobiety może obniżyć ryzyko tej katastrofy o ponad jedną trzecią.
Choroba, która nie wybacza
→ Czytaj też: Upadek czterech cywilizacji w jednym momencie. Archeolodzy rozwiązali zagadkę epoki brązu
NEC dotyka głównie wcześniaki urodzone przed 32. tygodniem ciąży. Ściana ich jelita jest cienka jak bibułka, a układ odpornościowy praktycznie nie istnieje. Bakterie, które u donoszonego dziecka nie zrobiłyby krzywdy, tutaj potrafią wywołać martwicę — dosłownie dziurawiąc jelito. W najcięższych przypadkach konieczna jest resekcja, czyli chirurgiczne usunięcie martwej części, co często kończy się zespołem krótkiego jelita i żywieniem pozajelitowym przez wiele miesięcy.
W badaniu opublikowanym w Journal of Paediatrics and Child Health przeanalizowano dane skrajnych wcześniaków, które zamiast mieszanki otrzymywały mleko kobiece z banku Australian Red Cross Lifeblood. Wynik? Spadek częstości NEC o 38 procent w porównaniu z grupą żywioną sztucznie. „To pierwsze australijskie badanie, które mierzyło korzyści i ryzyka związane z mlekiem dawczyń dla wcześniaków urodzonych przed 32. tygodniem” — komentują autorzy.
Płynne złoto w liczbach
→ Czytaj też: Odkryto imię majańskiego matematyka-astronoma. Żył 1300 lat temu
Termin „liquid gold” nie jest przesadą. Mleko kobiece zawiera nie tylko składniki odżywcze, ale przede wszystkim immunoglobuliny, czynniki wzrostu, oligosacharydy i żywe komórki macierzyste, które wspólnie programują niedojrzały układ immunologiczny jelita. W przypadku dawczyń mleko jest dodatkowo pasteryzowane, co niszczy część bioaktywnych białek, ale jak pokazuje badanie — wciąż zachowuje wystarczającą moc ochronną.
Kluczowa liczba: 38-procentowa redukcja NEC. To znaczy, że na każde 100 wcześniaków karmionych mlekiem z banku, u kilkorga udaje się uniknąć operacji, długotrwałej hospitalizacji i potencjalnie śmiertelnych powikłań. W praktyce klinicznej to przekłada się nie tylko na ratowanie życia, ale i na oszczędności dla systemu ochrony zdrowia — leczenie jednego przypadku NEC może kosztować setki tysięcy dolarów australijskich.
Dlaczego własne mleko matki to za mało?
U matek dzieci urodzonych skrajnie przedwcześnie laktacja często się opóźnia. Stres okołoporodowy, cesarskie cięcie, stan przedrzucawkowy — wszystko to hamuje produkcję mleka w pierwszych dobach, czyli dokładnie wtedy, gdy noworodek jest najbardziej narażony na NEC. „Mleko dawczyń wypełnia tę lukę, zanim pojawi się pokarm biologicznej matki” — tłumaczą naukowcy. W Australii banki mleka działają przy szpitalach, a Australian Red Cross Lifeblood koordynuje system pobierania, pasteryzacji i dystrybucji.
Co istotne, badanie wykazało też, że samo podawanie mleka dawczyń nie zwiększa ryzyka infekcji — obawa, która przez lata hamowała rozwój banków mleka. Neonatolodzy podkreślają, że pasteryzacja metodą Holdera (62,5°C przez 30 minut) skutecznie inaktywuje wirusy, w tym CMV i HIV, zachowując większość czynników ochronnych.
Nie tylko Australia
Wyniki z antypodów wpisują się w globalny trend. Światowa Organizacja Zdrowia rekomenduje mleko kobiece z banku jako drugi wybór, zaraz po mleku własnej matki, dla wcześniaków poniżej 1500 gramów. W Europie największe sieci banków mleka działają w Brazylii i we Włoszech, ale po publikacji australijskiego zespołu można spodziewać się przyspieszenia inwestycji. W Polsce funkcjonują już takie banki w kilkunastu miastach, choć wciąż brakuje ogólnokrajowego systemu finansowania.
Argument jest prosty: każda złotówka wydana na mleko dawczyni zwraca się wielokrotnie w unikniętych kosztach leczenia NEC. A przecież nie chodzi tylko o pieniądze — chodzi o jelita dzieci, które ważą mniej niż kilogram, a które dzięki temu płynowi dostają szansę na start bez blizn.


